Facebook

MUZEUM HISTORYCZNE. Żołnierz wyklęty

2019-09-11 6:38:57

Płk Roman Kłoczkowski „Grosz” odegrał główną rolę w walkach powstańczych na terenie Legionowa


27 VII mówił o nim Rafał Degiel, prezentując swą książkę pt. „Powstanie warszawskie na terenie I Rejonu Legionowo”. Autor ograniczył się do omówienia powstańczej działalności pułkownika. Jednakże żołnierz Podziemia, który przybrał sobie jakże skromny pseudonim, był w istocie osobowością wielkiego formatu, tak więc warto było poświęcić mu osobną gawędę, przedstawiając pełny jego życiorys. Dokonał tego Wojciech Juente w prelekcji, której wysłuchaliśmy 8 IX.
Ojciec Romana, uczestnik powstania styczniowego i ofiara carskich represji, znalazł się na Kaukazie. Tam w roku 1894 przyszedł na świat Roman. Studiował prawo w Petersburgu. W 1916 wcielony do armii carskiej. Ranny w wojnie z Turcją dostał się do tureckiej niewoli. Na wiadomość o niepodległej Polsce rodzina Kłoczkowskich postanawia przenieść się do ojczyzny. Przenieść się, a nie wrócić, ponieważ nie był to powrót na ojcowiznę, lecz wyprawa w nieznane. Do polskiego wojska Roman trafił nie jako ochotnik; został po prostu powołany do odbycia zasadniczej służby wojskowej. I oto ktoś marzący pierwotnie o zawodzie prawnika odkrywa w sobie „krew rycerską”. Jako urodzony dowódca szybko awansuje, ciesząc się u przełożonych doskonałą opinią. Z piechoty przeniesiono go do wojsk balonowych. Służył najpierw w Toruniu, potem w Legionowie. Pokaźna gaża majora pozwoliła mu nabyć parcelę i pobudować się. (Ta willa istnieje do dzisiaj.) Brał udział w zawodach balonowych o puchar Gordona Bennetta. W nadchodzącej wojnie balony miały pełnić funkcję obserwacyjną i zaporową, niestety, w starciu z nowoczesnym lotnictwem napastnika nie przydały się na nic.
Rok 1944: podpułkownik Kłoczkowski zostaje mianowany dowódcą I Rejonu „Marianowo-Brzozów” VII Obwodu „Obroża” Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej. Już 4 sierpnia musiał wydać rozkaz demobilizacji. Rósł napór Niemców, a ofensywa sowiecka, na którą tak liczono, opóźniała się. Aby nie sprowokować hitlerowców do odwetu i tzw. pacyfikacji, trzeba było tutejsze walki wygasić.
Według oficjalnych przekazów II wojna światowa zakończyła się 9 maja 1945 r., ale dla Romana Kłoczkowskiego i wielu innych bojowników AK ów dzień nie był początkiem pokoju. W przypadku naszego bohatera wojna miała potrwać jeszcze 7 lat. Błogosławieństwo, jakie niosą czasy pokojowe, nigdy nie było jego udziałem. Wielki patriota, człowiek, któremu rząd polski na wychodźstwie przyznał krzyż Virtuti Militari I klasy, nie mógł w Peerelu znaleźć pracy. Koniec końcem został gońcem – tak można by z wisielczym humorem skwitować jego starania o pracę. Zmarł w 1952 r. na zawał serca, a ta katastrofa była niewątpliwie następstwem sadystycznych przesłuchań, jakie miały miejsce w Pałacu Mostowskich i na Rakowieckiej.
Kamień upamiętniający postać Romana Kłoczkowskiego, ulokowany dotychczas w bezpośrednim sąsiedztwie willi przy ul. Słonecznej, róg Polnej, będzie przeniesiony na pobliski skwer. Uroczyste otwarcie skweru nastąpi 28 IX, godz 17.
Wiadomości o Pułkowniku, które tu zostały powtórzone w największym skrócie, zdobył Wojciech Juente dzięki gruntownemu przestudiowaniu materiałów w rembertowskim Centrum Archiwów Wojskowych. Prelegent przedstawił je w sposób interesujący i świadczący, że temat jest mu bliski. Tę bliskość łatwo zrozumieć, jeśli się weźmie pod uwagę przejścia okupacyjne pana Wojciecha (właściwie małego Wojtusia) i jego rodziny. Ojciec zmarł z ran odniesionych w walkach powstańczych, zaś matka i siostra zginęły pod gruzami zbombardowanego domu.
Biografia Romana Kłoczkowskiego w opracowaniu Wojciecha Juente będzie zamieszczona w najbliższym Roczniku Legionowskim.
Antoni Kawczyński

Komentarze

3 komentarze

  1. Nikt odpowiedz

    Żołnierze przeklęci to w większości mordercy Polaków. Jakoś nie widzę bohaterstwa w zabijaniu sąsiadów czy innych Polaków, nawet tych w mundurach.

    1. Victor odpowiedz

      Po tym wpisie mam radę, trzymaj się swojego nicka „Nikt”. Pasuje do ciebie

    2. Stuu odpowiedz

      Dokształć się, zanim wydasz taki durny osąd. To tak, jakby powiedzieć, że nauczyciele to pedofile. Poczytaj Leszkw Żebrowskiego, o zakłamanej przez Armie Ludową historii, wszystko jest w raportach obu stron. Kto atakowal i mordował przebierajac sie za Podziemie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *