Facebook

NIEPORĘT. O jakim zrównoważonym rozwoju gminy my tutaj mówimy

2017-06-03 2:33:44

Z radnym Wojciechem Saksem rozmawiamy o problemach Zegrza Południowego, niedawnym referendum ws. metropolii, dwukadencyjności wójtów, a także przyszłych wyborach samorządowych.

Witam. Czy mocno zaskoczyły Pana wyniki niedawnego referendum w sprawie włączenia gminy Nieporęt w obszar metropolii warszawskiej?
– Wynik referendum w ogóle mnie nie zaskoczył. Jestem zwolennikiem zmian przeprowadzanych przez Prawo i Sprawiedliwość. Uważam, że PiS robi dużo dobrego dla ludzi, ale akurat projekt Jacka Sasina był nie do końca przemyślany. Tzn. niby projekt ustawy był wycofany, ale trochę się obawialiśmy, że jeśli ten temat by powrócił, to my jako gmina nie zdążylibyśmy przeprowadzić nowego referendum. Mieszkańcy obawiali się też tego, aby po wprowadzeniu ustawy metropolitarnej, cokolwiek załatwić to musieliby pojechać do Warszawy. A tu wszystko mamy na miejscu. Byli mieszkańcy Warszawy, którzy przeprowadzili się do naszej gminy opowiadali, jak to jest w takim dużym mieście dostać się do prezydenta, czy urzędnika wyższego stopnia to są duże problemy. My na razie takich problemów nie mamy. Natomiast tematu likwidacji starostwa powiatowego w zasadzie nie było. Tutaj każdy się bał, że środki, którymi dysponujemy swobodnie w budżecie nagle odpłyną do Warszawy. Zatem wynik referendum wśród mieszkańców był łatwy do przewidzenia.

Skoro mieszkańcy wyrazili wolę niewłączania gminy Nieporęt w granice przyszłej metropolii warszawskiej, to może czas na pójście za ciosem i zaproponować władzom gminy wyjście ze stowarzyszenia pod nazwą Metropolia Warszawska, która dąży do utworzenia przyszłej metropolii i włączenia w nią gmin, które w stowarzyszeniu się znajdują. Co Pan na to?
– Jeżeli chodzi o stworzenie przyszłej metropolii to jednak chcielibyśmy być zaproszeni do rozmów nad przyszłym jej kształtem i organizacją. Dobrze by było w takich dyskusjach i dążeniu do pewnych uzgodnień jednak uczestniczyć, żebyśmy my jako gmina nie byli włączani z przymusu, tylko jako pełnoprawni partnerzy. Wedle głoszonych w kampanii referendalnej haseł „Nic o nas, bez Nas”. I tak prędzej, czy później metropolia powstanie, więc lepiej siedzieć przy tym stole i dyskutować.

Czy czuje Pan jako radny pewien niedosyt związany z wykorzystaniem Jeziora Zegrzyńskiego, jako waloru turystycznego i rekreacyjnego? Mam tu na myśli zwłaszcza tereny Zegrza, gdzie w zasadzie cała linia brzegowa jest niedostępna dla mieszkańców i odwiedzających to miejsce.
– Bardzo. Jak zacząłem być radnym, to od samego początku wspólnie z sołtysem i starostą legionowskim zaczęliśmy działać w kierunku, aby pozyskać tereny dostępne dla mieszkańców i ludzi przyjeżdżających do Zegrza . Teraz, przed nami jeszcze jest temat nowego miejsca, które mogłoby być wykorzystane w tym celu, czyli dawny teren żwirowni. Również pan Abramczyk robi wszystko z rozmachem, stawia nową przystań i m.in. przygotowuje teren pod taki deptak, żeby wzdłuż jeziora można było spacerować. Rozmawialiśmy z nim kilka razy i potwierdził, że jest otwarty na taką opcję. Ponadto miedzy Hotelem 500 a WOPR–em znajduje się działka, którą dzierżawi firma DIANA. Przez cały czas trwania umowy na dzierżawionym terenie nic się nie dzieje. Rozmawialiśmy ze starostą żeby ten teren oddać mieszkańcom. Także, czuję duży niedosyt jeśli chodzi o swobodny dostęp do linii brzegowej. Nieraz jest mi głupio, bo ludzie zatrzymują się samochodami i pytają się mnie, gdzie tu jest plaża, bo widzą, że piękna woda jest. Odpowiadam im, że w AZS jest kawałeczek piasku i dopiero w Nieporęcie, gdzie plaża zapchana jest odwiedzającymi nasz Zalew. A tutaj niestety…

Czy zapowiedzi rewitalizacji linii kolejowej do Zegrza jeszcze bardziej determinują pana działania do tego, aby stworzyć większy dla ludzi dostęp do linii brzegowej nad Zalewem?
– Ja pamiętam jak tylko ten Zalew powstał, to była plaża od mostu aż do krzyżówek, czyli ronda w Zegrzu. To był jeden, szeroki ciąg piasku. Jak pociąg przyjeżdżał, to się ludzie wysypywali z niego jak mrówki. Tutaj tysiące ludzi przyjeżdżało i coś się w Zegrzu działo. Odtworzenie linii kolejowej do Zegrza powinno nas – samorządowców jeszcze bardziej mobilizować do działań nad stworzeniem plaży. W przyszłości jeśli ruszy już ta SKM–a, no to wiadomo, w Zegrzu będzie lepszy dojazd niż do Nieporętu. Bo tam zdaje się jeden pociąg dochodzi i trzeba jednak kawałek iść, a w Zegrzu od stacji do plaży byłoby blisko.

Ograniczenie dostępu do linii brzegowej jeziora to chyba nie wszystkie zmartwienia, prawda? Co Pani sądzi o toczącym się konflikcie wójta z częścią środowisk żeglarskich, które w całą sprawę już zdążyły zaangażować ministra sportu, a także wojewodę. Jaka jest Pana recepta na rozwiązanie tego konfliktu i czy uważa Pan, że gmina może stracić ten teren?
– Nie wiem, jakie mogą być decyzje odgórne. Nie wiem, czy gminie grozi utrata tych portów, ale źle się dzieje, że w ogóle ten konflikt trwa. Byłem wychowany w Zegrzu i od dziecka żeglowałem i można powiedzieć, że jestem żeglarzem z krwi i kości. I wiem, że można by to było po ludzku w zgodzie przedyskutować. Moim zdaniem klub Spójnia się uparł, że musi być w tym miejscu, a nie w innym. Niestety, ale to gmina jest właścicielem i gospodarzem tego terenu. I chcielibyśmy to zaprojektować i urządzić po swojemu. Padają zarzuty, że chcemy skomercjalizować to miejsce, a to nie jest prawda. Ja widzę tu wyłącznie złą wolę ze strony żeglarzy. Konflikt jest nakręcany, a wszystko jest załatwiane „od tyłu”. Przecież była przygotowana umową żeby do końca roku mogli korzystać na tych samych warunkach i że to jest ten czas aby usiąść do stołu i przedyskutować przyszłe warunki dzierżawy. Ale akurat klub Spójnia nie przyjął tej umowy, podczas gdy inne kluby podpisały ją i jak się okazuje, można było się dogadać. A tj. klub, który nie wywiązywał się z poprzednich umów, nie inwestował na tym terenie choć się do tego zobowiązał, nie szkolił też dzieci z naszej gminy, więc to nie może być na zasadzie wyłącznie żądań. Trzeba też coś od siebie dać.

Zapewne czytał Pan w „To i Owo” ostatni wywiad z wójtem Mazurem, w którym chwalił się zrównoważonym rozwojem gminy. Podziela Pan tę opinię, czy Zegrze Południowe dostaje równie dużo co np. Nieporęt?
–Wiem, że wójt zajmuje takie stanowisko. Ja kilkakrotnie pytałem – na czym to polega, że na inwestycje na Nieporęt co roku idą po 3–4 mln zł, a na Zegrze 50–200 tys. zł, usłyszałem odpowiedź, że Nieporęt jest stolicą gminy. Pamiętam Nieporęt 20 lat temu i wówczas to był faktycznie zaścianek, ale dziś mamy tam piękne osiedla, drogi porobione, oświetlenie, chodniki. My też byśmy chcieli, żeby i u nas były robione remonty. No ale zobaczymy. Teraz po zrobieniu kanalizacji na osiedlu, będziemy rozmawiać z trochę innej pozycji. Ja uważam, że są sołectwa w gminie, które dostają dużo więcej niż Zegrze, dlatego o jakim zrównoważonym rozwoju gminy my tutaj mówimy?

Wybory samorządowe zbliżają się wielkimi krokami. Czy dostrzega pan już dobrego i silnego kontrkandydata dla obecnego wójta Macieja Mazura?
– Na dzień dzisiejszy nie dostrzegam kandydata na wójta, który mógłby zagrozić Panu Mazurowi. Kiedy nie byłem jeszcze radnym, to bardzo krytykowałem wójta, bo „Zegrze jest poszkodowane, bo w Zegrzu praktycznie nic się nie dzieje”. I faktycznie jest w tym sporo prawdy. Ale jak mam już wgląd w dokumentację i widzę jak duże inwestycje robimy i jak dobrze jesteśmy postrzegani w sąsiednich gminach, to mam słowa uznania dla wójta Mazura. No i jak słucham ludzi, którzy mówią, że nie zagłosują na wójta Mazura, to ja się ich pytam – jak nie on, to kto?
Ale może się ktoś taki zaraz wyłoni, bo to jest już ten czas. Jeżeli ktoś pretenduje na stanowisko wójta, to czas, aby się ludziom przedstawił i wskazał swoje pomysły na zarządzanie gminą. Ja wiem, że coraz głośniej mówi się o nazwisku mojej koleżanki Marty Damm–Świerkockiej, która jest bardzo aktywną radną. Jak startowałem w wyborach na radnego, to już wówczas słyszałem, że PO szykuje ją na wójta. Ale ponoć odpuściła sobie ten temat, bo uznała, że to jeszcze za wcześnie. Ale nie powiem, Marta jest bardzo bystra, dociekliwa, przebiegła. Jest bardzo aktywna i uważam, że jako na radnej, to można się na niej wzorować. Chciałbym chociaż w pewnej części znać się na przepisach i zagadnieniach prawa samorządowego jak ona. Tylko wie Pan, jestem przeciwny upolitycznianiu samorządu. A Marta Damm–Świerkocka jest związana z partią polityczną PO. Samorząd powinien być w pełni apolityczny. Sądzę, że wójt Mazur ma takie poparcie, że nikt mu nie zagrozi. Ale oczywiście niech próbują, bo to zawsze jest dobre dla demokracji.

Radny z Zegrza Płd. Wojciech Saks

Co Pan sądzi o wprowadzeniu dwukadencyjności o której w ostatnich czasach wspomina PiS? Czy Pana zdaniem zapobiegłoby to wielu patologiom w samorządach, a przede wszystkim „kupowaniu” sobie głosów poprzez uzależnianie od siebie rzeszy mieszkańców?
– Uważam, że to powinno zostać wprowadzone. Raz, że to dla wójta jest dodatkowy bodziec do jeszcze większego wysiłku do pracy dla samorządu. Dwukadencyjność to podstawa, ale moim zdaniem powinien być jeszcze zapis, że w przypadku zgarnięcia zdecydowanej większości głosów, powiedzmy 80 proc., wójt może pozostać też na trzecią kadencję. Ponieważ 80 proc. poparcia oznacza ogromne zaufanie. W ten oto sposób, dobrzy włodarze popierani przez mieszkańców mogliby dalej zarządzać gminą. Generalnie wielokadencyjność jak jest teraz, rodzi pewne patologie. Włodarz gminy poprzez „zasiedzenie” nie ma motywacji, a na dodatek uzależnia od siebie mieszkańców poprzez zatrudnianie rzeszy ludzi, powierzanie zleceń, a często pojawia się też kumoterstwo.

Czego nie udało się jeszcze załatwić dla mieszkańców Zegrza Południowego, a stawia Pan to sobie za cel jeszcze w tej kadencji?
– Dostrzegam trzy główne potrzeby dla Zegrza na ten moment. Rewitalizacja linii kolejowej, stworzenie swobodnego dostępu do linii brzegowej jeziora, a na dzień dzisiejszy priorytetem jest powstanie sklepu wielkopowierzchniowego. Mieszkańcy, zwłaszcza starsi, nie mają gdzie robić zakupów. Jest to w tej chwili bardzo pilna potrzeba. Brakuje u nas takiego sklepu, a mógłby on powstać na placu, który teraz należy do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad tuż przy ostatnim przystanku ZTM. To wymaga wysiłku ze strony starostwa, gdyż musiałoby wymienić się tym terenem z GDDKiA. Następnie trzeba by było zmienić miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu z przeznaczeniem na handlowy i wydzierżawić podmiotowi prywatnemu np. na 30 lat. To wymaga wysiłku, ale taki obiekt handlowy jest mieszkańcom niezwykle potrzebny. Chcielibyśmy w końcu wykonać projekt przyłącza gazu do budynku poczty, to jest nasz gminny budynek w którym mamy kilka pomieszczeń wolnych i można by je było wynająć i jako gmina zarabiać na nich. Staramy się również o remont ok. 800 m chodnika na ulicy Rybaki do ul. Radziwiłła, który był zrobiony chyba w latach 90–tych. Chodnik często jest zalewany przez wodę. Z chodnika tego codziennie korzystają dzieci idące do przedszkola oraz mieszkańcy Osiedla Rybaki.

Rozmawiał Dariusz Burczyński

Wywiad z wójtem Nieporętu Maciejem Mazurem przeczytasz TUTAJ

Wywiad z pełnomocnikiem PiS Januszem Majewskim znajdziesz TUTAJ

Wywiad z przewodniczącym Rady Gminy Eugeniuszem Woźniakowskim znajdziesz TUTAJ

Wywiad z radną Martą Damm-Świerkocką przeczytasz TUTAJ

Wywiad z radnym Romanem Madejem przeczytasz TUTAJ

Komentarze

1 komentarz

  1. Zenek odpowiedz

    Panie radny, popierasz pan i chwalisz wójta Mazura, pytam za co? Chyba za niskie nakłady finansowe na Zegrze Płd. za to że za jego wieloletniej kadencji gmina wyzbyła się właściwie wszystkich możliwych dojść do wody, za to że kolej została zlikwidowana, tory i stacja rozebrane, za to że jak przywracali połączenie kolejowe do Michałowa Reginowa to nie było odpowiedniego stanowiska i parcia na przedłużenie tej linii do Zegrza Płd. No cóż w tej sytuacji gratuluję panu dobrego samopoczucia, taka postawa to naprawdę śmiechu warte reprezentuje swoich mieszkańców.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *