Facebook

NIEPORĘT. Staram się współpracować z różnymi opcjami

2017-04-15 1:54:03

Wójt Nieporętu Maciej Mazur wspomina swoje dotychczasowe kadencje oraz dzieli się uwagami na temat metropolii warszawskiej pomyśle wprowadzenia dwukadencyjności i swojej nie przynależności do żadnej partii politycznej…

Czas szybko leci. Jesteśmy na półmetku Pana czwartej kadencji. Jestem ciekawy, która kadencja była dla Pana najciekawsza a zarazem najtrudniejsza pod względem spraw, które się działy w samorządzie.

– Jest to dla mnie dość trudne pytanie bo każda kadencja rządzi się swoimi prawami. Chciałem jednak na początku zaznaczyć, iż poza tym że jest to moja czwarta kadencja jako wójta, to w tym roku mija mi 25 lat pracy w samorządzie i to w naszej gminie. Wspominam o tym dlatego, gdyż właśnie w okresie tych 25 lat została wypracowana pewna strategia rozwoju gminy. Ta strategia bez względu na to, że zmieniali się w tym czasie wójtowie i radni, co do zasadniczych kwestii jest niezmienna, chodzi tu o rozwój gminy, plany zagospodarowania przestrzennego, tego jak nasza gmina ma wyglądać i jaki ma przyjąć wizerunek krajobrazowo – urbanistyczny, to sobie wypracowaliśmy w pierwszych kadencjach. I tutaj jest jednoznaczność jeżeli chodzi o zachowanie tej formy rekreacyjno-wypoczynkowej bez zabudowy wielorodzinnej. To jest jeden z podstawowych elementów, których się trzymamy i to nas chyba najbardziej wyróżnia jeśli chodzi o sąsiednie gminy. A jak mnie Pan pyta o kadencje, to każda toczyła się swoim życiem według potrzeb. Te potrzeby i zadania były inne w różnym obszarze czasowym. Drugą zasadą, którą się kieruję, tj. zasada zrównoważonego rozwoju całej gminy. Czyli nie jest tak, że chcemy rozwoju jednej miejscowości, ale z wielką uwagą patrzymy na wszystkie 15 miejscowości na terenie naszej gminy. Nasza gmina jest gminą bardzo rozległą, tj. 100 km2, więc obszarowo jest dosyć spora, nie wszyscy też wiedzą, że w granicach Gminy Nieporęt położona jest większość obszaru Jeziora Zegrzyńskiego. W latach 90-tych nasza gmina była naprawdę zaniedbaną wiejską gminą ze słabo rozwiniętą infrastrukturą. Dzisiaj gmina jest zwodociągowana praktycznie w 95 proc., a skanalizowana w 50 proc., z tym że kanalizacja ruszyła mocno w ostatnich 8-latach. I tutaj jeszcze mamy co robić. Niedawno podpisaliśmy umowy na skanalizowanie osiedli w Zegrzu i Białobrzegach, a także w Michałowie Grabina. Kończymy też projekty na Józefów oraz opracowaliśmy koncepcję na całą część wschodnią gminy, szczególnie Stanisławów Pierwszy, Aleksandrów, Izabelin i Nieporęt. Jeżeli by nam się to udało, to w zakresie kanalizacji w gminie uzyskany zostałby podobny wskaźnik jak w zakresie wodociągów.

Wspomniał Pan o zrównoważonym rozwoju gminy, tymczasem padają zarzuty, że wójt bardziej dba o rozwój Nieporętu niż Zegrza. Bardzo często podawany jest przykład otwartej publicznej plaży, która jest w Nieporęcie, a nie ma jej w Zegrzu. Jak by Pan się do tych zarzutów odniósł?

– Równie dobrze mogłyby padać zarzuty z innych sołectw, że nie mają takiej infrastruktury jaka jest w Zegrzu Płd. Proszę zauważyć, że Zegrze Płd. było jedną z tych miejscowości, gdzie kanalizacja i wodociąg były realizowane w pierwszej kolejności, gdzie została doprowadzona komunikacja lokalna, gdzie pozyskiwaliśmy grunty od Wojskowej Agencji Mieszkaniowej pod drogi i gdzie właściwie wszystkie drogi zostały utwardzone w tej miejscowości. To właśnie w Zegrzu Płd. został wybudowany Ośrodek Kultury, więc myślę, że te zarzuty nie są zasadne. Trzeba powiedzieć, że jeśli chodzi o rekreację i wypoczynek, to w Zegrzu Płd. zawsze występował problem z własnością gruntów, a ponadto jak Pan wie, strzeżone kąpieliska i plaże są niezmiernie drogie w utrzymaniu. Niewiele gmin w Polsce pozwala sobie na to, aby utrzymywać chociażby jedno kąpielisko, więc my musimy zważać na co nas stać.

Ale czuje Pan niedosyt jeśli chodzi o Zegrze, że jednak potencjał tego miejsca nie jest do końca wykorzystany?

– Są pewne rzeczy, które dzieją się ponad gminą. Mam tu na myśli drogę krajową DK 61 i most w Zegrzu, oraz rewitalizację linii kolejowej do Zegrza Płd. Tu też mocno o to zabiegałem. Jednak w gminie mamy 15 sołectw, w których nie było wodociągów i kanalizacji, więc najpierw trzeba zapewnić tym mieszkańcom podstawową infrastrukturę techniczną, a potem myśleć już o takich „bonusach” jak plaże, boiska i inne rzeczy. Wszystko stopniowo.

Wspomniał Pan o tym 25-leciu samorządności i o tym, jak tworzyliście tą samorządność. Tymczasem wedle planów PiS-u, już wkrótce powiat legionowski może zniknąć z mapy Polski i zostanie on zastąpiony metropolią warszawską. Co Pan na to?

– To jest jeden z elementów, na który starałem się zwrócić uwagę Panu posłowi Sasinowi i Panu Wojewodzie Sipierze. Gmina Nieporęt ma bardzo silne związki z Serockiem, jak i z Radzyminem. Jeżeli chodzi o Serock, to łączy nas nie tylko Jezioro Zegrzyńskie, mamy też bowiem wspólną infrastrukturę techniczną i komunikacyjną. Mamy między sobą wspólne porozumienia i razem wiele zadań realizowaliśmy. Jeżeli chodzi o Radzymin, to są to zarówno uwarunkowania historyczne, jak też powiązania w zakresie systemu wodociągowego, układu drogowego i komunikacyjnego. Dla nas – gminy, nie jest ławo przyjąć decyzję o likwidacji dotychczasowych powiatów w kontekście tego, że przez lata został wypracowany system, w którym dobrze funkcjonuje współpraca pomiędzy gminą a powiatem. Ludzie się też przyzwyczaili i wiedzą, gdzie mają pojechać do wydziału komunikacji, gdzie trzeba pojechać po to, aby uzyskać pozwolenie na budowę. A z drugiej strony realizujemy wspólne zadania inwestycyjne, jak chociażby drogi. Ten związek jest bardzo silny.

Rada Gminy właśnie podjęła uchwałę o referendum ws. włączenia gminy Nieporęt do granic metropolii. Jak będzie wyglądała kampania informacyjna gminy?

– Informacja ma dotrzeć do szerokiego grona mieszkańców. Będą różne informacje, włącznie z debatami. Myślę, że na te debaty zaprosimy róże strony, które będą mogły wypowiedzieć swoje zdanie. Nie ukrywam, że mam duże wątpliwości co do tego projektu ustawy. Bo jeżeli ustawa jest przygotowana bez aktów wykonawczych i nie wiadomo np. jakie finanse będą pobierane od gmin  lub gminom ograniczone, to trudno uniknąć obaw i wątpliwości. Nie ukrywajmy, jeżeli tworzy się nowy samorząd to jego zadania trzeba jakoś finansować, a więc te pieniądze muszą się znaleźć. Optowałem za i bardzo mi się podoba rozwiązanie rządu przyjęte w ustawie o metropolii śląskiej. Tam wszystko jest jasne i dokładnie określone. Oczekiwałbym podobnego rozwiązania w przypadku powołania metropolii warszawskiej. Pomijam tu kwestie polityczne, gdyż nigdy nie należałem do żadnej partii, podobnie jak większość z naszych radnych. Jeżeli chodzi o nas, to my patrzymy  na dobro mieszkańców i na zrównoważony rozwój całej naszej gminy.

Zapewne przyglądał się Pan przeprowadzonej przez samorząd kampanii referendalnej w Legionowie, jak ją Pan ocenia?

– Po pierwsze skuteczna! Skuteczna dlatego, że do urn poszło ponad 46 proc. mieszkańców. W referendum nie jest łatwo uzyskać próg wyborczy, czyli minimum 30 proc., a tym bardziej taką frekwencję. I to jest w tym wszystkim najważniejsze, że znaczna część mieszkańców wypowiedziała się w tak ważnej dla mieszkańców sprawie.

A czy Pana zdaniem, czasem idea referendum nie została w Legionowie pogwałcona? Mam tu na myśli sytuację w której samorząd wręcz nakazuje, jak mają mieszkańcy zagłosować. Czy wówczas takie referendum ma sens?

– Wydaje mi się, że tu siły są wyrównane. Administracja rządowa ma siłę w postaci środków masowego przekazu, a samorząd ma własne możliwości, w tym środki lokalnego przekazu. Tu jest równowaga, tu jest starcie, a mieszkańcy sami mogą wyrobić sobie zdanie, co jest dla nich dobre i bardziej wiarygodne.

Dobrze, zmieniając lekko temat, choć ta  wielka polityka wdziera się do samorządów i trudno o tym nie mówić, gdyż możliwe, że jest to nasz ostatni wywiad z Panem jako wójtem Nieporętu. Co Pan myśli o kolejnym pomyśle PiS na temat wprowadzenia dwukadencyjności wśród włodarzy gmin?

– Pan trochę oczekuje ode mnie subiektywnej oceny. Wprowadzać można różne pomysły, ale chcę powiedzieć, że wielokadencyjność w Europie jest w zasadzie we wszystkich państwach z wyjątkiem dwóch, więc coś jest na rzeczy. Ja nie chcę się uciekać do pytań, a dlaczego w Sejmie nie ma dwukadencyjności? Trzeba by się było zastanowić i zobaczyć, jaki rozwój jest w tych gminach, gdzie jest większa stabilność, gdzie dłużej niż dwie kadencje funkcjonuje wójt i porównać je z tymi,  gdzie wójt jest tylko dwie kadencje lub krócej. Proszę to porównać.

Czuję tu Pana ukrytą intencję, bo chyba chce Pan wskazać na gminę Jabłonna.

– Nie, w ogóle nie miałem w podtekście Jabłonny. Natomiast ja się zwracam do Pana żeby to Pan przeanalizował, bo moglibyśmy takie analizy zrobić. Wie Pan, bycie wójtem to jest poświęcenie całego swojego czasu, swoich spraw prywatnych, w tym rodzinnych na rzecz ogółu. Poza tym, na stanowisku wójta powinny być osoby z odpowiednim przygotowaniem i wykształceniem. Z mojego punktu widzenia nie wyobrażam sobie żeby wójt nie miał wiedzy z zakresu prawa, finansów publicznych, czy postępowania administracyjnego, jak również wiedzy technicznej o inwestycjach, bo to wszystko w jakimś zakresie nas dotyka. I teraz, jeżeli miałyby być to tylko dwie kadencje, to każdy wie o tym, że ktokolwiek nie przyjdzie nowy, to musi się tego wszystkiego dopiero nauczyć. Dla mnie to jest zakłócenie pewnej idei i wolności konstytucyjnej, która mówi, że każdy ma prawo być wybierany i każdy ma prawo wybierać, więc to jest ograniczenie. Jeżeli ktoś jest wybierany w kolejnych kadencjach w wyborach bezpośrednich, tzn. że społeczeństwo ma do niego zaufanie. No już nie wiem, jak to można lepiej ująć.

A gdyby pomysł PiS-u o dwukadencyjności faktycznie został zrealizowany, to czy widzi już Pan w gminie taką osobę, która mogłaby Pana zastąpić?

– Cały mój urząd jest dobrze przygotowany do różnych zadań. Natomiast wójt to nie tylko sprawa przygotowania do pełnienia funkcji, ale to są też pewne predyspozycje, które trzeba posiadać. Wiele osób dostrzegam, natomiast proszę mnie nie prowokować, bo doskonale rozumiem o co Panu chodzi. Kogokolwiek bym dzisiaj wskazał, to może być ze szkodą dla tej osoby po opublikowaniu wywiadu. Mamy jeszcze sporo czasu. Zobaczmy jak to się wszystko poukłada, czy dwukadencyjność zostanie faktycznie wprowadzona i na jakich warunkach, a dopiero wówczas będziemy mogli sobie na ten temat porozmawiać.

Dobrze z wielkiej polityki przejdźmy na sprawy lokalne. Chcę zapytać o nieporęckie porty. Żeglarze ze Spójni cały czas protestują, w sprawę zaangażowali nawet ministra, a teraz wojewodę. Gdzie leży problem?

 – Problem leży w nierespektowaniu prawa własności gminy oraz jej zamierzeń uwzględniających potrzeby mieszkańców. Gmina ma zadania i plany do realizacji. My chcemy zrobić z tego terenu ogólnodostępny ośrodek rekreacji i wypoczynku dla wszystkich, w tym w szczególności dla naszych mieszkańców. Została też wyznaczona strefa dla żeglarzy w obszarze zatoki Pilawa, w której będą mogły prowadzić działalność kluby sportowe i szkółki żeglarskie. Spójnia to warszawski klub sportowy, który chciałby określać co gmina ma zrobić ze swoimi terenami, narzucić właścicielowi, a tym samym mieszkańcom swoją wizję tego miejsca.

A czy gminie grozi utrata tych terenów na rzecz Skarbu Państwa?

– Jak powstały samorządy to dziesiątki terenów Skarbu Państwa zostało przekazanych gminom. Skarb Państwa przekazał naszej gminie ten teren na określone cele. I gmina realizuje te cele i nadal chce i zamierza je realizować. Moim zdaniem nie ma żadnych podstaw do tego, aby ten teren mógł zostać nam odebrany.

Wspomniał Pan, że nie jest Pan związany z żadną partią polityczną. Można jednak Pana spotkać przy okazji briefingów prasowych Platformy Obywatelskiej, chociażby był Pan w komitecie wyborczym Jana Grabca, czy też pojawił się Pan w Legionowie przy okazji referendum pod sztandarami PO. To jak to z tym jest?

– Zgadza się. Dwa razy wziąłem udział w takich briefingach. Przy wyborze Jana Grabca byłem w Jego komitecie ale nie dlatego, że Jan Grabiec jest w PO – w komitecie tym znalazłem się wyłącznie ze względu na osobę Jana Grabca, a nie na przynależność partyjną. Jan Grabiec to były dobry samorządowiec, którego znam i wierzyłem, że również jako poseł swoją rolę będzie pełnił dobrze. W przypadku referendum było podobnie. Było to poparcie samej idei referendum, nie partii politycznej. Ale dla wiadomości czytelników, mam też szacunek dla drugiej strony, w tym np. dla Pana posła Jacka Sasina, z którym w czasie gdy był wojewodą bardzo dobrze mi się współpracowało. W ramach pełnionej funkcji staram się współpracować z przedstawicielami różnych opcji politycznych, chociażby z Marszałkiem Województwa – zawsze chodzi tu o dobro gminy i nie oznacza mojej przynależności do żadnej z partii. Dlatego proszę mnie nie łączyć z konkretną partią, bo moja funkcja polega na tym, że z każdym mam obowiązek współpracować. Moim wymiernikiem są osoby i zadania gminy, a nie partie.

A co Pan myśli o funkcjonowaniu mediów samorządowych? Czy media powinny być w rękach władzy?

– A Pan mi powie, które media nie są w rękach władzy? „To i Owo” nie jest w rękach władzy?

„To i owo” jest gazetą niezależną, ale zapytam inaczej, czy Pana zdaniem media powinny być finansowane z pieniędzy podatników?

– A dlaczego telewizja publiczna jest w rękach władzy? Jeżeli odbiorcy są zadowoleni z przekazu, a zakładamy, że ten przekaz to wiarygodna informacja, to jeżeli tak stawiamy sprawę, to umówmy się, że żadne media nie są w rękach władzy. I może gdyby tak było, to może moglibyśmy o tym rozmawiać. Ja nie widzę żadnych mediów, które są niezależne. A czy media prywatne nie realizują czyjejś polityki? Jak mam porównywać „Powiatową”, „To i owo” i „Miejscową”, to każda z tych gazet powstawała na pewnej bazie politycznej. To trzeba by dać pod ocenę mieszkańców. Można by długo dywagować na ten temat, ale dzisiaj nikt nie jest w stanie stwierdzić, że jest niezależny. Zawsze są jakieś zależności, w szczególności finansowe. Natomiast jeśli chodzi o prasę samorządową, to jej podstawowym zadaniem powinno być informowanie mieszkańców o tym co się dzieje w gminie. Proszę pamiętać, że wszystko co jest robione w gminie, realizowane jest z naszych wspólnych środków i mieszkańcy mają prawo wiedzieć na co te publiczne pieniądze są wydawane oraz co istotnego dla mieszkańców się wydarzyło, przy czym jak Pan wie jednym z ustawowych zadań gminy jest jej promocja. Pokazywanie osiągnięć dzieci, zawodów sportowych…

… i wójtów przecinających wstęgi. (śmiejemy się)

– Wie Pan, to było dobre 10-15 lat temu. Ale przepraszam bardzo, a jaka jest rola wójta? A dlaczego prezydent, czy premier mają przecinać wstęgę, a wójt nie, na swoim terenie? To są osoby, które pełnią m.in. funkcje reprezentacyjne, dlatego dla nadania rangi określonym wydarzeniom m.in. przecinają wstęgi.

Rozmawiał Dariusz Burczyński

 

 

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *