Facebook

ODESZLI W 2016 ROKU. Andrzej Niemczyk (1944 – 2016)

2016-10-31 3:32:57

W czwartek 2 czerwca w Warszawie, po długotrwałej walce z chorobą, zmarł Andrzej Niemczyk. Człowiek legenda, wybitny trener, który z reprezentacją polskich siatkarek wywalczył dwa tytuły mistrzyń Europy (2003 i 2005 r.).

Pan Andrzej pochodził z Łodzi. Grał w siatkówkę na pozycji rozgrywającego, w miejscowych klubach Społem i Anilana, także w mieleckiej Stali, był powoływany do juniorskiej i seniorskiej reprezentacji kraju. W połowie lat 60-tych ubiegłego wieku zakończył karierę zawodniczą i zajął się pracą trenerską. W wieku 31 lat po raz pierwszy objął kadrę narodową kobiet, z którą wywalczył czwarte miejsce na ME. Następnie przez 10 lat prowadził kobiecą reprezentację Niemiec, z sukcesami prowadził kluby tureckie. Do historii naszego sportu przeszedł jako twórca polskich i to dwukrotnych Złotek.

Andrzej Niemczyk o siatkówce w kobiecym wydaniu wiedział podobno wszystko. O życiu także sporo. Uchodził za twardziela, kobieciarza, faceta, który zawsze mówi to co myśli, nie owijał niczego w bawełnę, nie zamiatał niczego pod dywan. Bez ogródek pisał o swoim życiu w wydanej przez rokiem autobiografii „Życiowy tie-break”. O swoich zawodniczkach, które potrafił rozpieszczać jak córki i surowo ganić, o swoich nałogach (o nałogowym paleniu szklaneczkach whisky, wizytach w kasynach.), o walce z nowotworem, o życiu. „Życie to impreza, z której nikt nie wychodzi żywy. Po to przyszliśmy na ten świat żeby umrzeć. Jeden wcześniej, drugi później(…) Śmieję się, że chcę do piekła, bo tam przynajmniej jest wesoło. I chyba sobie na to zasłużyłem” – przekomarzał się ostatnio ze swoistym dla siebie sarkazmem.

W ostatnich latach Andrzej Niemczyk dał się poznać w roli eksperta, jako felietonista „Przeglądu Sportowego”, także komentator siatkarski telewizji „Polsat”. W tej ostatniej roli kilkakrotnie odwiedzał Legionowo relacjonując kilka spotkań naszej orlenligowej drużyny. Miał dla legionowskiej strategii rozwoju kobiecej siatkówki zawsze kilka ciepłych zdań, ale nie wahał się też wytknąć w grze klubowego zespołu t o i tamto. I w tej nowej dla siebie roli komentatora starał się być sobą, bo… kochał Siatkówkę ponad wszystko.

(jb)

Podobne artykuły

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *