Facebook

OKIEM SPÓŁDZIELCY. Kto nie był na Walnym Zebraniu SML-W… niech przyjdzie

2016-04-29 3:18:51

Czy wiesz Mieszkańcu Spółdzielni, jak wygląda i jak przebiega Walne Zebranie SML–W organizowane przez prezesa Rosiaka? Zaczyna się od rozwieszenia na klatkach schodowych tzw. „porządku obrad”. Absurdalność tego porządku polega na tym, że najważniejsze sprawy (sprzedaż nieruchomości, sprawy związane z budową kolejnych bloków) znajdują się niemal na końcu.

Chodzi o to, aby przyboczna gwardia spółdzielców, zależna i wierna swemu udzielnemu księciu, bez zbędnych pytań przegłosowała uchwały o milionowych następstwach dla całej Spółdzielni.

Gwardia przybywa z odległych rubieży spółdzielni. Zmuszona do pozostania na zebraniu i w sile kilkunastu osób decyduje o losach dogęszczania naszych osiedli w centralnej części Legionowa.

Zanim dojdzie do ważnych głosowań, prezes raczy Walne Zgromadzenie przez kilka kolejnych godzin „sprawozdaniami” na bardzo ważne tematy: a to, że Michalskiemu na parterze zapchała się wanna; a to, że starsze lokatorki „łapią” wodę w zlewozmywak, a przez to się później główny licznik wody na bloku nie zgadza, i się ludzie przez to buntują…

Takie opowieści przerywa od czasu do czasu nieśmiałe pytanie z sali: „a kiedy ocieplą nasz blok?”, „a czy czynsz będzie niższy jak się ociepli blok…?”.
Nad przestrzeganiem porządku zebrania czuwa spółdzielcza kauzyperda – pani Jadach. Jakimś trafem jej „kancelaria” mieści się w tym samym budynku, w którym niedawno prezydent Smogorzewski nabył „okazyjnie” lokal. Zresztą nie tylko on, nabył także syn prezesa Rosiaka, synowa prezesa Rosiaka, kilka innych osób i oczywiście pani Jadach.

Nie dopuszcza ona do głosu nikogo w myśl zasady: nie jesteś na swojej części Walnego, nie masz prawa głosu. Tylko prezes może bez ograniczeń zabierać głos na każdej części Walnego, My – Członkowie Spółdzielni, możemy tylko słuchać. I tak, na przykład: o projekcie uchwały przygotowanym przez grupę Spółdzielców os. Jagiellońska mogą oni poinformować tylko na swojej części, na innych nie dopuszcza się ich do głosu i przedstawia ten projekt najczęściej prezes Rosiak – a właśnie od sposobu przedstawienia sprawy zawsze zależy wynik głosowania! Zatem „Walne” Rosiaka to nie jedno zebranie podzielone na 6 części, to 6 osobnych zebrań – i to należy natychmiast zmienić, co skutecznie uniemożliwia prezes, bojąc się o wyniki głosowań dotyczących dalszego dogęszczania zwłaszcza os. Jagiellońska, a także innych.

Gdy kończy się gawędziarska część zebrania na zegarze nierzadko wybija już godzina 22.00. Na sali pozostaje kilkanaście osób, żeby ostatkiem sił przegłosować serię uchwał o największych skutkach finansowych, którymi prezes chwali się, że przechodzą jednogłośnie! Dotyczą najczęściej sprzedaży–zbycia nieruchomości lub spraw związanych z budową kolejnych bloków na naszych osiedlach!

Te wieczorne głosowania lojalnych i subordynowanych przez prezesa spółdzielców pozwalają mu przedstawiać podjęte w ten sposób decyzje jako przegłosowane przez Walne Zgromadzenie Członków SML-W oraz jakby w imieniu 25 tys. mieszkańców Spółdzielni. Na tej podstawie utnie wiele niewygodnych pytań czy dyskusji, stwierdzając z namaszczeniem: „ta czy inna uchwała była przedmiotem głosowania Walnego Zgromadzenia”.

W następnym artykule przedstawimy, jak mogłoby wyglądać zebranie przygotowane przez Spółdzielców, którego zorganizowanie prezes Spółdzielni uniemożliwił nam kilka lat temu.

21224_21064

Artur Pawłowski – KOTWA

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *