Facebook

PAŁAC W JABŁONNIE. Pod znakiem Amora

2016-01-20 9:33:21

Liczne audytorium usłyszało cykl madrygałów o tematyce miłosnej w mistrzowskim wykonaniu Kwartetu Wokalnego Tempus. Pełne oddanie muzycznego piękna tych pieśni z jednoczesnym przybliżeniem ich poetyckiej treści – tak można by najogólniej scharakteryzować koncert dany 17 stycznia.


Takie koncerty udowadniają, że muzyka renesansu nie jest martwa. Wielkie zasoby tego, co pochodzi z owej epoki, to nie zabytki, lecz wciąż żywotne dzieła sztuki muzycznej. Abyśmy jednak mogli się o tym przekonać, trzeba nam właśnie takich odtwórców, jak członkowie Kwartetu Wokalnego Tempus: Marta Czarkowska – sopran, Robert Lawaty – kontratenor, Andrzej Borzym jr – tenor, Leszek Kubiak – baryton. Są to nie tylko wyborni muzycy, ale i świetni popularyzatorzy muzycznej dziedziny, której się poświęcili. Mam tu na myśli wprowadzenie odbiorców w treść pieśni. To rzadko spotykane zjawisko, kiedy mając do czynienia z tekstami obcojęzycznymi słuchacz nie siedzi – mówiąc dosadnie – jak na tureckim kazaniu. Wiadomo, o czym się śpiewa. Każdy madrygał został przez tego lub innego ze śpiewaków poprzedzony kilkunastoma dowcipnymi zdaniami pozwalającymi się orientować, o co chodzi. Smakujemy urok polifonii, a zarazem wczuwamy się w przeżycia tych wszystkich goniących za amorami figur lub też kontemplujemy wewnętrznym wzrokiem jakiś uroczy obrazek.
Treść rozmaita. Od piosenek subtelnych do rubasznych. Mamy tu madrygał lancknechta, co obiecuje wybrance jurność nie ustępującą jurności kozła lub barana, ale mamy również madrygały nacechowane najwytworniejszą kulturą miłosną. Szczytowy punkt miłości fizycznej jest w tym drugim przypadku zawoalowany; zamiast nazywania sprawy po imieniu powiada się: umierać z miłości. Pewna dama wyznaje, że rada by umierać tysiąc razy dziennie.
Muzykę do tych erotyków skomponowało kilkunastu kompozytorów francuskich, włoskich i angielskich. Wszyscy z wyjątkiem Orlanda di Lasso niezbyt znani. Niesłusznie zapomniani, chciałoby się rzec, gdyż muzyka jest mistrzowska. Po wstępnych taktach w unisonie głosy rozchodzą się, dialogują. Dialog śpiewaków obfituje w kontrasty artykulacyjne; długiej, płynnej frazie sopranu odpowiadają krótkie, staccatowe nuty głosów niższych, łamiąc jakby tę frazę. Aż wreszcie cały ten kunsztowny zgiełk wyładowuje się w zamykającym pieśń konsonansowym, powabnie brzmiącym akordzie. Słuchając niejednej pieśni odnosi się wrażenie, jakby baryton imitował akompaniującą wysokim głosom lutnię. W kończącym cykl madrygale Janequina pochwała miłości łączy się z apoteozą wiosny, słychać śpiew ptaków, jest dużo świergotu, kukania i słowiczego pienia.
Po plejadzie zachodnioeuropejskich twórców przyszła kolej na Polaka, Wacława z Szamotuł, autora kolędy zaśpiewanej na bis, a zasługującej na miano jednego z najwybitniejszych utworów w całej muzyce światowej, jak twierdzi pan Robert, kontratenor. Opinia, jeśli nawet nieco przesadna, świadczy o wielkim zaangażowaniu, o tym, że Kwartet Wokalny Tempus śpiewa całą duszą.

ANTONI KAWCZYŃSKI
toiowo@toiowo.eu

Podobne artykuły

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *