Facebook

PIŁKA NOŻNA. Baty w Częstochowie

2017-03-21 11:08:13

Po dwóch wiosennych i efektownych zwycięstwach drugoligowych piłkarzy Legionovii – porażka. Bolesna, bo 1-5 w wiceliderem rozgrywek Rakowem Częstochowa. Można nawet mówić o futbolowych batach Z tego piłkarskiego kl(o)apsa zespół trenera Mirosława Jabłońskiego – mamy nadzieję – potrafi wyciągnąć konstruktywne wnioski.

Trochę przesadzam, bo legionowianie dzielnie trzymali przez pierwszą połowę częstochowskiego, deszczowego meczu (0-0), realizując – jak powiedział nasz szkoleniowiec na pomeczowej konferencji – przedmeczowe założenia. Gol z dystansu, po rykoszecie, strzelony zaraz po przerwie (49′) przez miejscowego „Figo” (Rafała Figla) zachwiał legionowską koncepcją i rozwiązał worek z bramkami dla gospodarzy. Zdobyta przez nich pięć minut później druga bramka (Adam Czerkas po indywidualnej akcji) w zasadzie przesądziła losy spotkania. Przedmeczowy optymizm niektórych legionowskich kibiców sugerujących, że nasi piłkarze „spakują” trenera Marka Papszuna i zabiorą go w drodze powrotnej, na rodzinne Mazowsze – można było włożyć między bajki, potraktować jako kibicowskie chciejstwo.

Z pomeczowego internetowego, telewizyjnego skrótu z tego spotkania, wynika że zasłużenie wygrał zespół lepszy, skuteczniejszy, posiadający przez cały czas optyczną przewagę. Debiutujący w rakowskiej bramce 20-letni Mateusz Lis, rodem z Żar, który trafił pod Jasną Gorę z Podbeskidzia Bielsko – Biała, z rozbrajającą szczerością przyznał, że w tym swoim pierwszym spotkaniu zbytnio się nie napracował. Jego robota polegała gównie na wyłapywaniu dośrodkowań na swoim przedpolu bramkowym. Przy jednym puszczonym golu golkiper w zasadzie nie może mieć sobie wiele do zarzucenia. – Ładne dośrodkowanie z prawej strony pod naszą bramkę. Gość (Arkadiusz Madeński – przyp. red.) wyprzedza naszego obrońcę i z bliska ładuje piłkę do siatki – mówił m. in. M. Lis przed telewizyjną kamerą. Dodajmy, że tak honorowa bramka dla naszego zespołu padła przy stanie 0-3. Potem legionowian „dobili jeszcze: Przemysław Oziębała (80,) i ten, który rozpoczął festiwal strzelecki Rakowa, czyli R. Figiel.

Trener M. Papszun może więc nadal spać w Częstochowie w miarę spokojnie. Zarząd rakowskiego klubu po dwóch wiosennych porażkach wykazał się cierpliwością, a piłkarze odpowiednio zmobilizowali na Legionovię. Jak poradzą sobie w następnych meczach z presją pierwszoligowego awansu? Zostawmy ten problem drużynie M. Papszuna. Dla nas ważniejsze jest to, jak w sobotnim meczu przeciwko bytomskiej Polonii poradzi sobie Legionovia. Rywal to niby outsider rozgrywek, ale…

Oto skład Legionovii z Rakowem Częstochowa: Wilk – Krotofil, Borenović, Bajat, Grzelak (54′ Żebrowski), Malik, Koziara (60′ Kwiatkowski), Garyga, Wójcik (46′ Kalinowski), Miś (68′ Madeński), Kraska.

Po 22 kolejkach czołówka tabelki II ligi przedstawia się następująco:

1. Odra Opole 48 (14-6-2) 41-19
2. Raków Częstochowa 44 (12-8-2) 44-19
3. Radomiak Radom 38 (12-6-4) 24-16
…………………………………………….
8. Legionovia 30 (8-6-8) 34-30

W następnej kolejce (25/26 bm) grają:

Legionovia – Polonia Bytom (sob. godz. 16), Rozwój – Stal, Puszcza – Błękitni, Radomiak – Olimpia Z., Siarka – Kotwica, ROW – Raków,, Gryf – Odra, Bełchatów – Polonia W., Warta – Olimpia E.

JERZY BUZE

Podpis pod zdjęcie:
Marek Krotofil podobnie jak wszyscy legionowianie muszą szybko wyrzucić częstochowskie spotakie z pamięci Fot. fotoMiD

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *