Facebook

PIŁKA NOŻNA. Irytacja! Legionovia – Garbarnia Kraków 0-2(0-1)

2019-08-20 1:08:47

Czwarte spotkanie, trzecia kolejna drugoligowa porażka. Druga na swoim stadionie. W sobotę Legionovia nie sprostała Garbarni Kraków przegrywając 0-2 (0-1). Legionowski beniaminek pikuje w dół tabeli. Narasta frustracja w zespole, także na trybunach….


Sobotnie spotkanie Legionovia rozpoczęła nawet obiecująco. Już w trzeciej minucie futbolówka znalazła się w bramce gości. Sędzia Dawid Bukowczan z Żywca gola nie uznał dopatrując się faulu legionowskiego napastnika na bramkarzu „Brązowych”. Z trybun wyglądało to trochę inaczej, że to krakowski obrońca zderzył się ze swoim golkiperem, ale tak pierwsza kontrowersyjna decyzja arbitra nie wywołała nadmiernych protestów gospodarzy.
Niemal przez pierwsze pół godziny spotkania Legionovia nadawała ton grze, częściej gościła pod bramką Aleksandra Kozioła, jak ktoś to złośliwie zauważył miała „bezproduktywną przewagę”, ale wymiernych efektów brakowało. Z czasem jednak podopieczni trenera Łukasza Surmy zaczęli poczynać sobie coraz śmielej i w 27 .minucie oddali pierwszy celny strzał na bramkę Legionovii i  zdobyli gola!. Wygrali „krótką „gierkę” w środkowej strefie boiska, szybkie podanie na prawą stronę boiska do Krzysztofa Szewczyka, ten dośrodkowuje i Kamil Słoma strzałem głową pokuje Jakuba Stefaniak. Pochodzący z Przeworska strzelec bramki, sprawia sobie ciut przedwczesny prezent urodzinowy z okazji jubileuszu 21-lecia Jeszcze przed przerwą szanse na wyrównanie mieli: Karol Podliński i chwilę potem Kacper Będzieszak, ale minimalnie przestrzelili. W międzyczasie czerwoną kartkę ujrzał, na własne życzenie, legionowski szkoleniowiec tradycyjnie już „komentujący” sędziowskie decyzje. Został wyproszony na trybuny i pozostałą część meczu „oglądał zza krat”.

W drugiej połowie Legionovia za wszelką cenę chciała doprowadzić do wyrównania. Pojedynki niemal zapaśnicze toczył z obrońcami gości (dobry mecz kapitana Marka Masiudy) K. Podliński, aktywny był Eryk Więdłocha, jednak największe zagrożenie pod bramką rywali nasza drużyna stwarzała po stałych fragmentach gry .Goście nastawili się na opóźnianie gry i kontrataki. M.in. przed szansą „dobicia” Legionovii stanął dwukrotnie rezerwowy M. Wyjadłowski. Na szczęście dla naszego zespołu z precyzją strzałów był na bakier.
Im bliżej końca meczu, tym atmosfera na boisku i trybunach gęstniała. Oliwy do ognia dolewały kolejne kontrowersyjne, z punktu widzenia gospodarzy decyzje sędziego. Zwłaszcza, kiedy nie dostrzegł trzymanego za koszulkę Daniela Chorosia, a potem trzymanego w pół, w obrębie pola karnego K. Podlińskiego. Po tym drugim zdarzeniu, za komentowanie decyzji sędziowskiej (w 79 min.) z boiska wyleciał Luka Janković i rozdygotana Legionovia kończyła mecz w dziesiątką. Straciła też w doliczonym czasie gry, grając trójką obrońców, drugiego gola z problematycznego rzutu karnego. Broniąc się przed strzałem zza pola karnego legionowski stoper Bartosz Waleńcik obrócił się plecami. Sędzia zdecydował, że przy tym manewrze dotknął piłki ręką i wskazał na jedenasty metr. Wykonujący karnego J. Kowalski trafił w poprzeczkę, do piłki pierwszy dopadł Michał Feliks i skierował ją do siatki. Początkowo sędzia bramki nie uznał, ale po konsultacji z liniowym- zmienił decyzje, wskazując na środek boiska.
Sport siłą rzeczy wywołuje emocje, często niestety te negatywne i nie są one dobrą reklamą piłki nożnej. Tak było i w tym spotkaniu. Nie chcę przez to powiedzieć, że pochodząc z Żywca sędzia, któremu choćby terytorialnie bliżej do Krakowa niż Legionowa, w sposób zasadniczy wypaczył wynik.. Być może miał słabszy dzień, tego i tamtego nie dostrzegł ,nie potrafił zapanować na rosnącym emocjami na boisku. Podjął kilka kontrowersyjnych decyzji, które rozemocjonowały zawodników Legionovii., sfrustrowały kibiców, rozsierdziły trenera który nie potrafił zapanować nad reakcjami i słowami. Ten ostatni akurat powinien radzić sobie z adrenaliną, nie dolewać oliwy do ognia. Cóż, na piłce dzisiaj zna się (jak na kilku innych sprawach) prawie każdy. Co prawda trochę lepiej i gorzej, ale jednak… Nadmierna irytacja, frustracja, zacietrzewienie niczemu dobremu nie służą. Warto o tym pamiętać, czego wszystkim aktorom i obserwatorom tego sobotniego „widowiska”, także rzecz jasna sobie – życzę.
Oto skład Legionovii z tego meczu: Stefaniak – Będzieszak (62′ Zembrowski), Waleńcik, Choroś (82‘ Gajewski), Straus – Małek (60′ Imiela), Zaklika (83’ Wawrzynowicz), Janković, Koziara, Więdłocha – Podliński.
Jerzy Buze

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *