Facebook

PIŁKA NOŻNA. Kolejna porażka – Legionovia – ŁKS Łódź 0-2 (0-0)

2017-11-14 2:36:53

W ten sposób Piotr Pyrdoł zdobywa drugiego gola dla ŁKS Fot. fotoMiD

Dziewiątej porażki na zakończenie rundy jesiennej sezonu 2017/2018 doznali drugoligowi piłkarze Legionovii. W niedzielę na swoim boisku ulegli łódzkiemu beniaminkowi 0-2 (0-0). Goście załatwili sprawę w pierwszej odsłonie meczu. Naszej drużynie pikującej od kilku kolejek w dolne rejony tabeli nie pomogła zmiana szkoleniowca

Trudno mieć oczywiście pretensje, że efekt „nowej miotły” przy ulicy Parkowej nie zadziałał. Stary-nowy słoweński trener Legionovii, Robert Pevnik po dwóch treningach z zespołem z oczywistych względów nie mógł sprawić cudów. Zespół walczył, ale przegrał z drużyną lepiej ustawioną, sprawniej operującą piłką, lepiej poruszającą się po boisku. Drużyną, która niewiele bramek strzela , ale i mało też ich traci.

Legionovia podjęła w niedzielę wyzwanie póki co przerastające jej możliwości. Zaczęła ofensywnie, obiecująco i już w 13. minucie Mateusz Żebrowski był bliski zdobycie bramki, ale łódzki golkiper, Michał Kołba sparował jego uderzenie na rzut rożny. Zaraz potem „Żebro” zgłosił uraz nogi i stało się jasne, że bez niego z siłą ofensywną będzie dużo gorzej. Tak się też stało, choć nasi bardzo się starali.

Nowy w Legionovii Olaf Martynek w pojedynku z Kamilem Juraszkiem. Olaf pochodzi ze Zwolenia, trafił do Legionovii z Motoru Lublin Fot. fotoMiD

Goście szybko wyczuli co się święci i poczynali sobie coraz śmielej. Po raz pierwszy dopięli swego w 30. minucie. Po dośrodkowaniu Łukasza Zagdańskiego, Ukrainiec – Ievgen Radionow zgrał piłkę głową i 20-letni Damian Guzik z ostrego konta pokonał Dominika Puska. Nasz bramkarz był przy tym słupku, którym trzeba, ale…. W zasadzie sam wrzucił sobie „babola” do bramki. Goście poczuli się jeszcze pewniej. Z dystansu strzelał M. Rozwadowicz,, dobrze rozgrywał piłki Patryk Bryła i na koniec pierwszej odsłony łodzianie zdobyli gola „do szatani”. PO dośrodkowaniu z prawej strony z pierwszej piłki uderzył 18-letni Piotr Pyrdoł i było 0-2. Strzelec gola pochodzi z piłkarskiej rodziny. Jego dziadek Andrzej Pyrdoł był piłkarzem ŁKS, a potem Widzewa, zajmował się także trenerką . Futbolówkę kopał także ojciec Piotrka, teraz piłkarską sztafetę rodzinną kontynuuje właśnie on.

Trener Robert Pevnik ponownie na legionowskiej ławce trenerskiej Fot. fotoMiD

Nasi mimo niekorzystnego rezultatu nie rezygnowali. Momentami w drugiej połowie mieli nawet optyczną przewagę, także szanse na zdobycie kontaktowego gola. Niezłe spotkanie rozgrywał Filip Kowalczyk, defensywa z Trzmielem i Wojcinowiczem na czele trzymała się dzielnie, uaktywnili się skrajni obrońcy Maciej Goliński i Daniel Kutarba. Właśnie Kutarba był najbliższy zdobycia gola dla Legionovii. Najpierw w 61 min. z trudnej sytuacji, z ponad 30 metrów próbował przelobować bramkarza gości i trafił w poprzeczkę jego bramki. Kilka minut później po akcji z lewej strony po jego strzale łódzki golkiper wykazał się refleksem. Legionovia starała się, ale odnosiło się wrażenie, że goście kontrolowali wydarzenia na boisku, dzięki lepszej kulturze gry. Odnieśli w Legionowie swoje, jakby to nie zabrzmiało, najwyższe zwycięstwo i wywindowali się na pozycję wicelidera II ligi.

Dominik Pusek po puszczeniu „babola” nie miał najweselszej miny Fot. fotoMiD

W najbliższą niedzielę (godz. 12) Legionovia rozegra awansem spotkanie z rundy wiosennej z dobrze ostatnio się spisującą Olimpią Elbląg. (jb)

Oto skład Legionovii ze spotkania z ŁKS: Pusek – Goliński, Wojcinowicz, Trzmiel, Kutarba, Żebrowski (16’Kalinowski), Kłak (57′ Martynek), Zaklika (83’Wilanowski), Kowalczyk, Rybkiewicz, Kwiatkowski (73′ Lukava)

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *