Facebook

PIŁKA NOŻNA. Lider nie taki straszny

2016-04-12 12:27:58

MID_4557Nareszcie! Ostatni legionowscy Mohikanie piłki kopanej doczekali się dobrego meczu i zwycięstwa swych pupili. I to z kim? Z samym liderem! W sobotę podopieczni trenera Ryszarda Wieczorka odprawili z kwitkiem mielecką Stal. Dwie bramki tego spotkania padły w końcowych jego fragmentach. Najpierw (w 72. minucie) bramkę z rzutu karnego pewnym strzałem, myląc bramkarza Tomasza Liberę, zdobył Jarosław Wieczorek, a potem już w doliczonym czasie gry, po ładnej akcji Rafała Wolsztyńskiego prawą stroną boiska, gości „dobił” jego brat bliźniak – Łukasz Wolsztyński. Brawo!

Tym samym mielecki lider zakończył w Legionowie imponującą serię dziesięciu spotkań bez przegranej, doznając dopiero trzeciej porażki w sezonie! Cóż – bywa, taki jest sport. Słabeusz, broniący się przed spadkiem okazał się tego dnia lepszy od murowanego kandydata do awansu, bo …piłka jest okrągła, a bramki są dwie.

Niektórzy fani lidera próbowali znaleźć „łatwe” przyczyny tej niespodzianki. Twierdzili, że Stal zagrała defensywny „piach” na Mazowszu, trener Janusz Białek źle zestawił zespół (zostawiając na ławce rezerwowych m.in. jednego z najlepszych strzelców zespołu Sebastiana Łętochę), a poza tym legionowskie boisko to kartoflisko, na którym nie da się grać dobrego futbolu. Cóż, złej (czy słabszej tego dnia) baletnicy – jak mówi przysłowie – przeszkadza i rąbek u spódnicy.

Stal zaprezentował się w sobotę może nie tak jak wynika z okazałych statystyk tego zespołu, ale przecież jej gra nie przypominała „obrony Częstochowy” i bezmyślnego wykopywania piłki do przodu. Gospodarze częściej byli w posiadaniu futbolówki, ale też goście wykorzystywali każdą okazję do kontr. Defensywie legionowian dawał się we znaki zwłaszcza dość szybki i zwrotny Andreja Prokić, który bodaj dwukrotnie w pierwszej połowie zagroził legionowskiej bramce, strzeżonej tym razem przez Piotra Smołucha. Serbsko– serbskie pojedynki (Prokić kontra Aleksandar Bajat) mogły się nawet podobać, podobnie jak kilka „klepek” na – przyznajmy to – nierównej (ale nie kartoflisku) legionowskiej Marcanie (co się stało w przerwie zimowej z murawą legionowskiego stadionu? – to pytanie kierujemy do sponsora tytularnego drużyny, czyli Komunalnego Zakładu Budżetowego miasta).

Gola zdobył też dobrze grający Kamil Wiktorski, ale... sędzia go nie uznał, dopatrując się faulu na bramkarzu gości. Fot. fotoMiD

Gola zdobył też dobrze grający Kamil Wiktorski, ale… sędzia go nie uznał, dopatrując się faulu na bramkarzu gości. Fot. fotoMiD

Legionowianie zagrali swój bodaj najlepszy pojedynek pod batutą R. Wieczorka, choć szkoleniowiec znowu dokonał kilka zmian w zespole. Częściej byli w posiadaniu piłki, „gryźli trawę”, agresja w grze przekładała się na przecinaniu akcji rywali, wiele odbiorów ich podań i zagrań. Oczywiście nie wszystko jeszcze wychodziło tak jak należy (szwankowała np. dokładność zagrań, zwłaszcza w ofensywie, pod bramką przeciwnika), ale za ten mecz, w zasadzie bez wyjątku, chwalić trzeba cały nasz zespół. Krystian Miś niczym nakręcone wahadło krążył po lewej stronie boiska. W pocie czoła, na pełnych obrotach w środkowej strefie pracowali Krystian Wójcik (piękny strzał w 30. min. obroniony w dobrym stylu przez T. Liberę) i najmłodszy na boisku Sebastian Milewski. Starał się jak zawsze wspierać działania ofensywne Paweł Garyga. Bardzo dobrze na pozycji stopera, zastępując L. Leusteka, zagrał Kamil Wiktorski. Walczył Wojciech Kalinowski (na dodatek oddał, minimalnie niecelny, piękny strzał w drugiej połowie). Chwalić za serce do walki trzeba też Rafała Wolsztyńskiego, który „na deser” udanego występu, wyłożył piłkę swemu bratu bliźniakowi. Kogoś jeszcze nie wymieniłem?

Jeszcze raz brawo. Chciałoby się, żeby w najbliższym meczu w Puławach, legionowianie potwierdzili, że z mocarzami rozgrywek rywalizować potrafią, a serca do gry starcza im nie tylko na jeden mecz, taki od święta.
Legionovia ze zwycięskiego spotkania ze Stalą Mielec: Smołuch – Grzelak, Wiktorski, Bajat, Miś (75’ Michalak), Garyga (89’ Goliński), Milewski, Wieczorek, Wójcik, Kalinowski (80’ Ł. Wolsztyński), R. Wolsztyński.

Łukasz Wolsztyński tej "patelni", po idealnym podaniu brata Rafała, nie mógł zmarnować. Fot. fotoMiD

Łukasz Wolsztyński tej „patelni”, po idealnym podaniu brata Rafała, nie mógł zmarnować. Fot. fotoMiD

PIŁKA NOŻNA. II LIGA

Wyniki 25. kolejki:

Legionovia – Stal Mielec 2-0, Nadwiślan – ROW 2-1, Znicz – Puszcza 1-1, Stal SW. – Polonia 2-3, Raków – Tychy 1-8, Błękitni – Olimpia 2-0, Gryf – Wisła 0-0, Kotwica – Siarka 0-0, Okocimski – Radomiak 0-3 (walkower).

1. Stal Mielec 52 (15-7-3) 42-23
2. Wisła Puławy 45 (13-6-6) 36-22
3. Znicz Pruszków 44 (12-8-5) 38-25
4. Raków Częstochowa 44 (13-5-7) 50-37
5. GKS Tychy 41 (11-8-6) 33-22
6. Radomiak Radom 38 (11-5-9) 34-25
7. Siarka Tarnobrzeg 37 (11-4-10) 33-34
8. Puszcza Niepołomice 37 (9-10-6) 30-23
9. Kotwica Kołobrzeg 37 (9-10-6) 27-24
10. Błękitni Stargard 31 (8-7-10) 28-26
11. Olimpia Zambrów 29 (7-8-10) 30-39
12. Stal Stalowa Wola 29 (7-8-10) 28-32
13. ROW 1964 Rybnik 28 (7-7-11) 25-32
14. Legionovia Legionowo 27 (7-6-12) 26-32
15. Polonia Bytom 25 (7-5-13) 33-42
16. Nadwiślan Góra 24 (7-3-15) 27-44
17. Gryf Wejherowo 23 (6-5-14) 24-41
18. Okocimski KS Brzesko 25 (7-4-14) 23-44

W 26. kolejce (16/17 kwietnia) grają:

Wisła Puławy – Legionovia (sob. godz. 18), Radomiak – Nadwiślan, Stal M. – Kotwica, Olimpia – Gryf, Tychy – Błękitni, Polonia – Raków, Puszcza – Stal SW., ROW – Znicz, Siarka – Okocimski (3-0, walkower).

JERZY BUZE

sport@tio.com.pl

fot. fotoMiD

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *