Facebook

PIŁKA NOŻNA. Miłe złego początki. Druga porażka Legionovii

2020-10-07 12:08:04

Mile złego początki. Patryk Koziara zdobywa bramkę z rzutu karnego
Fot. Mariusz Sokalski

Trzecioligowi (gr.1) piłkarze Legionovii doznali drugiej porażki w rozgrywkach sezonu 2020/2021 Drugiej i na dodatek drugiej domowej. W sobotę na swoim boisku przegrali 1-2(1-1) ze Zniczem Biała Piska, tracąc decydującego gola w doliczonym czasie gry. A wszystko dla podopiecznych trenera Michała Pirosa zaczęło się tak obiecująco….


…Już po pierwszej akcji meczu Legionovia objęła prowadzenie. Andrzej Trubeha przejmuje nonszalanckie podanie jednego z obrońców gości, pędzi z piłkę na bramkę Znicza i w polu karnym został sfaulowany. Sędzia bez wahania wskazał na „wapno”, a karnego silnym, mierzonym strzałem po ziemi wykorzystał kapitan naszej drużyny Patryk Koziara. Gorzej, że A. Trubeha wytrzymał na boisku z wybitym barkiem niespełna pięć minut. Bez niego, jak się wkrótce okazało, Legionovia nie miała kim straszyć rywali. Goście otrząsnęli się z pierwszego niepowodzenia i szybko przejęli inicjatywę w meczu. Dobrze prezentowali się nie tylko fizyczne. Potrafili na niezłej szybkości rozegrać kilka podań z pierwszej piłki, z łatwością przedostawali się na przedpole bramki Pawła Błesznowskiego. Już po półgodzinie gry widać było gołym okiem, że są stroną dominującą, mówiąc wprost – drużyną lepszą. Bodaj dwa razy nasz golkiper wyszedł obronną ręką z opresji, ale w 34. minucie musiał skapitulować (gol Dawida Kalinowskiego) i Znicz doprowadził do remisu.
Tylko przez kilkanaście minut drugiej połowy mogło się wydawać, że ekspansywny styl gry drużyny z Mazur nadwyrężył jej siły. Trener Ryszard Borkowski zaordynował w swoim zespole zmiany i okazało się, że zmiennicy dodali im ponownie wigoru. Przeważali nadal, nasz zespół zagrożenie stwarzał tylko w zasadzie po stałych fragmentach gry (m.in. minimalnie za wysoki strzał z wolnego P.Koziary) . Na kwadrans przed końcem meczu Legionovię przed startą gola uratowała poprzeczka, potem jeszcze w 87. min. tylko dzięki intuicji i refleksowi naszego i golkipera wynik nie uległ zmianie. Już jednak w doliczonym czasie gry stało się to, co wydawało się nieuchronne. Strata piłki przez Legionovię w środku boiska, szybkie podanie na prawą stronę, zmiennik gości, Mateusz Ruszczyk wyprzeda naszego obrońcę i celnym strzałem daje Zniczowi trzy punkty. Nie bójmy się słów – goście byli zespołem lepszym, wygrali zasłużenie

Kontuzja lewego barku Andrzeja Trubehy wykluczyła go z gry na początku meczu. Jak długo potrwa rehabilitacja naszego napastnika?
Fot. Mariusz Sokalski

Legionovia po raz kolejny na swoim boisku rozczarowała. To ze kiepściutko radzi sobie z atakiem pozycyjnym jest już chyba tajemnicą poliszynela. Bez Trubehy nie ma czym straszyć w ataku. Z dobrym Mikołajem Gibasem na stoperze, Marcinem Kluską w środku pola, może jeszcze Patrykiem Koziarą, momentami Michałem Bajdurem, czyli w 5-6-ciu, bo jest jeszcze wracający po chorobie Daniel Choroś, trudno będzie wygrywać spotkania. Wniosek na dziś brzmi więc mało optymistycznie: w składzie spore luki, z czym więc „do gości”?
Oto skład Legionovii z tego spotkania: Błesznowski – Kaczorowski, Gibas, Worach, Barański, Karabin (83’Bućko),Koziara, Kluska, Dąbrowski (63’Choroś), Bajdur (83’Mich), Trubeha (6’Szeliga,83’ Kowalski).
Po tej porażce Legionovia spadła na piąte miejsce w tabeli z dorobkiem 17 punktów. Ma na swym koncie 5 zwycięstw, 2 remisy i 2 porażki (bramki: 10-6).

(jb)

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *