Facebook

PIŁKA NOŻNA. Nie ma kim straszyć – Znicz Pruszków – Legionovia 1-0 (0-0)

2017-11-07 8:20:06

Takich akcji z pierwszej piłki jak tak między Wojciechem Kalinowskim a Mateuszem Kwiatkowskim byłó w Pruszkowie niewiele Fot. fotoMiD

W szesnastej kolejce II ligi, w derby Mazowsza , Legionovia w Pruszkowe uległa miejscowemu Zniczowi 0-1. Jedyna bramka tego niedzielnego spotkania padła na początku drugiej połowy, dokładnie w 52.minucie a jej strzelcem został Patryk Kubicki. Kolejna, trzecia porażka naszej drużyny zepchnęła nasz zespół w dolne, niebezpieczne rejony tabeli

Im bliżej końca rundy jesiennej tym krótsza jest ławka legionowian, tym coraz bardziej gołym okiem widać, że nasz zespół w ofensywie nie ma kim straszyć rywali. W Pruszkowie zagrał już co prawda Mateusz Kwiatkowski, ale za kartki pauzował Mateusz Żebrowski, nadal z powodu kontuzji nie mogą grać ani Grzegorz Mazurek, ani Patryk Koziara. Siłą rzeczy, nie mając większego wyboru legionowski szkoleniowiec postanowił postraszyć przeciwników Krystianem Jajko, ale… Efekt gry tego piłkarza był przeciwko Zniczowi delikatnie mówiąc – denerwujący. Podobnie jak w ostatnim legionowskim spotkaniu przeciwko Jastrzębiu Zdrój. Oczywiście piłka nożna jest grą drużynową i nie zamierzam winą za porażki obarczać jednego zawodnika. Tym bardziej, że jaśniejszych punktów ( Wojcinowicz, Kalinowski, Pusek, może jeszcze Kłak i Trzmiel) w tym meczu nas zespół miał niewiele, choć drużynie jako całości woli walki odmówić nie można.

Konrad Trzmiel w pojedynku z dwoma pruszkowskim rutyniarzami: 33-letnim Piotrem Klepczarkiem (z lewej) i leżącym na ziemi 32-letnim Marcinem Smolińskim, znanym m.in. z występów w stołecznej Legii Fot. fotoMiD

Poziom tego spotkania taki sobie, raczej przeciętny, niż dobry. Gospodarze mieli może ciut więcej z gry, ale i nasi piłkarze swoje szanse bramkowe w tym meczu posiadali. O mało też nie objęli prowadzenia w 21. minucie. Po strzale z rzutu wolnego Konrada Trzmiela i rykoszecie, piłka, odprowadzana bezradnym wzrokiem bramkarza Piotra Misztala odbiła się od słupka jego „świątyni”. Po raz drugi w słupek pruszkowskiej bramki trafił Daniel Kutarba w 59 min. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego przez K. Trzmiela nasz obrońca zgubił rywala, ladniue wyszedł na pozycję, ale …trafił w słupek

Bramkarz gospodarzy Piotr Misztal uprzedza Filipa Kowalczyka Fot. fotoMiD

Gospodarze słupków naszej bramki nie obijali. W pierwszej połowie bodaj dwukrotnie postraszyli Dminika Puska strzałami po ziemi, ale z tym „szczurami”, jak i z górnym dośrodkowaniami nasz golkiper radził sobie pewnie i bez zarzutu. Bezradny był natomiast przy bramce zdobytej na początku drugiej połowy strzelonej przez Patryka Kubickiego. Strzelec bramki otrzymał dokładne p[prostopadłe podanie od Bartłomieja Faliszewskiego, wygrał pojedynek biegowy z jednym z naszych obrońców i trafił nieuchronnie do siatki.

Mimo wysiłków czynionych przez oba zespoły więcej bramek w tym meczu nie padło. Trochę dziwiły mnie trenerskie zmiany i ich kolejność przy wyniku 0-1, ale trudno z nimi polemizować, bo szkoleniowiec jest bliżej przy zespole, zna swój fach doskonale i moje subiektywne, kibicowskie odczucia nie mogą mieć żadnego znaczenia.

Strzelec bramki dla Znicz Patryk Kubicki kontra wyróżniający się legionowski zawodnik tego meczu Tomek Wojcinowicz Fot. fotoMiD

Co by się więc nie rzekło gospodarze zainkasowali wygraną raczej zasłużenie, choć w najskromniejszych rozmiarach. Naszych piłkarzy trzeba ponownie chwalić niestety tylko za wolę walki. To za mało ,sama ambicja nie przysparza tak potrzebnych drużynie punktów. (jb)

Oto skład Legionovii ze spotkania w Pruszkowie: Pusek – Goliński, Wojcinowicz, Trzmiel, Kutarba, Kowalczyk (66’ Rybkiewicz), Zaklika (60’ Zając), Klak (69’ Lukava), Kwiatkowski, Kalinowski, Jajko (84’ Wilanowski).

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *