Facebook

PIŁKA NOŻNA. Smutne pożegnanie – Legionovia – Olimpia Elbląg 0-3 (0-1)

2017-11-21 12:35:59

To było smutne pożegnanie Legionovii i z publicznością. Jesień wasza, wiosna nasza? Fot. fotoMiD

W niedzielnym meczu II ligi Legionovia przegrała na swoim stadionie z elbląską Olimpią 0-3 (0-1). Było to spotkanie rozegrane awansem z rundy wiosennej sezonu 2017/2018, a jednocześnie ostatnie w tym roku na swoim stadionie

Marek Citko na stadionie. Będą zimowe transfery? Fot. fotoMiD

Piąta kolejna porażka, piąty mecz bez choćby jednej strzelonej bramki, ostre pikowanie w rejony spadkowej czwórki drużyn. Futboliści żegnali się więc ze swoimi kibicami w minorowych nastrojach, przy ul. Parkowej zapowiada się nerwowa zima.
Olimpia w Legionowie potwierdziła swą rosnącą dyspozycję z końca rundy jesiennej. Wygrała zasłużenie, a mogła jeszcze wyżej. Gospodarze byli tłem dla rywali. Niby się starali, walczyli, ale grając bez Mateusza Żebrowskiego, Patryka Koziary, Grzegorza Mazurka oraz w tym meczu także bez „kartkowicza” Konrada Zakliki nie mieli, zwłaszcza w ofensywie, czym straszyć przeciwników.

Maciej Wilanowski po raz pierwszy zagrał w pełnym wymiarze czasowy. Od reszty kolegów z pewnością nie odstawał Fot. fotoMiD

Olimpia szybko, dzięki m.in. grze swego kapitana Michala Ressela, Matuesza Szmydta, młodziutkiego Macieja Rozumowskiego, a zwłaszcza mającego za sobą kilka występów w ekstraklasie(Lechia Gdańsk) Damiana Szuprytowskiego szybko opanowała środek boiska i rządziła grą. Fajnie się patrzyło jak goście grali piłką, „klepali” , szybko wychodzili na pozycje, z łatwością przedostawali się w pobliże bramki Dominika Puska. Nasi tylko od czasu próbowali „ ugryźć” przeciwników. Im dalej jednak w las tym gorzej.

Bomba Macieja Golińskiego trafiła w poprzeczkę bramki rywali Fot. fotoMiD

Nawet po niezłym odbiorze piłki, w kontratakach naszej drużynie brakowało płynności, dokładności w ostatnim podaniu. Jeśli już jeśli przedostawali się pod bramkę Kacpra Tułowieckiego w decydującym momencie brakowało „chłodnej głowy”, ze skutecznością Legionovia była na bakier. Dwie najlepsze sytuacji naszej drużyny, to kapitalny strzał z dystansu (niestety w poprzeczkę) kapitana Macieja Golińskiego z 41 minuty, oraz dobra szansa Matausza Kwiatkowskiego z 71. minuty po dośrodkowaniu Daniela Kutarby.
Goście takich okazji, w tym sumie niezłym meczu, stworzyli znacznie więcej, z których trzy za sprawą wspomnianego D. Szuprytowskiego wykorzystali. 28-letni pomocnik Olimpii, zwany przez kolegów „Małym” (172 cm) po raz pierwszy ukąsił Legionovię w 26.minucie. Po dobrym podaniu z lewej przymierzył dokładnie tam gdzie trzeba z 16 metrów. W drugiej połowie (57’) zaraz po wyrzucie piłki z autu przez kolegę, obrócił się błyskawicznie i z dwoma legionowianami na plecach strzelił precyzyjnie i dokładnie. Żywy jak srebro, wszędobylski, bohater spotkania hat-tricka ustrzelił w ostatniej minucie meczu, po dokładnym podaniu Antona Kołosowa. Dodajmy jeszcze dla formalności, że Szuprytowski dwukrotnie „opukał” legionowską bramkę strzelając raz w słupek, raz w poprzeczkę.
Przed Legionovią jeszcze drugi wiosenny mecz jesienią. W najbliższą sobotę nasza drużyna zagra z Wartą w Poznaniu. Oby z lepszym skutkiem…. (jb)
Oto skład Legionovii z meczu z Olimpią Elbląg: Pusek – Goliński, Wojcinowicz, Trzmiel, Kutarba, Kybkiewicxz (54’ Kalinowski), Kłak (41’ Jajko, 65’ Lukava), Kowalczyk, Wilanowski, Kwiatkowski (78’ Abul), Martynek.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *