Facebook

PIŁKA RĘCZNA. Mają sposób na naszych

2016-09-27 3:13:34

Bój o fotel wicelidera w grupie granatowej PGNiG Superligi na swoją korzyść rozstrzygnęli kwidzynianie. W sobotę u siebie pokonali legionowskich szczypiornistów 23-20 (9-9). Tylko do przerwy podopiecznych trenerskiego duetu Marek Motyczyński – Marcin Smolarczyk stać było na wyrównaną walkę z gospodarzami. W pierwszych minutach drugiej odsłony miejscowi „dokręcili śrubę”, odskoczyli i kontrolowali korzystny dla siebie rezultat do końca. To było czwarte, kolejne zwycięstwo Kwidzyna w tych rozgrywkach.

Oba zespoły zdają się preferować podobny styl gry. Oparty na twardej, szczelnej defensywie, w którym niepoślednią rolę odgrywają bramkarze. O wynikach bezpośrednich spotkań często decydują niuanse: absencje, i dyspozycje dnia poszczególnych piłkarzy, lepsze wykorzystywanie błędów rywali, odrobina szczęścia. Tak było i tym razem. Mimo ambitnej postawy naszych piłkarzy, ciut więcej atutów było w sobotę po stronie teamu trenera Patryka Rombla.

Mecz w pierwszej połowie był bardzo zacięty, wyrównany odbywał się według scenariusza: bramka za bramkę. Tych goli padało bardzo niewiele, oklaski zbierali przede wszystkim golkiperzy obu drużyn: Paweł Kiepulski w bramce gospodarzy i Tomislav Sojković w legionowskiej. Warto podkreślić, że mimo twardej gry mecz był nad wyraz czysty, sędziowie sporadycznie odsyłali zawodników na ławki kar.

Trener Marek Motyczyński w rozmowie z Michałem Prątnickim i Kamilem Ciokiem. Fot. fotoMiD

Trener Marek Motyczyński w rozmowie z Michałem Prątnickim i Kamilem Ciokiem. Fot. fotoMiD

Losy spotkania rozstrzygnęły się tuż po przerwie. Przełamał się stopowany przez T. Stjkovicia – Paweł Genda” „swoje bramki” rzucił Maciej Pilitowski i kiedy P. Kiepulski dwukrotnie wyszedł zwycięsko z pojedynku, z nie do końca będącym w pełni sił Pawłem Gawęckim, gospodarze wyszli na prowadzenie 12-9. Potem jeszcze dwa gole dołożyli szybki jak błyskawica skrzydłowy gospodarzy – Mateusz Seroka i jego kolega z drużyny Adrian Nogowski . Na piętnaście minut przed zakończeniem spotkania było już w zasadzie „po meczu”. Mimo bramek Witka Titowa, Antka Pribanica czy Michała Prątnickiego. 17-12, a chwilę potem 19-14 dla Kwidzyna zdawało się potwierdzać, że siódemka MMTS po raz kolejny znalazła sposób na nasz zespół. Jaki? Lepiej czytała grę przechwytując kilka podań? Była zdecydowanie szybsza w kontratakach? Miała więcej gotowych do gry tego dnia na pełnych obrotach zawodników?

W samej końcówce meczu, przy podwójnym wykluczeniu gospodarzy (jedno na własne życzenie), legionowianie m.in. dzięki bramkom Tomasza Mochockiego i Frenki Brinowca zdołali zniwelować trochę strat. Na odwrócenie losów spotkania zabrakło czasu..

MMTS Kwidzyn – KPR RC Legionowo   23-20 (9-9). KPR: Stojković, Krekora – Kowalik(1),Prątnicki (3), Kasprzak (2), Pribanić(3), Ciok, Gumiński, Titow (5), Gawęcki, Mochocki (4) Brinovec (2).

Dla gospodarzy najwięcej bramek zdobyli: 8 – Mateusz Seroka” 5 – Maciej Pilitowski, 4 – Marek Szpera.

JERZY BUZE

sport@tio. com.pl

Fot. fotoMiD

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *