Facebook

PIŁKA RĘCZNA. Niespodzianki nie było – KPR Legionowo – Wybrzeże Gdańsk 26-31 (12-15)

2017-10-03 9:27:23

Nie tak dawno były „nasz” skrzydłowy Radosław Dzieniszewski oglądał mecz z trybun Fot. fotoMiD

 

Szczypiorniści KPR L legionowo, w piątej kolejce PGNiG Superligi, nie sprostali na swoim parkiecie Wybrzeżu Gdańsk. Przegrali 26-31 (12-15). Walczyli, momentami heroicznie, ale więcej sportowych atutów mieli podopieczni trenera Marcina Lijewskiego. Była to czwarta porażka legionowian w tym sezonie

Ramon Oliveira strzelił w Legionowie 5 bramek Fot. fotoMiD

Co prawda spiker spotkania uznał ten wynik meczu za niespodziankę, ale taką konkluzję można włożyć między bajki. To goście byli faworytami tej sobotniej konfrontacji i należycie wywiązali się ze swej roli. Za gdańszczanami przemawiała nie tylko kilkudziesięcioletnia tradycja w tej dyscyplinie sportu, wyższe miejsce w aktualnej tabeli, ale także kadrowy potencjał obu drużyn. Remisowo było tylko jeśli chodzi o listę nieobecnych w tym spotkaniu. Legionowski „szpital” to Michał Prątnicki, Tomasz Fugiel i Paweł Gawęcki, ale i w Wybrzeżu nie lepiej. Nie mogli zagrać: Damian Kostrzewa, Hubert Kornecki, Adrian Kondratiuk i obiecujący, młodziutki ponad 2-metrowy Paweł Salacz.

Kacper Adamski zdobył dla KPR Legionowo 37 bramek w pięciu spotkaniach. Na liście najlepszych strzelców ustępuje tylko Bartłomiejowi Tomczakowi (40 goli) z Górnika Zabrze Fot. fotoMiD

 

 

 

Nie ulega wątpliwości , że zespół trenera Marcina Smolarczyka starał się,” gryzł” parkiet , a w legionowskiej bramce kolejny dobry mecz rozgrywał Mikołaj Krekora. Brał ciężar gry na swoje barki bramkostrzelny Kacper Adamski, „szarpał” się z obrońcami Kamil Ciok, na kole, po szybkich dwóch żółtych kartkach dla Wiktora Jędrzejewskiego, dzielnie próbował go zastępować Mateusz Rutkowski. To wszystko było jednak za mało na zespół z nad morza. Oni też mieli dobrego bramkarza (Artur Chmielińśki), brazylijski dynamiczny rozgrywający Ramon Oliveira ogrywał naszą defensywę, zagrożeniem były wejścia z dystansu Mateusza Wróbla, kłopot sprawiała ruchliwość kołowego Łukasza Rogulskiego. No i te dwa gdańskie skrzydła. Szybkie i skuteczne, czyli Piotr Papaj i Wojciech Prymulewicz.

Nasi starali się „trzymać” wynik, nie tracić kontaktu z gdańszczanami. W 10 minucie było 4-7, dziesięć minut później tylko 9-12. Także na przerwę legionowianie schodzili tylko z trzybramkowym mankiem. Po przerwie goście zwiększyli tempo gry. Tzw. szybkie bramki, kilka razy po błędach naszej drużyny, sprawiły, że rywali w 40 minucie powiększyli przewagę do sześciu goli. Ich gra nie była też idealna, więc bramkowa różnica dzięki ambitnej postawie naszego zespołu (m.in. gole aktywnego w tej części meczu Pawła Kowalika), zaczęła topnieć. Na trzynaście minut przed końcem spotkania było już tylko 21-24,a na dziesięć 23-26. Siedzący obok kibic Wybrzeża zaczął się nawet niepokoić aby nie powtórzyła się sytuacja z Opola, kiedy jego ulubieńcy roztrwonili w końcówce meczu trzybramkową przewagę i ulegli gospodarzom po rzutach karnych.

Marcin Lijewski, nie tak dawno bardzo dobry reprezentacyjny piłkarz, dziś trener Wybrzeża Gdańsk Fot. fotoMiD

Zespół M. Lijewskiego wyciągną jednak wnioski z opolskiej lekcji. Szybko zdobył dwie kolejne bramki przewagi i kontrolował spotkanie do końcowej syreny. Wygrał zgodnie z planem i zasłużenie. Wybrzeże było po prostu drużyną lepszą, bardziej – jak to się czasami określa – zbilansowaną. Teraz przed naszym zespołem wyjazdowe spotkanie w Płocku.

KPR Legionowo – Wybrzeże Gdańsk 26-31( 12-15). KPR: Krekora, Kujawa – Grabowski (3), Ciok (4), Jędrzejewski, Adamski (9), Kowalik (4), Ignasiak (1), Rutkowski (3), Suliński, Brinovec (1), Niedziółka (1).

Dla gości najwięcej bramek zdobyli: 8 – Wojciech Prymulewicz, po 6 – Piotr Papaj i Mateusz Wróbel, 5 – Ramon Oliveira.

Jerzy Buze

Fot: fotoMiD

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *