Facebook

PIŁKA RĘCZNA. Nieudane eliminacje ME 2018. Remis jak porażka

2017-05-08 8:06:35

Niedzielny remis 27-27-(13-15) z Białorusią  w Płocku jest dla reprezentacji Polski – porażką. Biało-czerwoni na 99,9 procent  nie zagrają w przyszłorocznych Mistrzostwach Europy w Chorwacji. Czyżby po latach „tłustych” dla polskiego szczypiorniaka rozpoczynała się era odwrotu i smuty?

W czterech dotychczasowych spotkaniach zespół Talanta Dujszebajewa, przegrał trzy spotkania, zdobył zaledwie jeden punkt (za wspomniany remis w Płocku), a do końca eliminacji pozostały już tylko dwa spotkania. Wyjazdowe z Serbią i u siebie z Rumunią. Tylko matematycznie nasza drużyna ma szanse na zajęcie trzeciego miejsca w grupie. Tylko nieliczni wierzą jeszcze w ” cud”, ale z taką grą jaką prezentują obecnie nasze orły, nie ma czego szukać na europejskich salonach handballu.

Mecz ostatniej szansy w Płocku, po upokarzającej wcześniejszej porażce w Mińsku (23-32), był w zasadzie ostatnią szansą na przywrócenie nadziei, że biało-czerwoni jeszcze coś w szczypiorniaku znaczą. Zagrali lepiej, ambitniej niż przed trzema dniami w stolicy Białorusi, ale to lepsze oblicze naszego zespołu wystarczyło zaledwie na remis z europejskim średniakiem za jakiego uchodzi drużyna Jurija Szewcowa. Rywale, przez większość meczu,  nadawali ton grze. Byli przede wszystkim skuteczniejsi w ataku, bardziej zdecydowani w obronie, popełnili mniej błędów własnych.  Mimo tych mankamentów, naszej drużynie dzięki olbrzymiej ambicji, wspierających ich dopingiem widzów (pełnych trybun  Orlen Arenie jednak nie było), udało się udało się naszej drużynie na kwadrans przed zakończeniem meczu doprowadzić do remisu, a nawet po bramce Przemysława Krajewskiego wyjść naprowadzenie (20-19). Goście nie zwiesili głów, znowu odskoczyli (21-24), ale  odpowiedź biało-czerwonych była imponująca. Na dwie minuty przed końcem spotkania, po bramkach dwóch Michałow – Daszka i Jureckiego, polska prowadziła dwoma golami (27-25) i… Koszmary w postaci błędów własnych – wróciły.  Goście doprowadzili do remisu i omal  nie wygrali spotkania, ale  Adam Malcher na chwilę przed końcową syreną obronił rzut rywala.

Na pomeczowej konferencji trener T. Dujszebajew zapowiedział swą dymisję.” Nie wykonałem powierzonej misji, nie zakwalifikowaliśmy się do przyszłorocznych ME (…) Ucieszy to zapewne wielu ludzi” – powiedział m.in. szkoleniowiec, choć decyzja o dymisji trenera jeszcze nie zapadła. Impulsywny Kirgiz , z hiszpańskim  obywatelstwem, ma rzeczywiście w naszym kraju spore grono oponentów, które twierdzi, że reprezentacja pod jego kierunkiem nie czyni postępów, gra schematycznie, przewidywalnie. Jednym słowem – słabo, czego najlepszym dowodem są wyniki na ostatnich MŚ we Francji, i obecne eliminacje do ME.  Nie brakuje też jednak głosów, że era Szmali, Bieleckich, Tkaczyków, braci Jureckich czy  Lijewskich  dobiega końca, a następców nie widać. Zarząd ZPRwP, z prezesem Andrzejem Kraśnickim na czele, musiałby więc, przyjmując decyzję o dymisji Dujszebajewa uderzyć się najpierw we własne piersi, bo w  związku zapomniano jakby  o szkoleniu następców wyeksploatowanych asów. Tak czy siak, w krajowej piłce ręcznej czas na męskie decyzje, bo klimat towarzystwa wzajemnej adoracji  może przestawić rodzimą piłkę ręczną na boczny tor w Europie.

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *