Facebook

PIŁKA RĘCZNA. Trzymali się 10 minut…

2017-03-30 7:11:29

W meczu 23. kolejki PGNiG Superligi legionowianie przegrali wyjazdowe spotkanie
z Azotami Puławy 26-31 (14-18). Tylko przez około dziesięć minut tego meczu podopieczni trenerów Roberta Lisa i Marcina Smolarczyka trzymali się dzielnie. Potem trzecia siła klubowego handballu w kraju „odjechała” naszej drużynie i kontrolowała wydarzenia na parkiecie.

Skrzydłowy Wojciech Gumiński, który po zakończeniu tego sezonu zamieni Legionowo na Puławy właśnie, w krótkiej wypowiedzi pomeczowej dla portalu www. Sportowefakty. sugeruje że nasz zespół zagrał jedno ze swoich najsłabszych spotkań w ostatnim okresie. Dodał, że to efekt ciągłej gry w 11-osobowym składzie, a w konsekwencji zmęczenia sezonem. Drużyna walczy, ale króciutka ławka robi swoje…

Nasza drużyna nie była oczywiście faworytem meczu w Puławach. W zespole trenera Marcina Kurowskiego gra kilku aktualnych i byłych reprezentantów naszego kraju, także Rosji, Czech czy Ukrainy. Trudno też porównywać długość tzw. ławki, finanse
i organizacje obu klubów. Aż dziw bierze, że przy sporych dysproporcjach dzielących obie drużyny w jesiennym, legionowskim spotkaniu nasz zespół przegrał z Azotami różnicą tylko trzech goli. Teraz różnica była tylko ciut większa, chociaż na pięć minut przed końcem meczu gospodarze prowadzili różnicą aż dziewięciu goli (30-21).

Nasi szczypiorniści, grając znowu tylko w jedenastoosobowym składzie, dzielnie trzymali się w Puławach tylko przez dziesięć minut. Ba, nawet prowadzili przez chwil kilka (6-5), ale potem przez sześć minut ani razu nie potrafili pokonać w puławskiej bramce Rosjanina – Wadima Bogdanowa. W tym czasie Azoty strzelił nam po rząd sześć bramek i ten fragment spotkania w zasadzie rozstrzygnął o losach meczu.

Do przerwy gospodarze prowadzili różnicą czterech bramek, potem ich przewaga systematycznie rosła. Naszym nie starczało już sił na wysoką i agresywną grę w obronie, szybkie kontrataki Skrabani, Krajewskiego i Sobola z reguły kończyły się kolejnymi golami dla gospodarzy. Na dodatek zastępujący w bramce Bogdanowa, Ukrainiec – Walentyn Koszowy też zupełnie przyzwoicie radził sobie z legionowskim strzałami. Bramki Witka Titowa, Tomka Kasprzaka, Michał Prątnickiego, także skrzydłowych Damiana Sulińskiego i Michała Ignasiaka, nie mogły zapobiec porażce. Naszej ambitnej drużynie i tak w samej końcówce meczu udało się zniwelować trochę strat. Z wyniku 21-30 „wyciągnęli” tylko na porażkę różnicą pięciu gol.

Do zakończenia rundy zasadniczej sezonu 2016/2017 pozostały już tylko dwie kolejki. W tej najbliższej, już w czwartek (godz. 20), nasz zespół podejmuje w Arenie Legionowo gdańskie Wybrzeże.

Azoty Puławy – KPR RC Legionowo 31-26 (18-14). KPR RC: Stojković, Krekora – Suliński (3), Titow (7), Kasprzak (6), Prątnicki (5), Mochocki (1), Ignasiak (3), Brinovec (1), Ciok, Gumiński.

Były reprezentant kraju Robert Orzechowski strzelił legionowianom w ostatnim meczu dwie bramki Fot. fotoMiD

Były reprezentant kraju Robert Orzechowski strzelił legionowianom w ostatnim meczu dwie bramki Fot. fotoMiD

PGNIG Superliga
tabela zbiorcza

Wyniki 24.kolejki:
Azoty – KPR RC 31-26, Wybrzeże – Górnik 25-33, Vive – MMTS 35-24, Chrobry – Orlen 25-32, Gwardia – Piotrkowianin 34-24, Pogoń – Stal 39-29, Meble – Zagłębie 29-33.

1. Vive Tauron Kielce 60 (24-0) 785-584
2. Orlen Wisła Płock 55 (22-2) 803-565
3. Azoty Puławy 50 (20-4) 740-629
4. MMTS Kwidzyn 43 (17-7) 661-627
5. Gwardia Opole 35 (14-10) 648-664
6. NMC Górnik Zabrze 34 (14-10) 703-661
7. Wybrzeże Gdańsk 27 (11-13) 623-667
8. Chrobry Głogów 27 (11-13) 640-695
9. Sandra Pogoń Szczecin 22 (9-15) 632-708
10. KPR RC Legionowo 18 (7-17) 610-664
11. SPR Stal Mielec 16 (7-17) 579-687
12. Zagłębie Lubin 12 (5-19) 629-689
13. Piotrkowianin Piotrków Tryb. 11 (4-20) 609-710
14. Meble Wójcik Elbląg 7 (3-21) 522-634

Do zakończenia rundy zasadniczej pozostały dwie kolejki. W najbliższej grają: KPR RC Legionowo – Wybrzeże Gdańsk, Meble – Chroibry, MMTS – Orlen, Azoty – Vive, Gwardia – Pogoń, Stal – Zagłębie, Piotrkowianin – Górnik. (jb)

JERZY BUZE

Fot. fotoMiD

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *