Facebook

PIŁKA RĘCZNA. Walczą – przegrywają

2017-02-20 3:50:05

Krótka ławka coraz bardziej daje o sobie znać. W ubiegłym tygodniu piłkarze KPR RC Legionowo przegrali po raz dwunasty i trzynasty w sezonie 2016/2017 PGNiG Superligi. Zespól walczy, ale pewnych obiektywnych warunków, na które nie ma wpływu, nie jest w stanie przeskoczyć. W minionym tygodniu drużyna trenera Roberta Lisa przegrała w środę , w Płocku 17-26 (8-12), a potem w sobotę w Szczecinie 23-25 (13-13).

Na osiem kolejek przed zakończeniem rozgrywek rundy zasadniczej legionowianie, z pięcioma zwycięstwami i trzynastoma zdobytymi punktami, zajmują nadal piąte miejsce w tabeli swojej grupy (granatowej) i dziewiątej miejsce w tabeli zbiorczej.

„Planowo” w Płocku

Legionowianie, na środowy pojedynek z wicemistrzem kraju do Płocka, wybrali się w jedenastu. Do kontuzjowanej trójki (Mochocki, Kowalik, Łucak) dołączył gorączkujący Paweł Gawęcki. ”Straceńców” pocieszano co prawa prawda, że dali radę w dziewiątkę Zagłębiu Lubin, ale każdy znający jako tako realia klubowego handballu zdawał sobie sprawę, że „Miedziowi” to nie „Nafciarze”. Pytaniem był tylko wymiar kary jaki poniesie nasza drużyna w tym pojedynku.

Bramkarze, z naszej strony Mikołaj Krekora i Tomislav Sojković (n/z), a wśród gospodarzy Marcin Wichary popisali się w Płocku kilkoma udanymi interwencjami Fot. fotoMiD

Bramkarze, z naszej strony Mikołaj Krekora i Tomislav Sojković (n/z), a wśród gospodarzy Marcin Wichary popisali się w Płocku kilkoma udanymi interwencjami Fot. fotoMiD

Po siedmiu minutach było 5-0 dla gospodarzy i zanosiło się na pogrom naszej drużyny. Bramka Damiana Sulińskiego, potem Michała Prątnickiego sugerowała jednak, że nasza drużyna nie ma zamiaru „położyć się” przed zdecydowanym faworytem. Było 2-6, potem nawet 5-7, kilka niezłych parad w bramce Mikołaja Krekory sprawiło, że „niebiescy” prowadzili różnicą „tylko” czterech bramek.

Najlepszym strzelcem naszego zespołu okazał się Antonio Pribanic. W tej akcji próbują go zatrzymać Wiśniewski i Zhytnikow      Fot. fotoMiD

Najlepszym strzelcem naszego zespołu okazał się Antonio Pribanic. W tej akcji próbują go zatrzymać Wiśniewski i Zhytnikow Fot. fotoMiD

Kilka minut po przerwie zrobiło się nawet jeszcze sympatyczniej, bo wynik był „na styku”: 11:12, 12. 13-14. Od 40 minuty miejscowi zaczęli jednak odjeżdżać z wynikiem. Systematycznie i planowo. Mimo klika rewelacyjnych parad wracającego po kontuzji Tomislava Stojkovicia (m.in. dwie obrony strzałów V. Ghionei i na dokładkę Duarte w jednej akcji).. Ostatecznie legionowianie przegrali w Płocku tylko dziewięcioma bramkami. Zdziesiątkowany zespół powalczył, gospodarze przećwiczyli kilka elementów przed kolejnym, ważnym meczem (dziś wiemy, że zwycięskim) w europejskich pucharach.

Orlen Wisła Płock – KPR RC Legionowo 26-17 (12-8). KPR: Kerkora, Stojković – Ciok (3), Prątnicki (2), Kasprzak (1), Pribanić (6), Titow(3), Suliński (1), Gumiński (1), Btinovec, Ignasiak. Dla Wisły najwięcej bramek zdobyli: 5- Tiaro Rocha, 4 – Sime Ivić. 3 – Dimitrii Żhitnikow.

Dramatycznie Szczecinie

Sobotni mecz był dla obu drużyn rywalizujących w grupie granatowej niezwykle ważny. Gospodarze chcieli po raz pierwszy wygrać za trzy punkty, nasz zespół marzył o pierwszych ligowych punktach w tym roku. Zapowiadała się prawdziwa bitwa „kulejących”, nie tylko kadrowo, drużyn . Dramatycznie w tym spotkaniu walki rzeczywiście było, a rozstrzygnięcie padło w samej końcówce.

Młody zdolny Tomasz Gębala swoje parametry ma i był trudny do zatrzymania przez legionowską defensywę . Na szczęście kilka razy przestrzelił... Fot. fotoMiD

Młody zdolny Tomasz Gębala swoje parametry ma i był trudny do zatrzymania przez legionowską defensywę . Na szczęście kilka razy przestrzelił… Fot. fotoMiD

Spotkanie przez większą jego część „kręciło się” wokół remisu, nie tylko dlatego, że w obu zespołach w protokole meczowym zapisano tylko po 12. nazwisk. Po obu stronach podobne sportowe atuty, ambicja, błędy, emocje. Rywalizowali najlepsi strzelcy obu drużyn (Witek Titow kontra Bartosz Konitz i Kirył Kniaziew), wspierali swoje zespoły udanymi paradami bramkarze (T. Stojković i Bośniak w szczecińskiej bramce – Edin Tatar). Nie brakowało kar, czerwonych kartek (K. Kniaziew i w samej końcówce po lekkiej szarpaninie – A. Pribanić), za głowy, po decyzjach sędziów chwytali się trenerzy obu zespołów Robert Lis i Mariusz Jurasiek. „Józek” w drugiej połowie pojawił się nawet na boisku, zdobył jednego gola.

Tę wojnę nerwów zwycięsko zakończyli gospodarze Wygrali dwoma bramkami.. Zapisali na swe konto trzy punkty, na cztery zbliżyli się do legionowian.

Sandra Spa Pogoń Szczecin – KPR RC Legionowo 25-23 (13-13). KPR: Krekora (1), Stojković – Ciok (4), Prątnicki (4), Kasprzak (1), Titow (10, w tym sześć na sześć z rzutów karnych), Pribanić (1), Brinovec, Gawęcki, Gumiński (2), Suliński, Ignasiak. Dal gospodarzy najwięcej bramek zdobyli: 8 – B. Konitz, 4 – K. Kniaziew.

Puchar z głowy

Po sobotniej porażce w walce o ligowe punkty, w niedzielę w 1/8 Pucharu Polski legionowscy szczypiorniści ponownie ulegli szczecińskiej Pogoni, tym razem 25-29 (12-14). Tak więc to zespół Mariusza Juraszka zagra teraz w ćwierć finale Pucharu Polski z mistrzami kraju, drużyną Vive Tauron Kielce. W niedzielnym meczu najwięcej bramek dla naszej drużyny, bo 9, zdobył W. Titow. Po 4 gole zapisali na swym koncie T. Kasprzak i P. Gawęcki. Najlepszymi strzelcami szczecinian byli: 7 – Krupa, po 6 –Bosy, Radosz i Zaremba.

JERZY BUZE

sport@tio.com.pl

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *