Facebook

PIŁKA RĘCZNA. Za cztery punkty – RĘCZNA. Druga wygrana KPR Legionowo

2017-10-27 9:00:19

Kacper Adamski w siedmiu spotkaniach trafił 53 razy do bramek rywali. Na liście najlepszych strzelców wyprzeda go tylko B. Tomczyk (Górnik Zabrze), który w ośmiu meczach zdobył o cztery gole więcej
Fot. fotoMiD

W ósmej kolejce rozgrywek PGNiG Superligi piłkarze ręczni KPR Legionowo odnieśli drugie zwycięstwo. W środę, w Gdyni podopieczni trenera Marcina Smolarczyka pokonali miejscową Spójnię 34-31 (16-15). Wygrana tym cenniejsza, bo odniesiona nad rywalem z tej samej, grantowej grupy, a więc za cztery punkty. Brawo!


Gospodarze bardzo liczyli na zwycięstwo nad naszą drużyną i rozpoczęli mecz ze sporym impetem. Pierwsi zdobyli trzy kolejne bramki, na które zdołał odpowiedzieć tylko Kacper Adamski. Było 3-1 dla gospodarzy, potem 5-2, 8-4, 10-6. Nasi jednak nie składali broni. „Gryźli” parkiet, mozolnie odrabiając straty. Po trzech kolejnych bramkach Michała Ignasiak w 27. minucie doprowadzili do remisu (14-14), a na przerwę po kolejnej bramce K. Adamskiego schodzili nawet z jednobramkową przewagą.
– To był typowy mecz walki, w którym staraliśmy się realizować założenia taktyczne – powie po meczu trener M. Smolarczyk. – Musieliśmy w tym meczu zwalniać tempo gry, bo dysponowaliśmy ograniczoną ilością, ze względu na kontuzje, zawodników. Kilku z moich chłopaków musiało grać przez 6o minut, a więc na olbrzymim wydatku energetycznym.

Michał Grabowski zdobył w Gdyni sześć bramek
Fot. fotoMiD

Legionowianie walczyli i zdołali w pierwszym kwadransie gry po przerwie powiększyć swoją przewagę do trzech bramek ( 21-18, 25-22). Byli konsekwentni i ofiarni w defensywie i  bardzo skuteczni w ofensywie, kończąc większość swoich okazji bramkami. Spójnia rzecz jasna nie rezygnowała. „Szalał” niezwykle skuteczny tego dnia dwumetrowy Robert Kamyszek, wspierany w ofensywie przez Kamila Pedryca i Adama Lisiewicza. Na dziesięć minut przed zakończeniem meczu gospodarze mieli do odrobienia tylko dwie bramki, a na trzy już tylko jedną. Przy stanie 32-31 dla gości przez ostatnią minutę nasi musieli grać w liczebnym osłabieniu. Byli jednak maksymalnie skoncentrowani i po bramkach Pawła Gawęckiego i Wiktora Jędrzejewskiego powiększyli swą przewagę do trzech goli. Po końcowej syrenie radość z wygranej była więc zrozumiała.

Wiktor Jędrzejewski także sześć razy trafił do bramki rywali z Gdyni
Fot. fotoMiD

Zgoła odmienne nastroje panowały w drużynie gospodarzy. – Na usta cisną się niecenzuralne – słowa – miał powiedzieć szkoleniowiec gości, Marcin Markuszewski – Mieliśmy w tym spotkaniu fatalną defensywę, tak źle w obronie nie zagraliśmy jeszcze tym sezonie – podkreślił. Cóż, Spójnia chciała ten mecz bardzo wygrać, dążyła do zdobywania goli, zapominając chyba, że w szczypiorniaku, wszystko zaczyna się od dobrej, konsekwentnej defensywy, mądrej dostosowanej do możliwości i przeciwnika taktyki. Te atuty były tego dnia po stronie naszego zespołu. Brawo Panowie!
Spójnia Gdynia – KPR Legionowo 31-34 (15-16). KPR : Krekora – Ignasiak (4) Jędrzejewski (6), Adamski (9), Ciok (1), Gawęcki (5), Grabowski (6), Rutkowski (2), Niedziółka (1), Suliński, Brinovec.
Dla gospodarzy najwięcej bramek zdobyli: 10 – Robert Kamyszek, 7 – Kamil Pedryc, 5 – Adam Lisiewicz.

PGNiG Superliga
Tabela zbiorcza

PGE Vive Kielce 31 (9-0) 322 – 204
NMC Górnik Zabrze 24 (7-1) 237 – 211
Orlen Wisła Płock 23 (7-1) 254 – 185
Azoty Puławy 22 (6-1) 235 – 201
MMTS Kwidzyn 18 (5-3) 222 – 230
SPR Chrobry Głogów 14 (4-4) 223 – 212
SPR Stal Mielec 12 (4-4) 238 – 246
Piotrkowianin Piotrków 12 (3-5) 220 – 231
Gwardia Opole 11 (3-4) 178 – 184
Wybrzeże Gdańsk 11 (3-4) 188 – 194
Zagłębie Lubin 10 (3-5) 225 – 238
MKS Kalisz 10 (3-5) 198 – 240
Meble Wójcik Elbląg 7 (1-6) 178 – 221
KPR Legionowo 6 (2-6) 199 – 237
Sandra Pogoń Szczecin 3 (1-7) 174 – 214
Spójnia Gdynia 3 (1-6) 176 – 211

Teraz w rozgrywkach nastąpi dwutygodniowa przerwa ze względu na udział reprezentacji Polski w turnieju Golden League w Danii. W 9. kolejce rozgrywek (7-11 listopada) KPR Legionowo zagra u siebie z Górnikiem Zabrze.

(jb)

Fot: fotoMiD

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *