Facebook

POLSKIE ROCZNICE. 605 lat po Grunwaldzie

2015-07-14 1:29:47

Wiktorię grunwaldzką odnotowali w 1410 roku kronikarze w najdalszych zakątkach Europy. Po wielokroć powtarzano nam, że po zwycięstwie w wojnie (1409-11) z Zakonem Polska zaprzepaściła szansę pozbycia się Niemców z dawnych ziem Prusów. To prawda. Wspominając jednak 15 lipca 1410 r. warto pamiętać, że poza Królestwem Polskim i Wielkim Księstwem Litewskim walczyło tam pod odrębnymi chorągwiami rycerstwo książąt mazowieckich Janusza I Starszego i Ziemowita

Chrzest Litwy i unia polsko-litewska znacznie pogorszyły międzynarodowe położenie Zakonu Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, potocznie zwanego Krzyżakami, którzy od 1230 (wtedy faktycznie na ziemie roku budowali swoje państwo w Prusach.
Krzyżacy swoje istnienie w tej części Europy uzasadniali akcją chrystianizacyjną ostatnich w Europie pogan – Litwinów. Teraz musieli walczyć z chrześcijanami, członkami Kościoła Rzymskokatolickiego, co narażało ich na uzasadnioną krytykę na arenie międzynarodowej ze strony Jagiełły, króla Polski i Wielkiego Księcia Litwy. Chrzest poddawał w wątpliwość ich dalszy sens istnienia, kompromitował też ich wysiłki na polu chrystianizacji.
To co im się nie udawało przez ponad sto lat, Polacy osiągnęli na drodze politycznego kompromisu z sąsiadem, z którym wcześniej niejednokrotnie toczyli wojny. Dotyczy to także Królestwa Polskiego, choć w większym stopniu właśnie Księstwa Mazowieckiego (nazwa umowna, wszak w czasie Grunwaldu istniało Księstwo Płockie Ziemowita i Księstwo Warszawsko-Czerskie Janusza I Starszego), które było nękane wielokrotnymi najazdami Litwinów i innych bałtyjskich plemion od północy i wschodu.

Chyląca się potęga
Unia Polski z Litwą uczyniła z tych państw jeden z najpotężniejszych podmiotów politycznych Europy Środkowo-Wschodniej, który zagrażał silnej pozycji Zakonu nad Bałtykiem. Sojusz ten zakończył też (bądź ograniczył) walki Litwinów z lennymi wobec Królestwa Polskiego Mazowszanami. Tymczasem Państwo Zakonne znajdowało się co prawda u szczytu swojej potęgi, jednak osiągnęło też kres swojego rozwoju. Ekspansja terytorialna została poważnie utrudniona a wcześniej podbite ziemie właściwie do maksimum zostały zagospodarowane. Państwo trawił też cichy konflikt wewnętrzny. Całkowitą władzę w państwie sprawował bowiem Zakon, który liczył około 300 dostojników. Przedstawiciele innych stanów społecznych nie byli dopuszczani do rządów. W tym czasie standardem w Europie była monarchia stanowa, w której władcy posiadali silną pozycję, ale dopuszczali społeczeństwo do współudziału we władzy. Szczególnie duże niezadowolenie budziło to w rycerstwie i przedstawicielach bogatych miast pruskich. Czas grał więc na niekorzyść Krzyżaków i prawdopodobnie zdawali oni sobie z tego sprawę. Nic więc dziwnego, że rozwinęli na dużą skalę akcję propagandową, mającą wykazać, że Litwini i Jagiełło to w dalszym ciągu poganie, którzy przyjęli chrzest wyłącznie ze względów politycznych i nie zamierzają chrystianizować swoich poddanych.

Zarzewie wojny
Krzyżacy, którzy cieszyli się dużą popularnością w Europie, odnieśli na tym polu spory sukces. Dążyli również do rozbicia unii wspierając separatystyczne ambicje Witolda, brata stryjecznego Jagiełły, który współrządził Litwą i miał ogromne ambicje zostania królem Litwy – stąd jego kolejne spiski i nietrwałe sojusze z krzyżakami, z Tatarami, z Księstwem Moskiewskim… Gdy Witold oddał krzyżakom Żmudź w zamian za sojusz, rychło doszło tam do powstania, które wciągnęło do wojny Litwę. Polska wywiązała się z umów sojuszniczych, co w efekcie doprowadziło do wojny. Konflikt Królestwa Polskiego z zakonem narastał jednak już od 1309 roku, gdy wojska zakonne na prośbę gdańszczan pomogły wyprzeć z miasta Brandenburczyków, jednak same go już nie opuściły i podporządkowały sobie całe Pomorze Gdańskie. Co prawda od pokoju kaliskiego w 1343 roku nie było żadnego poważnego konfliktu między Polakami a Zakonem, to jednak władcy polscy wciąż używali tytułu „pana i dziedzica Pomorza”. Kolejne napięcie we wzajemnych stosunkach była transakcja z 1392 r., gdy Krzyżacy odkupili od Władysława Opolskiego Ziemię Dobrzyńską. Problem w tym, że zakonnicy nie mieli prawa jej kupić a Władysław sprzedać, było to bowiem lenno, które otrzymał od ojca Jadwigi, Ludwika Andegaweńskiego – wciąż była to de iure część Korony Polskiej. Co prawda w 1404 roku Zakon zwrócił Polsce Ziemię Dobrzyńską, ale zamiast uspokoić, zaogniło to sytuacją. Krzyżacy obawiali się, i słusznie, polskich żądań zwrotu Pomorza Gdańskiego. Do tego dochodził cały szereg sporów granicznych na odcinkach, gdzie granice między Zakonem a Polską i Mazowszem nie były ściśle ustalone.

Poselstwo Króla Polskiego do Wielkiego Mistrza
17 lipca 1409 roku zjazd generalny w Łęczycy opowiedział się za pomocą dla Litwy i wysłał poselstwo do Malborka. Jagielle zależało na tym, żeby to Wielki Mistrz Zakonu, Ulryk von Jungingen wypowiedział wojnę, by dla opinii publicznej to on był agresorem. Oficjalnie zrobił to 6 sierpnia 1409 roku. Akt dotarł do Krakowa 14 sierpnia, dwa dni później Ziemię Dobrzyńską zaatakowała armia zakonna. Pierwszy etap wojny, trwający do jesieni 1409 roku przebiegał dla Polski niepomyślnie. Polacy stracili Dobrzyń. Obrońców zamków i miast okrutnie wycinano w pień. Równocześnie Krzyżacy przypuścili atak na Bydgoszcz, którą zdobyli przekupując burgrabiego Bernarda, który 28 sierpnia otworzył przed nimi bramy. Lokalne sukcesy odnieśli Krzyżacy również w Nowej Marchii, skąd urządzili niewielką wyprawę na Wielkopolskę. Pod Wieluniem pobili odwetową wyprawę wielkopolskiego pospolitego ruszenia. Zaatakowali również terytorium Księstwa Warszawsko-Czerskiego, w którym panował wówczas najświetniejszy z mazowieckich władców – Janusz I Starszy, który Warszawę uczynił swą stolicą, wzniósł wiele zamków (m.in. w Czersku, Ciechanowie i Liwie) i nadal prawa miejskie 24 osadom, m.in.: Łomża, Maków Mazowiecki, Różan, Ciechanów, Ostrołęka, Przasnysz, Mińsk Mazowiecki, Nowa Warszawa…

Nieudana krucjata
W 1409 roku trwały lokalne walki, które przerwano na zimę i wznowiono z większą siłą wiosną 1410 r. Krzyżacy byli pewni, że Witold stanie wspólnie z nimi przeciwko Jagielle. Ulryk von Jungingen liczył na wsparcie Węgrów i innych sojuszników, ale dopisali jedynie rycerze Europy Zachodniej, którzy tłumnie przybyli na… krucjatę przeciwko bałtyjskim poganom.
Latem 1410 roku przeprowadzono koncentrację wojsk Królestwa, Wielkie Księstwa, chorągwi mazowieckich i wielu innych – sojuszniczych bądź najemnych.
Krzyżacy do końca nie byli pewni, gdzie stacjonuje królewska armia. Polacy przekroczyli Wisłę między Śladowem (dziś pow. sochaczewski) a Czerwińskiem (Czerwińsk nad Wisłą w pow. płońskim), przez zbudowany na użytek kampanii most pontonowy, co było ogromnym wyczynem inżynierskim i spotkali się na prawym brzegu Wisły z Witoldem, który prowadził siły litewskie. Zaskoczyło to zupełnie Wielkiego Mistrza, który szybko musiał przerzucić swoje oddziały na prawy brzeg. Na przeciwnika czekał pod Grunwaldem.
Do bitwy doszło 15 lipca 1410 roku. Krzyżacy przyprowadzili 15-20 tysięcy wojska, Jagiełło i Witold dysponowali około 30 tys. rycerzy i wojowników. Przewaga była zdecydowanie po stronie polsko-litewskiej. Armia zakonna stała w upale na otwartym polu, co wykorzystał Jagiełło opóźniając starcie. Jego siły odpoczywały w lesie. Ciąg dalszy tej historii wszyscy doskonale znamy – z podręczników a także fabularyzowanej powieści Henryka Sienkiewicza, przeniesionej na ekran przez Aleksandra Forda w 1960 r., w 550. rocznicę Bitwy pod Grunwaldem.

Robert Szydlik
r.szydlik@tio.com.pl

Mazowiecki wkład
Trudny z perspektywy sześciu stuleci ocenić, jaką siłą militarną dysponowali w wojnie z Zakonem książęta mazowieccy i ilu mazowieckich rycerzy stanęło pod Grunwaldem. Nie to jest jednak najważniejsze, bo Mazowsze nigdy po wcieleniu do Korony Królestwa Polskiego nie przejawiało tendencji separatystycznych. W kilka dekad zresztą po wcieleniu (proces zakończony w 1526 r.) przejęło rolę krajowego centrum, gdy Warszawa ze stolicy Mazowsza awansowała do roli nieformalnej stolicy Rzeczypospolitej. Śledzenie mazowieckich tropów pod Grunwaldem może stanowić ważny przyczynek dla podtrzymywania lokalnej tożsamości i pamięci o istniejących w średniowieczu przez 4 stulecia różnych mazowieckich państewkach. Wiemy na pewno, że obaj książęta mazowieccy – Ziemowit i Janusz I Starszy wystawili odrębne chorągwie. Wśród rycerzy „naszego” ks. Janusza ten i ów czytelnik być może znajdzie swojego przodka. Nazwisk co prawda wówczas używali jeszcze nieliczni, ale znamy herby mazowieckich rycerzy i wioski, od których później często brali swoje nazwiska. Znajdujemy więc w chorągwi Januszowej m.in.:
Wojewoda Mazowiecki – Pietrz Plikowic Rogala
Kasztelanowie – Sławiec ze Świdna czerski, Staśko liwski, Mikołaj wyszegrodzki, Jakusz z Radzonowa ciechanowski, brat jego warszewski
Chorążowie: Jaśko Plik Rogala czerski, Wigand z Powsina koło Warszewy, Nadbór z Opinogóry ciechanowski
Herbu Bogorja – Bogorzowie z Gorzy i Krzu
h. Dołęga – Baczewski
h. Grzymała – Grzymała i Zaleski
h. Pomian – Suski
h. Prawdzic – Paszko Radzanowski i jego potomstwo, o nazwiskach: Czebnowski, Kargoszyński, Porycki, Izbiński
h. Rola – Pilichowski
h. Ślepowron – Gawkowski, Sipniewski, Grochowarski
h. Trzaska – Ponikiewski i rycerze de Tyszki
h. Wieniawa – Srzednicki
h. Wierzbowa – Białobrzeski
h. Gozdawa – Gozdawici ze Zdziar, Sądkowam z Ostrzykowa
h. Jastrzębiec (Bolesta) – Przedpełec, Falęcina i Starczewa
h. Pobóg – Starczewa Pobodzem
h. Sulima – Sulimczyki z Szawłowa
h. Bończa Bończe z Łubków
h. Rogala – z Płoni i Pilchowa
h. Modzele – Modzelewski z Modzeli i inni.

Podobne artykuły

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *