Facebook

LEGIONOWO. Talarski podał się do dymisji

2015-06-05 7:55:46

Dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej złożył rezygnację z zajmowanego stanowiska, chociaż radni podjęli uchwałę stwierdzającą, że prezydent Roman Smogorzewski powołując go na to stanowisko nie naruszył prawa. Wielu radnych miało jednak wątpliwości

Wydawca gazety Miejscowej, a zarazem współtwórca się programów telewizyjnych w spółdzielczej telewizji LTV, Tomasz Talarski z dniem 1 grudnia 2014 r. został powołany przez prezydenta Romana Smogorzewskiego na stanowisko dyrektora Miejskiej Biblioteki Publicznej. Odbyło się to jednak w niecodziennych okolicznościach.

Po co jakiś konkurs?

Wcześniej w celu wyboru dyrektora biblioteki rozpisano dwa konkursy. Oba zostały jednak unieważnione, a drugi z nich unieważniono zaraz po ogłoszeniu. W żadnym z nich nie brał udziału Tomasz Talarski, mimo to zaraz po wyborach samorządowych to właśnie on został powołany przez prezydenta na to stanowisko. Nie trzeba dodawać, że w wyborach tych startował do rady powiatu z Porozumienia Samorządowego tj. ugrupowania wspierającego prezydenta Smogorzewskiego.

Ograniczenia dla pełniących funkcje publiczne

Zajęcie przez Talarskiego stanowisk dyrektora biblioteki oraz radnego powiatowego zbiegło się „oddaniem” tworzonej przez niego od początku gazety w ręce miasta. Wydawanie „Miejscowej” Talarski przekazał niewiele wcześniej organizacji o nazwie Stowarzyszenie Myślących Pozytywnie. Stowarzyszenie zaś sprzedało lub podarowało gazetę należącej do miasta spółce KZB sp. z o.o. Zapewne było to związane z ograniczeniami jakie nakłada na osoby pełniące funkcje publiczne ustawa. Nie pozwala ona m.in. aby osoby takie były członkami zarządów, rad nadzorczych lub komisji rewizyjnych spółek prawa handlowego. Nie mogą oni również posiadać udziałów lub akcji w takich spółkach w ilości stanowiącej więcej niż 10% kapitału zakładowego, ani też prowadzić działalności gospodarczej

Czujny mieszkaniec

Według jednego z mieszkańców Legionowa, Łukasza Adamczyka nowy dyrektor nie zastosował się do tych wymogów. Dlatego złożył skargę na działania prezydenta Romana Smogorzewskiego, który jego zdaniem powołując Talarskiego złamał prawo. Okazało się bowiem, Tomasz Talarski był prezesem zarządu oraz jest nadal właścicielem 49 proc. udziałów w spółce z o.o. (spółka prawa handlowego) o nazwie „Medium”, zajmującej się m.in. wydawaniem książek , czasopism oraz nagrań dźwiękowych. Na dodatek wskazał, że Talarski zawiesił prowadzoną przez siebie osobiście działalność gospodarczą pod nazwą Studio D,ART Talarski Tomasz dopiero 31 grudnia 2014 r. , a więc miesiąc po objęciu stanowiska w bibliotece.

Jak osądzić swego szefa?

Komisja rewizyjna rady miasta rozpatrując te sprawę miała ciężki orzech do zgryzienia, bo musiała zbadać czy prezydent miasta nie złamał prawa. Przypadkiem wszyscy członkowie tej komisji należą do klubu Porozumienie Prezydenckie, a więc ugrupowania popierającego prezydenta. Zapewne dlatego pomimo niejednoznacznej opinii prawnej pochodzącej od zewnętrznej kancelarii prawnej, komisja rekomendowała radzie podjęcie uchwały oczyszczającej prezydenta z zarzutów. W opinii tej wskazano bowiem, że w jednym z punktów doszło do złamania prawa. Chodziło o posiadanie przez Talarskiego więcej niż 10% udziałów w spółce prawa handlowego.

Skarga niezasadna, ale…

Podczas sesji w dniu 27 maja br. rada miasta podjęła z uchwałę stwierdzającą, że skarga mieszkańca była niezasadna, a prezydent Roman Smogorzewski nie nie odpowiada za naruszenia prawa i niewłaściwe wykonywanie obowiązków. Jednak tylko 11 radnych głosowało za podjęciem tej uchwały, 6 radnych wstrzymało się od głosu, a 3 osoby głosowały przeciw uchwale. W efekcie przewodniczący rady Janusz Klejment poinformował, że dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Legionowie Tomasz Talarski sam złożył rezygnację z zajmowanego stanowiska. Z naszych informacji wynika, że dymisja ta została przyjęta.

PAWEŁ SZYLING

Podobne artykuły

Komentarze

1 komentarz

  1. Monika odpowiedz

    Ciekawe jak Klejment głosował, wydawać by się mogło że kończył prawo, ale to chyba dawno było i już mógł pewne rzeczy zapomnieć a swojego przecież nie można ruszyć. Dość powiedzieć że Smogorzewskiemu się upiekło bo pewnie by poszedł siedzieć. Zresztą to pewnie go nie minie gdy zmieni się władza. Wyjdzie tyle brudów że w samym areszcie będzie ze 3 lata. Rządy PO można już poznać po odejściu Komorowskiego, złodziejstwo i tyle.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *