Facebook

REPLAY ZZA BRAMKI. Czekając na Godota

2017-07-19 8:30:13

Ostatnie wiadomości napływające z frontu walki o przyznanie licencji dla szczypiornistów KPR Legionowo na grę w superlidze są niestety – hiobowe. W ostatni piątek, komisarz PGNiG Superligi, Piotr Łebek zadecydował, że legionowski klub nie dostatnie takiej licencji na grę w sezonie 2017/2018.Zarząd naszego klubu zapowiada co prawda odwołanie od tej decyzji, po oficjalnym jej utrzymaniu i uzasadnieniu, ale…

Kłopoty finansowe KPR Legionowo już w ostatnim sezonie, jeszcze za poprzednich włodarzy klubu, były tajemnicą poliszynela. Exodus czołowych zawodników w trakcie i po zakończeniu sezonu tylko potwierdził krążącą w środowisku opinię, że w Legionowie klub „robi bokami”, nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań wobec zawodników. Komisarz profesjonalnej superligi tupnął więc nogą, uznając chyba, że kto nie ma miedzi ten cicho na d… siedzi. Tym bardziej, że na miejsce porywających się z motykami na słońce sportowych spółek akcyjnych są nowe, chętne, podobno zasobne.

Bezwzględnych zarządców PGNiG Superligi nie przekonuje program naprawczy nakreślony przez nowy zarząd legionowskiego klubu. Nie wierzy, że miasto chce wspierać promujący je klub, i że klub znajdzie nabywców na obligacje, które wypełnią budżetową dziurę. Mówiąc inaczej: prognoza finansowa nakreślona przez zarząd KPR nie przypadła do gustu decydentom z PGNiG Superligi.

W kontekście tego licencyjnego sporu dla jednych, a wyroku dla drugich, rodzą się wątpliwości szerszej natury. Czy np. profesjonalna PGNiG Superliga powstała tylko po to, aby ściągać od klubów finansowy haracz, czy może także po to, aby rozsądnie, w miarę potrzeb przekazywać partnerom (klubom) fundusze na ich funkcjonowanie, ba – wspierać te najsłabsze ogniwa? W moim odczuciu profesjonalna liga to nie tylko ta propagandowa wydmuszka: blichtr, flagowa oprawa, medialne zadęcie, ochy i achy nad tym, że coś jest zawodowe, profesjonalne. To przede wszystkim rozwój i wspieranie klubowego szczypiorniaka w kraju, wspieranie, ale nie przez udupienie już na początkowym etapie tego profesjonalizmu, jego kulejących ogniw.

W ostatnim komunikacie zarządu KPR RC Legionowo padają słowa o jednakowym traktowaniu klubów, znajdujących się w podobnej sytuacji w czasie procesu licencyjnego. Doniesienia medialne zdają się jednak sugerować, że wielki komisarz znalazł kluby „równe i równiejsze”. Jemu rachunek i tak się będzie zgadzał. Na miejsce tych bez licencji są już te z licencjami, to nic, że z I ligi. Sportowy wynik? W profesjonalnej PGNiG Superlidze nie jest ważny. Inne walory są teraz decydujące. KPR RC Legionowo czeka na… Godota*.

* Czekanie na Godota, czyli czekanie na coś, co nigdy nie nastąpi.

Jerzy Buze
Fot: FotoMiD

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *