Facebook

REPLAY ZZA BRAMKI. Nie chcem, ale muszem…

2015-09-22 2:02:38

Złożona, jeszcze przed wyjazdowym meczem w Mielcu i przyjęta przez zarząd klubu KS Legionovia KZB Legionowo, dymisja trenera Macieja Bartoszka uaktywniła internetowych hejterów. Oliwy do ognia dolała „rewelacja” jednego z lokalnych tygodników, sugerująca jakoby szkoleniowiec podał się do dymisji, po utarczkach słownych z prezesem Dariuszem Ziąbskim. W świat poszła fama, że prezes zwolnił szkoleniowca. Dwaj moi dobrzy znajomi zasugerowali, żebym jako facet przyglądający się od ponad trzydziestu lat legionowskiej piłce kopanej – oficjalnie zabrał głos w tej sprawie. Cóż, nie chcem, ale muszem, że posłużę się jednym z najpopularniejszych wałęsalików.
Dariusz Ziąbski, popularnie zwany „Ziąbalem” wzbudza emocje, często niestety skrajne. Doskonały w skali lokalnej futbolista, jedna z ikon legionowskiego klubu, po zakończeniu bogatej kariery piłkarskiej zajął się pracą szkoleniową. Pracował z młodzieżą, potem bez powodzenia z pierwszym zespołem Legionovii. Z czasem porzucił trudny trenerski kawałek chleba, związał się ze sportową administracją, był kierownikiem legionowskiego stadionu. Przed półtora rokiem, jak sam podkreślał raczej niechętnie, został sternikiem Legionovii i z miejsca dostał się pod ostrzał ludzi mu „życzliwych”.
A to, że z politycznego układu, że konformista i oportunista, dbający tylko o własne interesy. Największe „baty” zebrał „Ziąbal”, po nie przedłużeniu umowy z powszechnie cenionym szkoleniowcem Markiem Papszunem. Fakt, brak efektów mediacyjnych z tym szkoleniowcem mógł źle świadczyć o raczkującym prezesie, jego dyplomatycznych możliwościach. Czy także jeszcze o czymś?
Dziś upowszechnia się pogląd, iż Ziąbski zwolnił Papszuna, po roku odesłał do Słowenii Roberta Pevnika, a teraz nie dał popracować sympatycznemu misiowi działającemu „pod publiczkę”, jakim był Maciej Bartoszek. Jednym słowem prezes chce pociągać za wszystkie nitki w klubie, to taka nepotyczna alfa i omega, znająca się na wszystkim najlepiej. Czy na pewno?
Po pierwsze – Robert Pevnik, tylko ze względów rodzinnych nie przedłużył umowy z Legionovią i wyjechał do Słowenii: po drugie – umowę o pracę z trenerem rozwiązuje się po decyzji zarządu, a nie po fanaberiach prezesa; po trzecie – Maciej Bartoszek dymisję złożył sam, a zarząd, po rozmowie z trenerem ją zaakceptował stosunkiem głosów 3:1. Moim skromnym zdaniem – słusznie, bo zachowanie Bartoszka w czasie meczu z Siarką Tarnobrzeg i po jego zakończeniu nie licowało z postawą szkoleniowca, było nie było trenera, czyli także wychowawcy młodzieży.
Kontestowanie gestami i dość niewybrednymi słowami sędziowskich decyzji, zaowocowało odesłaniem szkoleniowca na trybuny w końcówce spotkania. Prawdziwy upust swojego „temperamentu” dał pan Maciej jednak w czasie schodzenia z boiska i przed pokojem sędziów, czego byłem mimowolnym świadkiem. Negatywna ocena nawet nieudolnych poczynań arbitrów nie powinna – w moim odczuciu – tłumaczyć takich reakcji jakie zademonstrował wtedy M. Bartoszek. Gdy więc kilka dni później dowiedziałem się o jego podaniu o dymisję, pomyślałem: ma jednak facet „jaja” przyznaje się do błędu, chce ponieść konsekwencje swojego zachowania. Byłem w błędzie: trener podobno zaczął deklarować, że wycofa dymisję, pojechał nawet incognito do Mielca i ponownie „wpadł w oko” sędziom…
Śmiem więc twierdzić, reasumując wszystkie dodatnie plusy i minusy, że zarząd w sprawie dymisji M. Bartoszka postąpił słusznie, obawiając się m.in. „recydywy” szkoleniowca i związanych z tym następstw dla zespołu, klubu. Gdyby nie musiał, nie strzelałby sobie w stopę, zwalniając szkoleniowca w środku rundy. Argument, że szkoleniowca bronią wyniki uważam za śmieszny. 10 punktów w siedmiu spotkaniach (przypomnę: na 21 możliwych do zdobycia), to osiągnięcie co najwyżej średnie w wyrównanej
II lidze, w której każdy może wygrać z każdym, a następna kolejka przetasowuje układ tabeli. Innymi słowy: w tej konkretnej „sprawie Bartoszka” stoję po stronie zarządu klubu, a więc i Dariusza Ziąbskiego. Sumując i trawestując kolejny bon mot Lecha Wałęsy: jestem przeciw (trenerowi). a nawet za (za zarządem
i D. Ziąbskim).

JERZY BUZE

Zdjęcie: fotoMiD

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *