Facebook

LEGIONOWO. Rodzynki dla rodzinki (prezesa)

2016-03-04 8:04:57

Rosną obciążenia spółdzielców, a jednocześnie majątki prezesa, prezydenta i ich rodzin.

Budowane przez SML–W lokale przy ul. Piłsudskiego, przynoszące miesięcznie nawet kilkanaście tysięcy złotych zarobku, trafiły w ręce rodziny prezesa SML–W Szymona Rosiaka. Ceny po jakich syn prezesa stał się ich właścicielem, były przynajmniej o połowę niższe od cen rynkowych.
Z informacji, do których dotarła redakcja wynika, że do rodziny prezesa SML-W Szymona Rosiaka należy nie tylko wynajmowany przez bank lokal znajdujący się przy ul. Piłsudskiego na przeciwko Carrefoura. Kilka lat temu, w 2008 – 2009 r., syn prezesa stał się także właścicielem innego, zajmowanego przez bank, lokalu na rogu ul. Piłsudskiego i ul. Dietricha.

Dzielą długi, prywatyzują zyski
Wcześniej bank ten miał swoją placówkę w siedzibie SML-W przy ul. Jagiellońskiej. Kiedy Spółdzielnia wzniosła budynek przy ul. Piłsudskiego obok Liceum im. Konopnickiej to bank od razu się tam przeniósł. – Panie, bank wcześniej płacił spółdzielni, a teraz prezes Rosiak załatwił to tak, żeby pieniądze, zamiast dla spółdzielni, zaczęły wpływać do kieszeni jego rodziny. Długi SML-W obciążają nas spółdzielców, a prawdziwe zyski z wynajmu lokali użytkowych trafiają do kieszeni Rosiaków. Wybierają z tego tortu rodzynki, a nam dogęszczają zabudowę i nie da się żyć – mówi pan Tomasz, mieszkaniec budynku przy ul. Dietricha.

rodzynki2

Z dokumentów, do których dotarliśmy wynika, że za lokal o powierzchni 152 m2, syn prezesa SML-W zapłacił 422 tys. zł netto czyli ok. 2,8 tys. zł/m2, natomiast cena brutto to 3,4 tys. zł/m2 Fot. DB

Milion złotych w 6 lat
Z dokumentów, do których dotarliśmy wynika, że za lokal o powierzchni 152 m2, syn prezesa SML-W zapłacił 422 tys. zł netto czyli ok. 2,8 tys. zł/m2, natomiast cena brutto to 3,4 tys. zł/m2.
– Moim zdaniem to jest cena za kawalerkę na 11 pietrze, a nie za lokal handlowo-usługowy przy głównej ulicy w Legionowie, w dodatku na parterze. Czy dziś, czy w 2008 r. cena rynkowa sprzedaży takiego lokalu to z pewnością ponad 10 tys., a może i 15 tys. zł/m2 – informuje nas rzeczoznawca ds. wyceny nieruchomości.
– Koszt wynajmu takiego lokalu to ok. 100 – 120 zł za m2 miesięcznie, a więc co miesiąc 15 – 18 tys. zł. Daje to 180–216 tys. zł rocznie. Wynajmując ten lokal bankowi Rosiak tylko przez 6 lat zarobił już ponad milion złotych – informuje nas pracownik jednego z biur obrotu nieruchomościami. Należy także pamiętać, że to tylko jeden z lokali należących do rodziny prezesa SML-W. Prawdopodobnie co najmniej jeden albo nawet dwa kolejne, w kompleksie Anat, wynajmowane są innemu bankowi.

Preferowana grupa klientów
Z informacji zarządu  SML-W wynika, że zasady nabywania lokali użytkowych przez członków spółdzielni oraz inne osoby są jasno określone. – „W przypadku podjęcia przez Spółdzielnię przedsięwzięcia inwestycyjnego w zakresie lokali użytkowych, Zarząd opracowuje program preferowanych rodzajów działalności i grupę klientów, do których będzie adresowana oferta”.

Wyjaśnienia Zarządu
SML-W przedstawiliśmy jednemu z przedsiębiorców, któremu wcześniej nie udało się kupić od SML-W lokalu przy ul. Piłsudskiego. – Teraz już wiem jak to się dzieje, że najlepsze lokale są w rękach prezydenta miasta, przewodniczącego rady powiatu, prezesa spółdzielni, ich rodzin i ich kolegów. Oni tę ofertę z lokalami usługowymi kierują po prostu sami do siebie – mówi niedoszły nabywca lokalu w kompleksie Anat.

Szabrują na potęgę?
Przyczyną wzmożonych zakupów nieruchomości przez prezesa SML-W, lokalnych polityków i ich rodziny może być poczucie, że to ostatni moment na takie inwestycje. – Prezes Rosiak myśli już o odejściu na emeryturę, zanim dobiorą mu się do skóry. Dlatego przepisuje co się da i chce urządzić rodzinę na długie lata, jak jego już nie będzie – mówi nam jeden ze spółdzielców. – To samo prezydent Smogorzewski, najwyraźniej więcej go już nie wybiorą i do Sejmu też nie wezmą. Wzięli Grabca, bo się mniej zajmował biznesami i jakiejś afery, jak z tym zegarkiem, nie ściągnie na partię – dopowiada inny mężczyzna. – Dla mnie to szabrują, jak kiedyś na ziemiach odzyskanych, bo szykują się do odejścia – twierdzi z kolei stojący na postoju legionowski taksówkarz.

KAROL KRAWCZYK

k.krawczyk@toiowo.eu

Czytaj także:

LEGIONOWO. Bank Prezydenta i Prezesa?

LEGIONOWO. Pieniądze z szamba

 

 

Komentarze

5 komentarzy

  1. mieszkanka odpowiedz

    od 2008 roku wszyscy wiedzieli i cicho siedzieli? Sprawę zbadać,prześwietlić cała rodzinę i dobra zabrać z przepadkiem na skarb panstwa …tak jak zwykłemu Kowalskiemu

  2. Jacek odpowiedz

    Bo jak wiadomo to takie normalne i uczciwie osiągalne, że w latach (jak w artykule ok .2008) synek przed 30 tką, zaraz po studiach, kupuje mieszkanie w bloku, nowy dom 200m i dwa lokale przy glownej ulicy. ……Jasne….

  3. taczka odpowiedz

    poprzednik ma całkowita racje tylko zbiorowa wywózka taczkami to szansa załatwienia sprawy. obecnie działajace prawo jest ochronka złodziejstwa krętactwa….Uważam ze propozycja która juz tu padła tj. manifestacja 19. marca .na rondzie przed urzędem miasto to dobry termin i dobry patron nasz obrońca; Marszałek Piłsudski. POgonic dziadostwo i pijaczków do prowadzania kur na szczanie. A NIE ZARZADZANIE NASZYM MAJATKIEM. skończmy z tym 1!!!!!!!!!

  4. NO PASARAN odpowiedz

    Frajer powinien iść siedzieć za niegospodarność. Zamiast zarabiać pieniądze dla spółdzielni na remonty bloków i nie sprzedawać kur znoszących złote jaja shandlował je rodzince za bezcen. Weźmy się w garść i wywieźmy go sami na taczce bo to jawne rozkradanie naszej kasy.

    Obudźmy się. Nagłośnijmy walne zabrania, wybory rady nadzorczej i dbajmy o swoją własność bo nas do końca rozkradną i zabudują każdy kawałek zieleni byle jeszcze trochę ukraść.

  5. Mieszkaniec odpowiedz

    Co by było gdyby zrobił to prywatny deweloper? Powiedzmy zamiast za 1000000 sprzedaje sprzedaje lokal synkowi za 500000. Vat w przypadku 1 wynosi 230000 tys. W przypadku 2 165000 (czyli po odliczeniu kosztów pewnie nic). Skarb państwa traci a wszystko zostaje w rodzinie. Po 5 latach lokal sprzedaje synuś czyli osoba prywatna. Bez podatku, bez vatu. I się kręci. A potem brakuje na szpital, przedszkole itd. A urzędnicy ze skarbówki niech dalej ścigają fryzjerów i babki z pietruszką.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *