Facebook

SEROCK/GUTY. 150 ton odpadów z oczyszczalni ścieków

2020-09-15 3:39:22

Niesamowity fetor zaniepokoił myśliwych. Okazało się, że nocą na pola w okolicach miejscowości Guty ciężarówkami nadjeżdżającymi z kierunku Warszawy przywożone są odpady, które następnie są rozrzucane na polach i zasypywane. Prawdopodobnie pochodzą one z oczyszczalni ścieków. Prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie


Do redakcji zgłosili się zaniepokojeni mieszkańcy miejscowości Guty (gm. Serock), którzy poinformowali nas o fetorze i chemikaliach nieznanego pochodzenia, które napotkali na polach. Pierwsze informacje miały pochodzić od myśliwych z Wojskowego Koła Łowieckiego „Orlik II”. Mówili oni o brunatnoczarnej cuchnącej mazi z kawałkami czarnej i niebieskiej folii, która była przykryta obornikiem.

Cuchnący prezent

Zdaniem mieszkańców pozostawione na polach substancje, zapachem przypominają padlinę w rozkładzie albo środki chemiczne. Na polach znajdują się również widoczne różnokolorowe gródki, takie jak z różnego rodzaju nawozu, resztki traw, kompostu, zgnilizna, pleśń – wszystko pomieszane i zmielone. Według niektórych, substancje te mają pojawiać się tam już od ok. 2 lat i podobno pochodzą z warszawskiej oczyszczalni ścieków. Rozpoznania w tej sprawie mieli dokonać myśliwi, którzy według mieszkańców, prywatnie są żołnierzami i oficerami żandarmerii. Inni twierdzą, że odpady te mają pochodzić z wielkich hałd zlokalizowanych w okolicach Pruszkowa.

Nocne transporty

Jak relacjonują nasi rozmówcy, odpady te są przywożone ciężarówkami nocą, a następnie przykrywane obornikiem składowane tam przez kilkanaście dni. Później natomiast mają być rozrzucane po polach uprawnych i przyorywane. W ten sposób mają być maskowane. Według naszych informatorów, proceder trwa już od dłuższego czasu, a odpady te mają trafiać na pola dwóch rolników. Mówi się także, że dostają oni 800 zł od jednej ciężarówki. Według szacunków mieszkańców, którzy śledzą i obserwują nocne transport, na polach w Gutach mogło zostać już wysypanych ok. 150 ton odpadów nieznanego pochodzenia.

Szkodliwe substancje

Mieszkańcy twierdzą, ze próbowali zainteresować sprawą gminnych i powiatowych urzędników, ale dotychczas nie przyniosło to rezultatów. Z urzędu miasta w Serocku otrzymaliśmy informację, że gmina przekazała sprawę do Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska, Delegatura w Ciechanowie i teraz czeka na wyniki inspekcji. – To z pewnością są jakieś szkodliwe substancje, bo w miejscu gdzie były składowane w zeszłym roku kukurydza do dziś nie chce rosnąć. Tam kukurydza ma tylko 40 cm wysokości, a obok gdzie nie było tych odpadów kukurydza już ma 3 metry. To nie może być zdrowe i dla ludzi i dla zwierząt – opowiada nam jeden z mieszkańców.

Prokuratura i ochrona środowiska

Myśliwi o sprawie powiadomili także Powiatowego Lekarza Weterynarii. Uznał on, że sprawa co prawda nie należy do jego kompetencji, ale jest na tyle poważna, że od razu zawiadomił sanepid i prokuraturę. Jego zdaniem bowiem, niezgodne z prawem jest wysypywanie jakichkolwiek odpadów, a tym bardziej nieznanego pochodzenia, pod uprawy służące do produkcji żywności. Prokuratura Rejonowa w Legionowie potwierdziła, że 26 sierpnia br. wszczęła śledztwo w tej sprawie. Postępowanie prowadzone jest w kierunku art. 183 par. 3 Kodeksu karnego. Chodzi o składowanie, usuwanie, przetwarzanie oraz transport odpadów, w taki sposób, że może to zagrozić życiu lub zdrowiu człowieka lub spowodować obniżenie jakości wody, powietrza lub powierzchni ziemi lub zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym. Czyn ten zagrożony jest karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Do sprawy będziemy wracać.

Wojciech Dobrowolski

Komentarze

1 komentarz

  1. Aga odpowiedz

    To nie tylko pola. W Serocku tuż za obwodnicą w lesie były kałuże które tak właśnie śmierdziały. Było to w sierpniu tego roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *