Facebook

Tematy, które najbardziej interesowały naszych czytelników [CZĘŚĆ IV]

2018-01-07 4:00:44

Podsumowanie roku co prawda już było, jednak nasi dziennikarze postanowili przygotować listę 12 artykułów, które były najczęściej czytane przez Was w ubiegłym roku!

CHOTOMÓW. Pogotowie nie przyjechało do 3-letniego dziecka

Rodzice 3-letniego Maksa z Chotomowa przeżyli horror. Chłopiec upadł w domu i złamał kość udową. Dyspozytorka Pogotowia Ratunkowego nie chciała przysłać karetki. Rodzice sami musieli przetransportować dziecko do szpitala chociaż jego stan był bardzo poważny. Sprawą zajęła się już prokuratura

Do zdarzenia doszło w ubiegłą niedziele (8.10) około godziny 14:00 do naszego rozmówcy zadzwoniła roztrzęsiona żona, która poinformowała go o wypadku jaki wydarzył się w ich domu w Chotomowie.

Syn się przewrócił

Według relacji ojca, 3-letni syn Maksymilian (Maks) w trakcie zabawy niefortunnie upadł i złamał kość udową. Nasz rozmówca wrócił błyskawicznie do domu i zadzwonił na pogotowie ratunkowe. W rozmowie z dyspozytorką pogotowia opowiedział kobiecie co się wydarzyło, a także powiedział, że prawdopodobnie doszło do złamania kości udowej. W odpowiedzi miał usłyszeć od dyspozytorki, że nie wyśle ona na miejsce karetki. Miała też polecić rodzicom, aby sami przywieźli dziecko do szpitala. Gdy ojciec dziecka powiedział, że nie ma samochodu, dyspozytorka poinstruowała go, aby poprosił o pomoc sąsiadów.

Rozmowa telefoniczna z lekarzem

Nasz rozmówca w trakcie rozmowy z dyspozytorką zażądał połączenia go z lekarzem. Po blisko 5 minutach w słuchawce usłyszał głos lekarza. Powtórzył lekarzowi wszystko to co powiedział dyspozytorce Pogotowia Ratunkowego. W odpowiedzi usłyszał aby udał się na nie istniejący już oddział chirurgii dziecięcej w Szpitalu Bielańskim. W międzyczasie mama chłopca przygotowywała rzeczy do wyjazdu do szpitala. Po zakończeniu rozmowy, ojciec 3-latka zadzwonił do znajomej lekarki, która powiedziała mu, że został wprowadzony przez lekarza w błąd ponieważ oddział chirurgii dziecięcej na Bielanach został zlikwidowany. I poleciła mu pojechać do szpitala przy ul. Niekłańskiej w Warszawie.

Lekarz na Niekłańskiej nie mógł uwierzyć”

Po dotarciu do szpitala, dzieckiem od razu zajęło się kilku lekarzy. Chłopiec od razu otrzymał zastrzyk przeciwbólowy z morfiny i kilka chwil później znalazł się na stole operacyjnym. Jak podaje nasz rozmówca: „Lekarz na Niekłańskiej nie mógł uwierzyć, że tak nas potraktowano” a także chciał powiadomić policję o tym, że rodzice narazili dziecko na niebezpieczeństwo utraty życia. – Gdyby w trakcie jazdy samochodem doszło do „ściśnięcia kości przez tkanki miękkie, mogłoby dojść do przebicia tętnicy udowej i wykrwawienia” – powiedział rodzicom lekarz.

Synek jest w szpitalu

Teraz 3-letni Maks znajduje się w szpitalu. Jego noga została zoperowana i chłopiec został włożony w gips od pasa w dół. Leczenie potrwa jeszcze wiele tygodni. Jeżeli do dziecka przyjechałby Zespół Ratownictwa Medycznego, można było ograniczyć ewentualne komplikacje, do których mogło dojść przez transport samochodem osobowym. – Gdyby karetka przyjechała jego kończyna zostałaby zabezpieczona a syn od razu dostałby środki przeciwbólowe. Poza tym nie zagrożone byłoby życie moje, mojej żony i dziecka w chwili kiedy uczestniczyliśmy w ruchu drogowym – mówi nasz rozmówca. Sprawę zgłosił do legionowskiej prokuratury.

Sprawą zajmie się prokuratura

W rozmowie z prokuratorem Ireneuszem Ważnym z legionowskiej Prokuratury Rejonowej dowiedzieliśmy się, ze prokuratura rozpoczęła dochodzenie w tej sprawie w kierunku art 160 par 2 Kodeksu karnego. Które wyjaśni czy dyspozytorka pogotowia ratunkowego dopuściła się do popełnienia przestępstwa polegającemu na narażeniu osoby będącej pod jej opieką na niebezpieczeństwo. Prokurator nie udzielił nam więcej informacji w związku z dopiero rozpoczynającym się dochodzeniem.
QK

Jan Grabiec znowu mija się z prawdą

Kolejny raz wypowiedź posła z ramienia Platformy Obywatelskiej okazuję się być niezgodna z prawdą. Tym razem chodzi o wypowiedź dla stacji TVP Info w programie „Woronicza 17”
Z wypowiedzi posła wynikało, że każda parafia w Polsce przyjmie emigrantów. W związku z tym, proboszcz legionowskiej parafii pw. Najświętszego Ciała i Krwi Jezusa Chrystusa, ks. Hieronim Średnicki wystosował sprostowanie do redakcji programu, w którym zauważa „ – Zawarta w programie „Woronicza 17” wyemitowanym 18.06.2017 r. informacja wypowiedziana przez posła PO Jana Grabca: „Mój proboszcz zadeklarował, iż każda parafia w Polsce przyjmie rodziny” jest nieprawdziwa. Zamieszkujący obecnie na terenie parafii, w której jestem proboszczem, poseł PO Jan Grabiec nigdy nie rozmawiał ze mną na temat uchodźców i migrantów. Nigdy też publicznie nie wyrażałem żadnej opinii na ten temat. Powoływanie się na moją opinię jest kłamstwem.” To kolejna wypowiedź posła Jana Grabca, która okazuje się kłamstwem.
Red.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *