Facebook

Tematy, które najbardziej interesowały naszych czytelników [CZĘŚĆ VI]

2018-01-07 8:15:58

Podsumowanie roku co prawda już było, jednak nasi dziennikarze postanowili przygotować listę 12 artykułów, które były najczęściej czytane przez Was w ubiegłym roku!

LEGIONOWO. Pokonał pożar – nie pokonał sepsy

W piątek 14 kwietnia w godzinach porannych 33-letni Robert, który uratował cztery osoby z płonącego domu – zmarł. Ta tragiczna wiadomość zapewne zasmuci wielu czytelników, którzy trzymali za niego kciuki i ciągle wypytywali o Jego stan zdrowia. Jego synek Piotruś mówi o Nim „Tata Bohater” i taki był…
– Z ogromną przykrością pragnę poinformować, że nasz Bohater odszedł od nas dziś (14.04. – przyp. red.) o godzinie 9. Okazało się, że poświęcenie podczas akcji ratunkowej przypłacił własnym życiem. Podczas leczenia poparzeń w szpitalu w Łęcznej po raz drugi dostał sepsy, czyli ogólnego zakażenia organizmu. I tego boju już nie wygrał… Mały Piotruś mówi, że jego Tata Bohater na zawsze pozostanie w naszych sercach… – tymi oto słowami powiadomiła naszą redakcję była żona zmarłego, pani Małgorzata.

Bohater uratował 4 osoby z płonącego domu

Historię 33-letniego pana Roberta opisywaliśmy w połowie lutego br. w artykule „Uratował cztery osoby, teraz walczy o życie”. W międzyczasie na bieżąco reagowaliśmy na prośby czytelników zainteresowanych stanem zdrowia 33-letniego bohatera, co jakiś czas informując o procesie leczenia mężczyzny. Przypomnijmy. Pan Robert nie zważając na własne zdrowie ani życie uratował dwoje dzieci – 11-letnią Weronikę oraz 6-letniego Piotrusia, swoją partnerkę oraz wyniósł na rękach swoją matkę. W wyniku bohaterskiej postawy 33-letni mężczyzna odniósł poparzenia II stopnia na powierzchni 30 proc. ciała, a także poparzenia dróg oddechowych. Przeszło dwa miesiące pan Robert przebywał w specjalistycznym szpitalu w Łęcznej. Jego stan uległ poprawie, jednak w międzyczasie pojawiły się inne poważne komplikacje. Rodzina i przyjaciele zorganizowali szybką zbiórkę pieniędzy na leczenie pana Roberta. Czytelnicy „To i Owo” z wielką troską wypytywali o jego stan zdrowia. Wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku.

Błąd w sztuce lekarskiej?

Jak się dowiedzieliśmy, nie ma jeszcze zaplanowanego terminu pogrzebu, ponieważ sprawą śmierci 33-latka zajęła się legionowska prokuratura. Prawdopodobnie może chodzić o dochodzenie mające wykazać lub wykluczyć błąd w sztuce lekarskiej. – To nie jest tak, że młody człowiek tak sobie po prostu umiera. I dostaje dwa razy sepsy. Dlatego zajął się tym prokurator – powiedział pan Przemysław, przyjaciel, a zarazem niedoszły szwagier zmarłego 33-latka. We wtorek (18.04.) rodzina ponoć otrzymała informację ze szpitala w Łęcznej, że ciało zmarłego zostanie przewiezione do Warszawy, a następnie ma zostać przeprowadzona sekcja zwłok. – Przecież Robert się wybudził. On z nami był, on z nami rozmawiał. To nie tak miało być. On miał żyć, on miał tylko 33-lata i był ode mnie tylko o dwa lata młodszy. Ja też mogłem być na jego miejscu, ponieważ chwilę tam mieszkałem w tym domu. Każdemu to mogło się przytrafić – powiedział pan Przemysław, przyjaciel, zmarłego. Skontaktowaliśmy się z legionowską prokuraturą, jednak do chwili zamknięcia numeru, nie uzyskaliśmy wyjaśnień. Sprawie będziemy się przyglądać.
DB

CHOTOMÓW/LEGIONOWO. 35-latek porwał pociąg

W czwartek (14.09) tuż po godzinie 4.00 nad ranem w Chotomowie, do pociągu towarowego kierującego się w kierunku Warszawy wdarł się 35-letni mężczyzna
Z informacji jakie udało nam się uzyskać wynika, że agresywny 35-latek sterroryzował maszynistę każąc mu jechać dalej w kierunku Legionowa. Po kilku minutach porwany pociąg wraz z porywaczem był już w Legionowie. Po dotarciu do stacji mężczyzna zaczął uciekać. Po krótkim pościgu został jednak zatrzymany przez Policję. Jak podaje podkom. Emilia Kuligowska zatrzymany mężczyzna został przewieziony do szpitala, gdzie przejdzie odpowiednie badania w tym również, badanie krwi w celu sprawdzenia czy w trakcie napadu był pod wpływem substancji odurzających. Obecnie policja ustala dokładne okoliczności tego zdarzenia.
Red

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *