Facebook

WIELISZEW. Opozycja chce zaspokoić żądzę krwi

2017-01-31 11:46:22

Wójt Wieliszewa Paweł Kownacki podsumowuje półmetek swojej drugiej kadencji. Opowiada o swojej pasji – bieganiu, mówi o budżecie, odnosi się do zarzutów opozycji.

Czas szybko leci, a Pan nadal w dobrej formie. Wszyscy Pana znają z zamiłowania do biegania, więc z ciekawości zapytam, to ile Pan już tych kilometrów w swoim życiu przebiegł? Da się to jakoś policzyć?
– Liczmy tylko te kilometry „oficjalne”, bo wcześniej biegałem ale jak żartują biegacze to czego nie ma na Endomondo (sportowa aplikacja – przyp. red.) to się nie liczy, więc oficjalnie przebiegłem około 11 tysięcy kilometrów. W minionym roku zaś ponad 3700. Zaliczyłem też 5 maratonów w tym trzy warszawskie, w Amsterdamie i na Cyprze. Było też kilka półmaratonów w tym w Warszawie i w Olsztynie z żoną, a do tego jeden 63–kilometrowy ultramaraton w naszej gminie.

Dobrze, porozmawiajmy zatem o gminie. Jak podsumuje Pan półmetek swojej drugiej kadencji?
– Powiem tak, zdecydowanie minęła szybciej, ale chyba też i spokojniej. Każdy rok mija chyba coraz szybciej wręcz ekspresowo. Wykonaliśmy tak dużo, a jednak ten pędzący rok nie pozwala cieszyć się sukcesami. Szkoła i przedszkole w Łajskach, kanalizacja w Michałowie i Łajskach, hala sportowa w Wieliszewie, wodociąg w Skrzeszewie, 2 nowe samochody strażackie itp. Wpisuje się to w postrzeganie wielu mieszkańców działalności gminy przez inwestycje, co jest zbytnim uproszczeniem, w końcu podstawowym założeniem gminy to jest wspólnota mieszkańców. Tutaj mogę się pochwalić, iż więzi między mieszkańcami i aktywność społeczna są coraz większe, coraz więcej mieszkańcy wykorzystują dane im instrumenty: inicjatywa obywatelska, fundusz sołecki. Ponadto udało się nam odzyskać szereg środków za inwestycje zrealizowane przez moich poprzedników, powinienem też pochwalić się sfinalizowaniem mimo wielu nieżyczliwości gminnego cmentarza, na który wszyscy czekają od wielu lat. Nawiązując do tego wątku, przed 6 laty w kampanii wyborczej obiecał Pan, że odzyska 16 mln zł, które gmina włożyła za poprzedniego wójta w budowę kanalizacji.

To ile już z tej kwoty udało się Panu odzyskać?
– Te 16 mln finalnie okazało się mniejszym wkładem, więc mogę powiedzieć, że całe te pieniądze włożone w kanalizację w Łajskach – odzyskaliśmy. Nie jest to 16 mln, ale te koszty kwalifikowane, które były w tej inwestycji – odzyskaliśmy.

Skoro mowa o inwestycjach, to wciąż w sferze marzeń całego powiatu pozostaje budowa szpitala. Zauważyłem, że wieliszewski szpital onkologiczny rozbudowuje się. Czy widziałby Pan szanse stworzenia na bazie waszego szpitala dodatkowych oddziałów chirurgii urazowej, położnictwa, czy też kardiologii?
– Szpital się rozbudowuje o kolejne oddziały. Nie jestem w stanie w imieniu prywatnego inwestora stwierdzić jakiego rodzaju będzie prowadził oddziały, zapewne dużo zależy od uzyskania stosownego kontraktu. Zaś jeśli mowa o szpitalu powiatowym, to podejrzewam, że większość wolałaby go w centrum miasta. Jeśli jednak jedyną szansą na szpital ogólny w tym powiecie byłby szpital w Wieliszewie to powinniśmy wszyscy to poprzeć.

Wróćmy do pieniędzy, zapytam o budżet na 2017 rok. Podoba się Panu?
– Zawsze mógłby być lepszy. Zawsze staram się tłumaczyć radnym, gdy mówią, że to nie jest budżet ich marzeń, że gdy spełnilibyśmy wszystkie marzenia to każdy kolejny budżet nie byłby ważny. Porównywanie budżetu tego w którym zaczynałem z tym obecnym, to jest wzrost kilkudziesięciu procent. Cieszy widok nie tylko nowych domów, ale duża liczba mieszkańców reagujących na naszą prośbę płacenia podatków w Gminie Wieliszew. Mogę się pochwalić że w tym roku z podatku pit wpłynie do budżetu prawie 15 mln zł! Czyli ponad 2,3 mln złotych więcej niż rok temu.

Żeby nie było tak dobrze, to zapytam o zadłużenie gminy. Zbliża się ono do 27 mln zł i jest najwyższe w historii gminy. Zapytam w stylu Pana „ulubionego” radnego Edwina Zezonia – po nas choćby potop, czy jednak ma Pan pomysł na zasypanie tak ogromnego deficytu?
– Pieniądze te poszły na gminne inwestycje, na wciąż niedoinwestowaną oświatę i na wkład własny gminy do projektów unijnych. Ten jak na gminną skalę boom inwestycyjny a za czym idzie wzrost liczby mieszkańców o prawie 3,5 tysiąca w czasie moich „rządów” jest jednak usprawiedliwieniem do tego życia na kredyt. Kiedyś konkurencyjna wobec „To i Owo” lokalna gazeta pisała o Wieliszewie jako najdalszych peryferiach powiatu, teraz chyba nikt tak o naszej gminie nie myśli. Regularnie spłacamy swoje zobowiązania i jeśli zaciągamy kredyty, to tylko wówczas gdy jest to bardzo potrzebne dla dalszego rozwoju gminy.

Muszę zadać jeszcze jedno pytanie odnośnie pieniędzy. Co się dzieje w sprawie 2 mln zł, które gmina utopiła w upadłym SK bank. Odzyskacie je?
– Dwie kancelarie pracują nad tym. Jedna przygotowuje dla nas pismo do Komisji Europejskiej o wykładnię, no i weszliśmy do Rady wierzycieli. To trwać może jeszcze kilka lat, żebyśmy udowodnili co według nas przepisy mówią. A chcemy udowodnić, że pieniądze unijne, które wskazywane są w przepisach, że nie są objęte prawem upadłościowym, są przez to chronione. Nie powinny one wchodzić w masę upadłościową. Będziemy starali się, aby te pieniądze zostały wypłacone nam bezpośrednio. Jest to dla nas kłopot, pomimo ze ktoś zapłacił swoim miejscem pracy za ten błąd, ale ja z tym kłopotem zostaję. Nowa pani skarbnik sama nadzoruje ten temat. No cóż, walczymy!

Jak ocenia Pan procentowo szanse na odzyskanie tych pieniędzy?
– Moi prawnicy mówią, że jest to 90 proc., ale ja bym chciał żeby to było 60 proc. wtedy będę mógł powiedzieć, że jest to duże prawdopodobieństwo. Łatwo się nie poddamy.

Zazwyczaj przy tego typu sytuacjach musi się znaleźć „kozioł ofiarny” żeby zaspokoić żądze krwi opinii publicznej. Czy była to słuszna decyzja, że tylko pani skarbnik zapłaciła za tak poważny błąd utratą posady?
– Najczęściej żądzę krwi chce zaspokoić opozycja. A kogo chce opozycja? Wójta. Jeżeli ja czytam opinie opozycji to nie mogę się zgodzić na ukaranie osób odpowiedzialnych za pozyskanie środków unijnych zablokowanych w SK Banku. Jeśli pracownik ma jasne polecenie pozyskiwania środków unijnych i je pozyskuje, to trzeba mu podziękować. A ten kto ma obowiązek dopilnować kont, a tego nie realizuje, to należy się kara. Skarbnik, który jest takim gminnym ministrem finansów, musi takich rzeczy pilnować. Pani Skarbnik złożyła rezygnację ze stanowiska, co przedstawiłem radzie a rada tą rezygnację przyjęła.

Ale chyba zgodzi się Pan ze mną, że to był najbardziej kosztowny błąd za Pana kadencji?
– Tak, dlatego robimy wszystko aby odzyskać te pieniądze. Ale chciałbym kiedyś usłyszeć od Państwa choć odrobinę pochwał za niewątpliwe sukcesy w moich 6 latach służby, w tym pracą nad przejrzystością konkursów, przetargów. Sam sobie i moim pracownikom dołożyłem procedur, żeby nawet zakupy zwolnione z takiego obowiązku były przeprowadzane w procedurze konkursu. Dzięki temu mamy wielkie oszczędności nawet na najdrobniejszych zakupach.

Przejdźmy do zarzutów opozycji, która zarzuca Panu, że gmina za Pana kadencji przegrywa mnóstwo spraw sądowych. Są tacy, którzy uważają, że ma to związek z dużą rotacją wśród pracowników administracji w gminie. Co Pan na to?
– A ile spraw wygraliśmy, nawet dużo niż więcej. Rozumiem, że opozycja pokazuje pewne sprawy jako przegrane, jak choćby polubowne rozstanie się z dwoma osobami z ochrony środowiska panią Krzyczkowską i z panią z architektury Agnieszką Stachnik. Ale ja nie mogę sobie pozwolić na trzymanie pracowników, którzy nie do końca chcą pracować etycznie. Możemy rozejrzeć się po wielu samorządach i powiedzieć o ludziach wiekowo zastałych w środowisku i czy to działa tylko na plus? Ja mogę powiedzieć jedynie, że rotacja sprawia, że jakość pracy w wieliszewskim urzędzie się podnosi. Doświadczeni pracownicy uczą nowicjuszy, nowicjusze zarażają doświadczonych energią. Razem tworzą niesamowitą twórczą mieszankę. Myślę, że jakby Pan zrobił ankietę wśród naszych klientów, to większość osób byłaby zadowolona z jakości naszej obsługi. Chcę, żeby moi pracownicy byli przynajmniej tak samo oddani pracy, jak ja. Podobnie mimo pozornej przegranej mogę powiedzieć, iż wygrałem w sytuacji byłej dyrektor przedszkola w Wieliszewie pani Skoczylas. Przedszkole po zwolnieniu tej pani przestało być polem bitwy i w końcu najważniejsze stało się wychowanie naszych dzieci.

W waszej Radzie Gminy nie ma w zasadzie opozycji. Czy jest to dobre dla demokracji Wieliszewa?
– Pierwsze, co trzeba mieć, to trzeba mieć wewnętrzną opozycję wobec siebie. Jeżeli człowiek będzie o sobie myślał, że zawsze ma rację, to już jest w zasadzie początek jego końca. Uczę się od bardziej dojrzałych samorządowców, słucham uwag krytycznych mieszkańców na dziesiątkach zebrań (w skali roku). Nawet gdyby Pan zapytał radnego Zezonia o to, jak wyglądały nasze relacje kiedyś, to były one oparte na niepotrzebnych emocjach. A teraz staramy się spierać ale i wymieniać pomysły.

Rozmawiał Dariusz Burczyński

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *