Facebook

WIELISZEW. Opozycja musi istnieć!

2017-01-24 2:33:50

Przewodniczący Rady Gminy Marcin Fabisiak podsumowuje półmetek kadencji, odpowiada o zamieszaniu w gminnej oświacie i jego sporze z opozycyjnym radnym Edwinem Zezoniem.

Pana nazwisko jako przewodniczącego Rady Gminy Wieliszew jest rozpoznawalne w powiecie, ale niewielu zna Pana prywatnie. Jaki jest Marcin Fabisiak na co dzień?
– Marcin Fabisiak ma żonę Annę i trójkę dzieci. Dwie córki: Zuzię i Maję oraz syna Marcela. Interesuję się sportem, tutaj przede wszystkim piłka nożna. Jeżeli tylko mam czas, to staram się nie tylko przed telewizorem dopingować naszych, ale i samemu pokopać futbolówkę. Lubię też jazdę na rowerze, podróże i dobrą muzykę. Wciąga mnie również polityka.

Stąd te zapędy do samorządu?
– Myślę, że tak. Chociaż tak naprawdę niedawno nawet zastanawiałem się, jaki był początek mojego zainteresowania samorządem. To było dobrych kilkanaście lat temu, kiedy w wielu miejscach mieszkańcy zwłaszcza zachodniej części gminy mówili, że gmina Wieliszew podzielona jest na dwie części, a więc część wschodnią czyli Wieliszew-Łajski i tutaj w zasadzie się inwestowało, natomiast ta zachodnia część gminy, w której mieszkałem i zresztą nadal mieszkam jest taka zapomniana.

Bogaty wschód, ubogi zachód?
– Tak, takie były głosy mieszkańców. Wtedy właśnie zaangażowałem się w sprawy samorządu. Postanowiłem naocznie przekonać się, dlaczego tak się dzieje i czy tak musi być?

Jesteśmy na półmetku kadencji, jak ją Pan ocenia?
– Oceniam ją bardzo dobrze. To rzeczywiście kadencja, w której widać pełne zaangażowanie wszystkich radnych. Widać bardzo dobrą współpracę z wójtem, a tam gdzie jest wspólny cel, czyli dobro mieszkańców, tam wszyscy chcą praktycznie tego samego. Wtedy można tylko mówić o sukcesach. Wiele rzeczy udało się zrobić.

Ale chyba przyzna Pan, że były też pewne potknięcia? Przypomnę tylko głośne rozstanie z dyrektor gminnego przedszkola w Wieliszewie Beatą Skoczylas. Czy z perspektywy czasu uważa Pan, że można było rozwiązać tą sprawę inaczej?
– Myślę, że sytuacja w przedszkolu w Wieliszewie zabrnęła już tak daleko, że nie było innego rozwiązania. Proszę sobie przypomnieć sytuację jeszcze z 2014 roku, kiedy sprawa po raz pierwszy pojawiła się na obradach Rady Gminy. Właśnie wtedy zaczęły trafiać do nas pierwsze skargi zaniepokojonych rodziców i grona pedagogicznego. Wówczas po wielu obradach Komisji Oświaty, której byłem przewodniczącym, wypracowaliśmy porozumienie, żeby sprawę rozwiązać przy pomocy mediatora. Spodziewaliśmy się, że mediacje przyniosą skutek. Teraz oceniając sprawę z perspektywy czasu, wydaje się, że Pani dyrektor ma tak silną osobowość, że każdy pomysł, który nie wychodził od Pani dyrektor, był zły. Ponieważ po roku od zaleconych mediacji pojawiły się kolejne pisma Rady Rodziców i Rady Pedagogicznej, moim zdaniem nie było innego wyjścia. Sprawy zaszły już za daleko, aby próbować kolejnego polubownego rozwiązania.

W gminnej oświacie w ostatnim czasie doszło do takich nieco dziwnych roszad. Odwołanie Beaty Skoczylas, to nie jedyne zdarzenie, które wzbudziło emocje. Odwołanie dyrektor szkoły podstawowej w Skrzeszewie Małgorzaty Ścibior wzbudziło nawet sprzeciw Rady Pedagogicznej, pracowników szkoły i części rodziców. Jak Pan myśli z czego to wynika?
– Nie do końca są to podobne przykłady. Jeżeli chodzi o podstawówkę w Skrzeszewie to odpowiedź jest bardzo prosta. Pani dyrektor skończyła się kadencja, a wójt nie powierzył ponownie obowiązków dyrektora Pani Ścibior. Już kilka lat wcześniej zapowiadał, że w takiej sytuacji dyrektor będzie musiał podejść do konkursu, jeśli dalej chce piastować tę funkcję w swojej szkole. Zatem również Pani Małgorzata Ścibior podeszła do konkursu i go nie wygrała.

Ale też tego konkursu nie przegrała.
– Mówmy o wygranych, ponieważ ci wszyscy, którzy w konkursie nie wygrali, konkurs… przegrywają.

Na kolejny minus tej kadencji można uznać stracone przez gminę 2 mln zł w upadłym SK Banku. Jak Pan ocenia tamtą sytuację?
– Nie ferujmy wyroków. Tych pieniędzy rzeczywiście w tej chwili nie ma, natomiast czas pokaże czy one rzeczywiście są stracone, czy nie. Wójt podjął szereg działań, które mają na celu odzyskanie tych pieniędzy. Ale rzeczywiście na tę chwilę, nie ma tych pieniędzy. Czy tej straty można było uniknąć? Pewnie tak, gdyby osoby, które miały bezpośrednią możliwość przelewania środków z SK Banku do innych banków, przelewały je nieco szybciej. Wtedy to nie doszłoby do takiej sytuacji. Natomiast nie tylko gmina Wieliszew była zaskoczona takim obrotem sprawy. W SK Banku lokowało swoje środki wiele osób, nawet na dzień przed upadkiem tego banku, gdzie praktycznie niewiele wskazywało na to, że bank upadnie. Myślę, że dla nas wszystkich to było spore zaskoczenie.

Wówczas jedynie winną utraty tych środków Rada Gminy uznała skarbnik gminy Beatę Dobrowolską. Słusznie, czy może więcej osób powinno zapłacić stanowiskiem?
– Pamiętajmy o tym, że zwykle to szef odpowiada za tego typu zaniedbania. Pani skarbnik jako zwierzchnik gminnych finansów, jako osoba pełniąca pełny nadzór nad tymi finansami, być może powinna być bardziej ostrożna i zapobiegliwa. Dlatego to właśnie Pani skarbnik wzięła na siebie ciężar odpowiedzialności za to co się stało, a my to zaakceptowaliśmy.

W ostatnim czasie gmina przegrała kilka spraw sądowych, wiele też waszych uchwał uchylanych jest przez wojewodę. Nie odnosi Pan wrażenia, że wiele uchwał podejmujecie jako radni bezkrytycznie, czyli co gmina wam zaproponuje, to wy to bierzecie „w ciemno”?
– To nie tak do końca. Dlatego, że każdą uchwałę opiniuje komisja merytorycznie odpowiedzialna za daną sprawę.

Ale dobrze Pan wie, że komisje są złożone tylko z radnych. Czy zatem tego co podrzuci wam gmina nie bierzecie „w ciemno”?
– Myślę, że nie. To nie jest tak, że opinie komisji są wydawane „z automatu”. Zawsze jest dyskusja, a urzędnicy gminni jeśli jest taka potrzeba starają się uzasadnić treść każdej uchwały. Powiem tak, życie pokazało, że pewne zapisy w innych gminach przechodzą nadzór wojewody, a nasze pomimo że są identyczne – nie przechodzą.

Z czego to wynika?
– Nie wiem. Może tak być, że wojewoda przygląda nam się z większą uwagą. Dowodem na to co powiedziałem jest sprawa naszego statutu gminnego. Przecież ten statut został stworzony na podstawie kilku innych statutów z innych gmin i pewne zapisy zostały spisane stamtąd żywcem. Powodem był fakt zaakceptowania ich przez wojewodę. W naszym przypadku ten statut został odrzucony.

Jak Pan się odniesie do betoniarni radnego Zbrocha? Na jednej z komisji w 2013 roku stwierdził Pan, że jak będzie kolejny niekorzystny wyrok dla radnego, to zmienicie plan zagospodarowania przestrzennego dla tej działki z przeznaczeniem pod zabudowę mieszkaniową. Dotrzymacie słowa?
– Pytanie, czego będzie dotyczył ten wyrok. Kilka tygodni temu był u mnie Pan Leszek Klejman, który jest żywo sprawą zainteresowany, informując mnie, że wygrał sprawę. Tylko, że tak naprawdę ja jeszcze tego wyroku nie widziałem. Tak jak powiedziałem, jeżeli sąd nakaże nam zmianę studium, to będę rekomendował radnym przeprowadzenie takiej zmiany. Będziemy respektować wyroki sądu.

Zapytałem o tą sprawę, gdyż zastanawiam się, czy wam jako radnym nie brakuje w tej sprawie obiektywizmu? W końcu chodzi o waszego kolegę radnego.
– Myślę, że nie. Poza tym, skąd u Pana redaktora wniosek, że naszym kolegą jest tylko Grzegorz Zbroch, a nie jest nim Leszek Klejman? Znamy się i z tym, i z tym, więc myślę, że tutaj nie ma jakiegoś większego znaczenia, który z kolegów jest przez nas bardziej, a który mniej lubiany. Głównym zdaniem, z którym my jako Rada, będziemy się liczyli będą wyroki sądowe. Jeżeli sprawy trwają latami i w końcu pojawia się ostateczny werdykt bez możliwości odwołania, to Rada Gminy nie będzie z tym dyskutowała.

Czy jest Pan za pełną transparentnością działań samorządowców?
– Zdecydowanie tak. To bardzo ważna dla mnie sprawa dlatego, że to mieszkańcy decydują o tym, że jesteśmy radnymi i myślę, że przez tą transparentność możemy być rozliczani ze swoich działań i decyzji.

Wobec tego zastanawia mnie, czemu nadal na sesjach Rady Gminy nie ma wprowadzonych głosowań imiennych tak, aby nawet po latach, każdy z mieszkańców mógł ocenić jak radny z jego okręgu zagłosował np. w ważnej dla niego sprawie. Dlaczego też, pomimo zaawansowanej techniki, do tej pory sesje Rady Gminy nie są retransmitowane w internecie? Jabłonna pod względem pełnej transparentności zawstydza pozostałe gminy. Zgodzi się Pan?
– Jeżeli chodzi o głosowania imienne, to w moim przekonaniu zdecydowanie wydłuża to sesje. Byłem kiedyś na takim głosowaniu imiennym w powiecie, gdzie wszystkie nazwiska były wyczytywane i zaręczam Panu, że takie głosowanie trwa znacznie dłużej niż głosowania, które my prowadzimy. Natomiast nie zauważyłem również, aby mieszkańcy tego od nas oczekiwali. Jeśli będzie taka potrzeba, to rozważymy wprowadzenie tego typu głosowań. Natomiast co do retransmisji sesji w sieci, to myślę, że jest to dodatkowy wydatek na zakup takiej kamery i obowiązek dla pracowników gminy. Pewnie można by to załatwić, ale czy jest taka potrzeba?

Czyli Pan takiej potrzeby nie widzi?
– Nie mam takich zgłoszeń od mieszkańców, że dobrze by było, aby te sesje były nagrywane. Na łamach chyba Państwa tygodnika czytałem wywiad z przewodniczącym Rady Gminy Jabłonna Witoldem Modzelewskim, że nagrywanie sesji w Jabłonnie podyktowane było tym, żeby wyhamować emocje. Natomiast to nagrywanie spowodowało zupełnie inny wydźwięk i odwrotne zamierzenie. Niektórzy radni chcą wręcz być bohaterami takich nagrań, więc to chyba nie jest do końca takie dobre. Ale jeśli mieszkańcy zgłoszą nam takie zapotrzebowanie, to jestem za tym.

W waszej Radzie w zasadzie istnieje tylko jednoosobowa opozycja w postaci Edwina Zezonia. Czy uważa Pan, że brak opozycji w samorządzie jest dobre dla demokracji?
– Uważam, że opozycja musi być. W każdym działaniu powinien być ktoś, kto patrzy z innej perspektywy na pewne sprawy. I nawet jeśli stanowi jednoosobową opozycję, to ta opozycja skłania do tego, żeby dwa razy zastanowić się nad podejmowaną decyzją. Po drugie, dobrze jest poznać argumenty osoby, która na pewne sprawy gdzieś tam z boku patrzy. Uważam, że nie ma nic gorszego od jednomyślności.

Nurtuje mnie jeszcze jedna sprawa skoro wspomnieliśmy o radnym Zezoniu. Swego czasu oskarżył go Pan o złamanie ciszy wyborczej. Ostatecznie sprawę w sądzie Pan przegrał. To jak to w końcu było, widział Pan Edwina Zezonia rozwieszającego swoje plakaty po zmroku czy nie?
– Panie redaktorze, to nie ja przegrałem sprawę, bo sprawa była prowadzona na wniosek komendy w Wieliszewie i to komisariat był oskarżycielem. Natomiast rzeczywiście taka sytuacja miała miejsce. Jednak nie będę dyskutował z wyrokami sądów. Wiem co widziałem i dwóch innych świadków również widziało. Natomiast Edwin Zezoń i jego świadkowie stwierdzili, że północy jeszcze nie było, więc jest słowo przeciwko słowu. Dlatego sąd uznał, że sprawę najlepiej zakończyć.

Jak Pan jako samorządowiec postrzega fakt posiadania mediów samorządowych? Czy jest to Pana zdaniem naganne?
– Media należące do gminy powinny istnieć, ale pod warunkiem, że są wykorzystywane wyłącznie do celu w jakim zostały stworzone. Ten cel ma być wyłącznie informacyjny! Moim zdaniem w mediach należących do gminy czy miasta, nie powinno być mowy o szkalowaniu opozycji, czy też niezależnych mediów. Takie media powinny działać tylko i wyłącznie na zasadzie informatora. Proszę mi wierzyć, to dobra sprawa, bo widzę to na przykładzie naszej gminy. Mieszkańcy mają wyrobiony swój światopogląd, dzięki mediom gminnym, bo sami widzą jak się ich gmina rozwija, czytając o kolejnych przedsięwzięciach czy inwestycjach. Uważam również, że w mediach samorządowych nie powinno być miejsca na walkę z kimkolwiek.

Rozmawiał Dariusz Burczyński

Komentarze

4 komentarze

  1. Eleonora odpowiedz

    Cytat1. „To nie jest tak, że opinie komisji są wydawane „z automatu” – a czy była chociaż jedna uchwała którą komisje odrzuciły? Nie, a wojewoda kilkanaście uchylił.
    Cytat 2. „Moim zdaniem w mediach należących do gminy czy miasta, nie powinno być mowy o szkalowaniu opozycji, czy też niezależnych mediów.” – a jeśli tak Pan mówi to proszę poczytać gazetę Wieliszewską 2013-2015.
    Cytat 3. „Panie redaktorze, to nie ja przegrałem sprawę, bo sprawa była prowadzona na wniosek komendy w Wieliszewie i to komisariat był oskarżycielem. – ale Panie przewodniczący na skutek Pana ( jak się okazało) fałszywego donosu.
    Cytat 4. ” Dlatego sąd uznał, że sprawę najlepiej zakończyć. To nie tak, sąd uznał, że Zezoń jest niewinny i że Pan złożył donos nie zgodny z prawdą. Nieładnie Panie przewodniczący.
    Cytat 5. „Pamiętajmy o tym, że zwykle to szef odpowiada za tego typu zaniedbania” – a wyleciała Pani skarbnik.
    Cytat 6. „Myślę, że sytuacja w przedszkolu w Wieliszewie zabrnęła już tak daleko, że nie było innego rozwiązania.” – Panie przewodniczący ale wy przegrywacie z Panią Skoczylas sprawę za sprawą, dlatego pytam czy naprawdę nie było innego rozwiązania jak łamanie prawa. Przecież Pani Beata Wam nie odpuści tak kardynalnych błędów i zapłacicie tzn. my podatnicy zapłacimy za wasze błędy.
    Cytat 7. „Poza tym, skąd u Pana redaktora wniosek, że naszym kolegą jest tylko Grzegorz Zbroch, a nie jest nim Leszek Klejman?” – „po czynach ich poznacie” – to widać, słychać i czuć.

  2. chomik chomiczyn odpowiedz

    GONIC PLATFORMERSÓW Z WIEŚLISZWA!

  3. Krzysztof odpowiedz

    Jako radny i jako przewodniczący tępił tą opozycję jak mógł – składanie donosów bez pokrycia, zabieranie diet, szkalowanie w gazecie wieliszewskiej, brak reakcji na słuszne postulaty opozycji itd itp. Za transparentnością samorządów jest, ale za głosowaniem imiennym i nagrywaniem sesji już nie. To jak zapewnić pełną transparentność bez tych elementów, Jak można mówić o utopieniu przez gminę 2 mln.zł w kategorii NIE FERUJMY WYROKÓW, a gdzie kontrolująca pracę wójta, komisja rewizyjna i pan przewodniczący? Jakież to wszystko obłudne, dlatego nie chce mi się dalej czytać łgarstw – Fabisiak jest moim kandydatem do nagrody „Złotoustego Bolka”.

  4. Kumpel odpowiedz

    Marcin! Znam Cię od dzieciaka i jeśli chcesz kogoś wkręcić to zmień gościa piszącego te farmazony! A przynajmniej wstawiaj erratę! Rany! Nikt się na to nie nabierze! Pzdr!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *