Facebook

Wyrok za wezwanie strażników miejskich

2016-05-12 12:59:18

– Zanim podejmiecie decyzję o zgłoszeniu straży miejskiej lub urzędnikom gminy sytuacji w sprawie wałęsających się zwierząt dobrze się zastanówcie, gdyż grozi Wam odpowiedzialność karna – zaalarmowała na Facebooku mieszkanka Serocka. Niestety, to nie żart…

Do sprawy konfliktu pełnomocniczki fundacji PRO ANIMALS i jednocześnie mieszkanki Serocka Iwony Raczkiewicz ze strażnikami miejskimi i Referatem Ochrony Środowiska UMiG Serock powracamy po raz kolejny.

Oko za oko, ząb za ząb
Przypomnijmy. 22 września 2015 roku Iwona Raczkiewicz znalazła psa biegającego po ruchliwej ulicy w Serocku. Strażnicy miejscy zgłosili sprawę do miejscowego Referatu Ochrony Środowiska W odpowiedzi mieli usłyszeć, aby psa… wypuścić. Pani Iwona nie dała za wygraną i zabrała zwierzę do siebie z nadzieją, że w ciągu kilku godzin schronisko na wniosek urzędników odbierze od niej znalezione zwierzę. Tak się jednak nie stało. W międzyczasie Iwona Raczkiewicz dzwoniła do straży miejskiej z prośbą o powiadomienie schroniska, aby ci przyjechali po psa. Ponieważ kierowniczka ROŚ nie wydała takiej decyzji, pani Iwona zgłosiła zawiadomienie na policję o niedopełnieniu obowiązków służbowych przez funkcjonariusza publicznego. Kierowniczka ROŚ nie pozostała jej dłużna, zgłaszając zawiadomienie na policję o przywłaszczenie psa.

Niespodziewany wyrok sądu
Smyk, bo tak został nazwany przygarnięty psiak, musiał zostać poddany leczeniu, które sfinansowała pani Iwona. Również i tu kobieta wystąpiła do gminy o opłacenie leczenia, ale urzędnicy odmówili pokrycia kosztów. W końcu po wielu trudnych miesiącach, zwierzęciem zainteresowali się dziennikarze z programu TVN Uwaga, którzy postanowili nagłośnić tą sprawę. – Obecnie Smyk poszedł do adopcji i ma swój nowy dom – pochwaliła się pani Iwona. Niestety niedawno, kobieta otrzymała wyrok Sądu Rejonowego w Legionowie uznający jej winę polegającą na wprowadzeniu w błąd straży miejskiej poprzez telefoniczne przekazanie fałszywej wiadomości o błąkającym się zwierzęciu. Sytuacja ta, miała mieć miejsce na kilka dni przed znalezieniem Smyka i dotyczyła innego wałęsającego się bez celu psa.

Będzie odwołanie
– 16 września 2015 roku zadzwoniłam do straży miejskiej w sprawie wałęsającego się po ulicy psa. Zwierze biegało w popłochu, pomiędzy samochodami. Strażnicy powiedzieli, że za 5 min. przyjadą. Ponieważ minęło 10 min. od zgłoszenia i nie przyjeżdżali, zadzwoniłam do nich raz jeszcze mówiąc, że pies już się oddalił i nie mają po co przyjeżdżać – relacjonuje pani Iwona. Jak się okazało, straż miejska wystąpiła z wnioskiem do sądu u ukaranie kobiety za wprowadzenie funkcjonariuszy w błąd. Wedle sądu wina oskarżonej nie budzi wątpliwości. Sama zainteresowana nie została nawet przesłuchana, ani powiadomiona o toczącym się postępowaniu.

DARIUSZ BURCZYŃSKI

d.burczynski@toiowo.eu

Podobne artykuły

Komentarze

1 komentarz

  1. realista odpowiedz

    Sąd Rejonowy w Legionowie… i wszystko jasne! Znany z wyjątkowo kompetentnych sędziów, ustalających nowe standardy… w każdej dziedzinie życia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *