Facebook

Zamkną kładkę nad torami?

2016-07-15 3:58:58

Kładka nad torami kolejowymi w ciągu ulic Parkowej i Wyszyńskiego została dopuszczona do użytkowania tylko warunkowo, bo nie jest przystosowana dla osób niepełnosprawnych. Warunkiem dalszego jej użytkowania jest dobudowanie wind. Inaczej kładka zostanie zamknięta.

Kładka dla pieszych i rowerzystów powstała w miejscu zlikwidowanego przejazdu drogowego przy ul. Parkowej. Budowa przeprawy, umożliwiającej przedostanie się z Przystanku na III Parcelę, trwała 1,5 roku i została oddana do użytku 4 lutego 2016 r. Koszt jej budowy to ponad 3 mln zł. Teraz okazuje się, że konieczne jest dobudowanie wind i wydatkowanie kolejnych pieniędzy.

Niefartowna przeprawa
Pierwotnie w miejscu zlikwidowanego przejazdu przez tory, miało powstać przejście podziemne. W dodatku miała je zbudować kolej, za własne pieniądze, w ramach modernizacji linii kolejowej Warszawa-Gdańsk. Później okazało się, że przejście podziemne „wyparowało” z planów PKP, a władze miasta nie przypilnowały kolejarzy. W efekcie, gdy przejazd przy ul. Parkowej został zamknięty, zniknęło także przejście dla pieszych. Tym samym wydłużyła się znacznie droga do kościoła, na cmentarz i do szkoły.

Skleroza władz
Dopiero wtedy, czyli po 4 latach bezczynności, władze miasta przypomniały sobie, że przejście dla pieszych w tym miejscu jest bardzo potrzebne. Nie zdecydowano się jednak na budowę bardziej wygodnego dla pieszych przejścia podziemnego ale na budowę kładki. Wiadomo było, że musi być ona zawieszona nad trakcją elektryczną, a więc aby przejść przez tory trzeba będzie wspiąć się na wysokość 2-3 piętra. Nie zainstalowanie jednak wind, bo często są one zawodne, ale postanowiono zbudować pochylnie. Miały one ułatwiać przejście na drugą stronę niepełnosprawnym, rowerzystom i osobom z wózkami. W efekcie po obu stronach torów powstały pochylnie o długości ok. 160 m każda. Zdaniem osób, z którymi rozmawialiśmy dla starszych oraz niepełnosprawnych stanowią one przeszkodę nie do pokonania.

Użytkowanie pod warunkiem
Z dokumentów, do których dotarła redakcja, dzięki uprzejmości jednego z mieszkańców oraz Stowarzyszenia Legionowskich Lokatorów (SLL), wynika że kładka pod koniec stycznia 2016 r. otrzymała pozwolenie na użytkowanie pod warunkiem dostosowania jej do wymagań osób niepełnosprawnych. Na dostosowanie to władze dostały od Mazowieckiego Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego (MWINB) 3 miesięcy, a więc do końca kwietnia 2016 r. Inspektor nakazał m.in. wydzielenie na pochylniach pasa ruchu dla niepełnosprawnych o szerokości 1 m wyposażonego w balustrady po obu stronach, a także w ograniczniki zabezpieczające płaszczyznę ruchu. Okazuje się więc, że pochylnie, które miały ułatwiać niepełnosprawnym przedostawanie się przez tory zostały źle zaprojektowane i nie nadają się do użytkowanie przez osoby na wózkach.

Zamiast pochylni windy?
Najwyraźniej po analizie kosztów wykonania na dwóch 160 metrowych pochylniach wydzielonego poręczami pasa ruchu dla osób niepełnosprawnych, okazało się, że będzie to zbyt dużo kosztowało. Ponadto wydzielenie osobnego pasa dla wózków utrudniłoby wjeżdżanie po pochylni rowerom. Dlatego zdecydowano się dobudować do kładki windy, z których w pierwotnym projekcie zrezygnowano. Zarząd powiatu, któremu władze miasta Legionowo przekazały wadliwy projekt kładki wraz z pozwoleniem na budowę, zwrócił się do wojewódzkiego nadzoru budowlanego o zmianę warunkowego pozwolenia na użytkowanie.

Czy zamkną kładkę?
W kwietniu br. MWINB zmienił swoją decyzję ze stycznia 2016 r. W nowej decyzji, uzależnił dalsze użytkowanie kładki od dobudowania szybów windowych oraz zainstalowania wind w terminie do 30 stycznia 2017 r. Nie wiadomo jednak czy inwestor, czyli Gmina Legionowo dotrzyma tego terminu, a tym samym czy kładka nie zostanie zamknięta. Obecnie nie ma nawet projektu modernizacji kładki. Rozpisany w czerwcu br. przetarg na wykonanie dokumentacji budowlano-wykonawczej dobudowania szybów i wind został unieważniony. Okazało się, że jedyna oferta jak wpłynęła zakładała za wykonanie dokumentacji cenę (66 tys. 420 zł) ponad 3-krotnie wyższą od środków jakie na ten cel przeznaczył urząd miasta.

KAROL STELMACH

redakcja@toiowo.eu

Podobne artykuły

Komentarze

6 komentarzy

  1. Daro odpowiedz

    No widzę że nie tylko ja mam obawy kiedy przechodzę przez kładkę. Przejście trzeszczącą, uginającą się pod ciężarem przechodniów kładką nie należy do przyjemności
    Chyba ważniejszą jednak sprawą jest dlaczego kładkę nad torami kolejowymi wybudował Powiat
    Tu dawno powinna wkroczyć prokuratura i sprawdzić jakieś dziwne powiązania
    Miasto buduje dworzec kolejowy który to my mieszkańcy będziemy utrzymywać
    Starostwo zaś buduje kładkę nad torami którą także będziemy musieli utrzymywać
    Gdzieś wyczytałem że władze kolei były baaaardzo zadowolone ponieważ władze naszego miasta NICZEGO od kolei nie wymagały
    W efekcie mamy to co mamy

  2. Jaś odpowiedz

    Za co oni zapłacili 3 mln zł? To chyba kpina, zaoszczędzili 2% inwestycji na windach? To jawna kpina z normalnie myślących ludzi.
    Ta kładka jest warta max 1 mln zł, reszta pewnie się rozeszła. To tej inwestycji powinni się przyjrzeć panowie w ciemnych garniturkach.
    Całą władza w naszym mieście jest do wymiany, tu nie wystarczy lifting, tu jest potrzebna operacja na otwartym sercu.
    To miasto ma ogromny potencjał tylko brakuje dobrego gospodarza, ten co jest jak widać się nie nadaje, ale pewnie znowu zrobi igrzyska, zrobi ze 2 koncerty dla emerytów, naleje chochlą zupy i znowu pozostanie na kolejną kadencję. Smutne ale prawdziwe.

  3. AGNIESZKA odpowiedz

    Ta kładka powinna być natychmiast zamknięta. Jak się po niej przechodzi to trzeszczy, ugina się i ma się wrażenie, że zaraz się rozpadnie. Nikomu nie polecam przeprawy przez nią na drugą stronę miasta. Pokonanie jej przez pochylnię, jest po prostu nie lada wyzwaniem nawet dla ludzi młodych. Nie zaryzykowałabym przejścia po niej w momencie przejazdu pociągu.

  4. Marek odpowiedz

    Strach jest zasadniczo, jak ktoś nie przyzwyczajony, to się może przestraszyć, że kładka się zarwie …

  5. Daro odpowiedz

    Nie wiem czy tylko ja mam takie wrażenie ale wydaje mi się że kładka nad torami ugina się pod ciężarem zaledwie kilku osób, dudniący odgłos jakby ludzie szli po cienkiej desce

  6. Marek odpowiedz

    Afera jest, kładkę jak zwykle spieprzyli. Ale Romek ukręci sprawie łeb jak zwykle, ma Janka posła w sejmie.
    A ludzie w mieście mówią, że i Mariusz minister jakoś go oszczędza. Stąd coraz więcej domysłów dlaczego sprawy w prokuraturze się ślimaczą … 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *