Facebook


DO POCZYTANIA. Ma wybiegane – Pasje: Anna Szlendak

2022-07-27 2:34:51

Anna Szlendak, legionowianka, z wykształcenia jest dziennikarzem i filmoznawcą. Obecnie pracuje w wydziale promocji Gminy Wieliszew, gdzie robi to, co lubi, m.in. pracuje przy organizacji imprez sportowych. Poza tym, a może przede wszystkim, Pani Ania biega. To jej pasja, adrenalina, dobry wirus, bo jak twierdzi – bieganie jest dobre na wszystko

Wcześniej lubiła rower, ale przed szesnastu laty, zaraz po urodzeniu syna, aby m.in. utrzymać sylwetkę, zaprzyjaźniła się także z bieganiem. Początkowo po lesie, unikała startu w zawodach, ale gdy raz spróbowała, zdobyła pierwszy medal – wpadła na amen. Szybko się od tego biegania uzależniła, by nie powiedzieć, że jej pokochała. To było to, czego jej było potrzeba. Po kilku startach w biegach ulicznych poszukała mocniejszych wyzwań biegowych. Wzięła udział w Runmageddonie, później 30-kilometrowym Biegu Tygrysa w mundurze, kilku półmaratonach Z czasem spróbowała też zawodów w górach i to od razu w 50 km ultra. Tak kocha góry i ma wobec nich biegowe plany…

„Podobno kobieta po 30-ce ma wszystko gdzieś,  ja zaczęłam mieć wybiegane. Dosłownie i w przenośni. I chciałam się tym dzielić z innymi” – napisała swego czasu A. Szlendak. Zaraża swą pasją, swym wirusem innych, motywuje do swojego sposobu na życie innych. Zapewne dlatego na Facebooku założyła profil „Mam wybiegane” Tam też stara się  aktywować do biegania osoby ze swojego otoczenia. Zwłaszcza kobiety. To był powód, dla którego  powołała do życia grupę zrzeszającą aktywne kobiety.  I tak powstał nowy profil o nazwie „Wybiegaj siebie”.

Warto tam zajrzeć. Poczytać o biegających paniach, z uśmiechem, a nawet szminką na ustach, podejmujących nowe wyzwania, miewających czasami wcale niepoprawne pomysły, chętnie zmieniających szpilki na strój biegowy, traktujących tę aktywność sportową jako antydepresant na wszystko. A więc na co? Zacytujmy jeszcze raz Panią Anię: – – Na brexit, na kurs euro, na OFE, na podwyżki dla pielęgniarek, lub ich brak, na system edukacji, stan naszej reprezentacji, na pogodę na weekend, na 500 zł na drugie, czy każde dziecko – wylicza…
– Chciałam żeby kobiety poza tym, że biegają, miały w sobie wsparcie, poczuły siłę, moc do zmian w życiu we wszystkich jego aspektach – mówi Anna Szlendak. – Zwiększenie poczucia własnej wartości, walka o swoje – to takie lekko feministyczne aspekty bycia w grupie. Teraz te moje BABY, „latają” po górach, w maratonach i ultramaratonach. Wspólne bieganie i wyjazdy to coś wspaniałego. One wierzą mi kiedy mówię, że w zawodach na 20, 40 km nie ma sensu startować, bo się nie zmęczysz i tego nie poczujesz. Mocno się zżyłyśmy, pamiętamy o swoich urodzinach, wiemy. która jakie ma problemy, smutki, radości. Jest nas ponad 30-ka.

Anna Szlendak, honorowy ambasador kilku imprez biegowych, głównie górskich, w kraju, wróciła właśnie z Dolnośląskiego Festiwalu Biegów Górskich. Przygotowuje relację z tej kolejnej przygody biegowej na swój profil. Nie może jednak usiedzieć w miejscu. W sobotę zaliczyła właśnie
5 km podczas jabłonowskiego parkrun, ubarwiając go jak zawsze krótkim, zabawnym, celnym wpisem: ”Parkrun Jabłonna. Jakie te sobotnie piątki są męczące. W sobotni poranek koleżankę za kudły i na parkrun Jabłonna. Nogi już zapomniały o zeszłotygodniowym dystansie, Wydolność przy tym upale niewydolna.”

Za chwilę praca przy organizacji wieliszewskiego 8. Ultramaratonu Powstańca, a potem udział w jabłonowskim Backyard Ultra. W dalszych planach, w przyszłym roku, w maju Ultra Trail Małopolska (240 km z suma 18 tysięcy przewyższeń). Pragnie też spróbować swych sił w ultrabiegach za granicą. W planach Słowenia i włoskie Dolomity w Lavaredo. O ile oczywiście finanse pozwolą.
Ma też ta kobieta nie bojąca się pracy i oczywiście biegania (chce biegać dopóki zdrowie pozwoli) nie tylko sportowe plany. Chciałaby np. napisać książkę o bieganiu, ale także o depresji, o motywacji. Poznawać stale nowych ludzi, spędzać więcej czasu nie tylko podczas górskiego biegania w najbliższym kręgu znajomych. Lubi też w deszczowe dni oglądać filmy, a przed snem obowiązkowo – dobra książka.
Motto życiowe kolorowej. uśmiechniętej, dowcipnej biegaczki Anny Szlendak? Nie wiem czy trafię, ale wśród wielu przemyśleń Pani Ani, znalazłem i takie. „(…) Podobno żyje się raz, ale jeśli człowiek się postara, to ten raz wystarczy (…). Dlatego biegam, tzn. staram się po swojemu.”

Jerzy Buze
Fot. fb mam wybiegane oraz www: festiwal biegowy

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *