DZIWIĘ SIĘ…Urzędowo-policyjne qui pro quo

2022-04-16 4:35:25

Miesiąc temu ktoś wdarł się do zamkniętego jeszcze ratusza i ku wzburzeniu stojących od 4 rano w kolejce, pobrał numerki do biura paszportowego. Zrobiła się awantura i wezwano policję. Urząd miasta w oficjalnym komunikacie odgrażał się, że jeśli bilety pobrał pracownik ratusza, to dyscyplinarnie zwolnią go z pracy. Zabezpieczony miał być monitoring. A potem sprawa się rozmyła

Rzecznik UM Legionowo stwierdził, że – „nie udało się ustalić kim była ta osoba”, która pobrała numerki poza kolejnością. Choć jednocześnie zapewnił nas, że nie był to pracownik urzędu. Nie wiadomo jednak skąd to wiedział… Koronnym zaś argumentem, że żadnej sprawy nie ma, miało być stwierdzenie rzecznika, iż – „Urząd Miasta Legionowo nie otrzymał żadnego oficjalnego pisma od policji w omawianej sprawie”. A w ogóle to biuro paszportowe, choć znajduje się w miejskim ratuszu,
to podlega pod legionowskie starostwo.

Z kolei, jak się okazało, policja też nie prowadzi żadnej sprawy, – „bo nie wpłynęło do nich oficjalne zgłoszenie”. Policjanci mieli tylko pouczyć zgłaszającego i pracownika ratusza. Przedstawiciel ratusza miał ich zapewnić, że urząd sam zbada sprawę i wyciągnie konsekwencje. Rzecznik ratusza tymczasem twierdzi, że nie ma sprawy, – „bo nie otrzymali pisma z policji”. I sprawy nie ma.

Jakiś czas temu podobnie „załatwiono sprawę” informacji o dokonaniu „linczu” na uczniu przez dyrektorkę jednej z placówek oświatowych. Wszyscy twierdzili, w tym kuratorium, że nie mogą zbadać sprawy, bo miał zajmować się tym, leżało to w jego gestii – Rzecznika Dyscyplinarnego dla nauczycieli. Po jakimś czasie okazało się jednak, że Rzecznik ten nic o sprawie nie wiedział, bo nikt go nie powiadomił. Usłyszał o tym dopiero dzięki pytaniom naszej redakcji.

Osobną sprawą jest działanie policji, która często, choć została wezwana i przeprowadziła na miejscu interwencję, twierdzi, że nie ma takiej sprawy, – „bo nie wpłynęło do nich oficjalne zgłoszenie”. A więc okazuje się, trzeba się jeszcze osobiście pofatygować na komendę, bo zgłoszenie na oficjalny numer 112 i obecność funkcjonariuszy na miejscu nie wystarczy. Do tego jest również „tajemniczy zeszyt”, w którym powinny być odnotowane wszelkie interwencje. A jak się okazuje, albo czasami nic tam nie zanotowano albo zeszytu nie można znaleźć, kiedy akurat jest potrzebny…

Może nadszedł już czas, aby w XXI wieku zeszyt zastąpić komputerem i do zawartych w bazie informacji dać dostęp rzeczniczce komendy?

Wojciech Dobrowolski

Komentarze

3 komentarze

  1. Maryjan odpowiedz

    Te numerki, to nie pobrała “ta radna”… tylko ktoś inny – pewna urzedniczka. Stałem w tej kolejce i wszystko widziałem. Ta radna też się wtedy kręciła w urzędzie, ale ten numer z numerkami, to niestety nie ona !!!!

  2. LEGIO24 odpowiedz

    MATYLDA PRZYZNAJ SIĘ

  3. Skwarek odpowiedz

    Ciekawe czy ta radnaaa będzie głosowała za dogęszcxsniem?, teraz ma ms nią haka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *