Pomocowa gorączka i słomiany zapał. KRÓTKO I NA TEMAT…

2022-04-01 5:01:54

Polacy rzucili się do pomocy Ukraińcom, którzy po agresji Rosji na Ukrainę, muszą uciekać z ogarniętego wojną kraju. Pomoc ta budzi podziw i jest bezprecedensowa, biorąc pod uwagę, że w ciągu miesiąca przybyło do Polski ponad 2 mln ludzi, głównie kobiety i dzieci. W dodatku główny ciężar pomocy wzięli na siebie zwykli ludzie, pomagając w transporcie, pomagając w przekraczaniu granicy, organizując rozmaite wsparcie oraz przyjmując uchodźców do własnych domów. Oczywiście pomaga też rząd i samorząd, ale oni mają przeznaczone na ten cel jakieś środki i są do tego jakkolwiek przygotowani

Niektórzy z niedowierzaniem przecierają oczy, bo jeszcze niedawno słowo „uchodźca”, w pewnych kręgach naszego społeczeństwa, budziło mieszane, a nawet negatywne emocje. Kilka lat temu, propozycja przyjęcia mniej niż 10 tys. ludzi uciekający przed wojną, wzbudziła u niektórych oburzenie, a nawet protesty. Teraz okazuje się, że nasze społeczeństwo zdolne jest nie tylko do gwałtownych porywów sprzeciwu i oporu, ale także do porywów bezinteresownej pomocy. Można to obserwować przy okazji rozmaitych akcji, na przykład: zakupach sprzętu medycznego dla szpitali, innych zbiórkach na szczytny cel, czy zbiórkach na operacje dla dzieci, których efekty często przebijają wszelkie prognozy i wcześniejsze oczekiwania. W takich przypadkach, często społeczna mobilizacja przybiera postać owczego pędu, kiedy każdy chce być lepszy, szybszy i bardziej pomysłowy od pozostałych. Oby tylko nie okazało się, że obecna pomocowa gorączka szybko przerodzi się w zobojętnienie i niechęć.

Dziś bowiem słychać już głosy, aczkolwiek na szczęście bardzo nieliczne, że przybysze zza wschodniej granicy zabiorą nam miejsca w szkołach i przedszkolach, bez kolejki będą korzystać z pomocy lekarza, a także mogą zabrać nam pracę i wpłynąć na obniżkę wynagrodzeń. Niektórym nie podobają się również uchodźcy w drogich samochodach czy posługujący się najnowszymi telefonami. Zapewne nie pomyśleli by tak, gdyby wiedzieli, że być może ten samochód to jedyna rzecz jaka pozostała im z dawnego życia. Nie zamieniliby się z takim uchodźcą, gdyby wiedzieli, że stracił właśnie najbliższych, dom pracę i w ogóle całe życie wywróciło mu się do góry nogami.

Doświadczenie uczy, że dużo lepiej pomagać innym, niż gdybyśmy sami mieli potrzebować podobnej pomocy. A także, iż najlepsze efekty przynosi nie ta jednorazowa i gorączkowo organizowana w porywie serca pomoc, ale ta stała, dobrze przemyślana i najlepiej organizowana przez odpowiednie instytucje…

Wojciech Dobrowolski

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *